Home / AZJA / Filipiny / Emocje dzieci

Emocje dzieci

Emocje dzieci, to temat, który poruszyłam też we wpisie: „Tylko dzieci nie są w klatkach”.

 

Zauważyłam niedawno, że łatwiej Gajce wchodzić w grupy dzieciaków mieszkających na wsi lub w małych miasteczkach, niż w ekskluzywnych blokach Manili. Nie wiem, skąd to sie bierze. I tu, i tu dzieci mają swoje paczki, a jednak za bardziej otwarte i ciekawe inności uważam dzieci z prowincji. Niemniej jednak wszędzie sprawdzają sie nam łamacze lodu w postaci jakiegoś gadżetu. Świetnie do tych celów nadaje się piłka, zapasowe okularki do pływania, slime czy też kreda.

 

 

Schodząc więc na wewnętrzny plac zabaw zabrałyśmy dziś ze sobą kredę.

Wabik chwycił. Niezainteresowane przez dłuższy czas dzieci stopniowo zaczynały się dołączać do zabawy, aż wreszcie rysowała ich całkiem spora gromadka. Widząc to, zostawiłam Gajkę między dzieciakami i poszłam popływać. 

Zrobiłam już chyba z 10 długości, gdy zobaczyłam malucha biegnącego w moim kierunku. 

– Mamo! MAMO! 

Przestraszyłam się nie na żarty.

– Wszystko dobrze mamo!  – uspokoiła mnie Gaja, widząc moją minę.- Chciałabym iść na plac zabaw. Mogę?

– Możesz – zgodziłam się, ciesząc, że Gaj czuje sie zobowiązany informować mnie o swym miejscu pobytu, choć jest w bardzo bezpiecznym i zamkniętym miejscu – Idziesz tam sama?

– Nie, z moją nową koleżanką! 

Dziewczynka stojąca nieśmiało przy żywopłocie uśmiechała się do mnie.

– A kreda?

– No, leży na ziemi.

– Może trzeba ją poskładać? Co o tym myślisz?

– Nie trzeba. Może inne dzieci jeszcze będą chciały się pobawić, mamo. Zostawmy kredę tam gdzie jest.

– Dobrze córeczko. To jest Twoja kreda, więc Ty decydujesz.

Gajka w podskokach odbiegła ze swą koleżanką, natomiast ja zaczęłam trzaskać kolejne długości. Uwielbiam wodę, uwielbiam pływać, a w morzu często nie mam takich możliwości. Pomimo tego, że Gaja pływa samodzielnie od 4 roku życia, nie potrafię jej zostawić nawet na płyciźnie. Woda jest ogromnym i nieprzewidywalnym żywiołem i nawet gdy jest spokojna, potrafi pokazać swój pazur, o czym nikomu nie wolno zapominać. Tak więc zamiast pływać wzdłuż brzegu, kolebotam się zwykle obok Gajki, uczestnicząc w jej zabawach i chroniąc przed niebezpieczeństwami.

 

Gaj w masce

Gaja podobnie jak ja uwielbia wodę. W efekcie potrafi siedzieć godzinami w morzu, bawiąc się na płytkiej wodzie lub figlując w głębokiej. Pływa dobrze, ale nawet na płytkiej wodzie nie zostawiam jej samej, pamiętając, ze otwarte morze to żywioł i o wypadek nietrudno. Piszę o tym także w tekście pt. „Zabójcza fala”. 

 

Tego dnia, wiedząc, że Gaja bezpieczna obok, robiłam długość za długością, wpadając w miły duszy, medytacyjny stan zawieszenia. Musiałam już zrobić niezły kawał, gdy poczułam, że muszę zobaczyć Gajkę. Wyszłam więc z chłodnej wody i ruszyłam w kierunku placu zabaw. W tym momencie zobaczyłam biegnącego w mym kierunku małego człowieka.

– Niszczą! Wszystko niszczą! – krzyczała z daleka – Mażą wszystko!

– Co niszczą?.. Co mażą?.. – zapytałam, nie bardzo wiedząc o co chodzi

– Nasze rysunki!!! I całą kredę wyrzucili w krzaki!!!

– Kto???

– Strażnik!!! – i mały paluszek wycelował w kąt podwórka.

Faktycznie, na betonowych płytach stał człowiek w uniformie i zapamiętale tarł mopem o podłoże.

– Dzień dobry – wyszczerzyłam się do niego uśmiechem numer pięć – Widzę, że pan ściera rysunki..

– Tak! – odparł służbowo mężczyzna – W tym condominium nie wolno malować po ziemi.

– Ale to przecież kreda jest. – zauważyłam przyjaźnie, wciąż uśmiechnięta – Zniknie po pierwszej mżawce. Nic poważnego przecież.

– Nie wolno to nie wolno. Rules are rules! (Zasady to zasady) – odpowiedział młody człowiek

– No ale pan łamie im serca.. – próbowałam wytłumaczyć nasz punkt widzenia – Dzieci dopiero skończyły malować, a pan już ściera. Czy mógłby pan zostawić te obrazki? Przecież im jest przykro. Tyle czasu włożyły w swoją pracę, tyle emocji. Niech pan patrzy na nie.

 

rysowanie kredą

Rysowanie kredą to zabawa, która przyciągnęła grupę chłopców, wyzwalając wśród dzieci pozytywne emocje. Manila, Filipiny. 

 

Faktycznie, wokół mnie zebrało się kilka dzieci, smutno przyglądając się scenie. Reszta, włącznie z rodzicami, obserwowała rozmowę z dystansu.

– Proszę tego nie robić.. – poprosiłam wreszcie – Przynajmniej nie teraz.

– Rules are rules! – odpowiedział młody mężczyzna i wrócił do szorowania betonu.

Mrugałam oczami zaskoczona. No rules are rules, ale bez przesady.

– Proszę pana – rzekłam wciąż z uśmiechem, ale bardziej stanowczo – Ogromnie proszę, by nie ścierał pan teraz tych rysunków. Za dwie godziny, jak dzieci pójdą do domów, tak. Ale nie teraz.

Mężczyzna odstawił mopa i bez słowa zniknął za rogiem budynku. Po chwili pojawił się z drugim gościem w uniformie.

Przedstawiłam swoje racje. 

– Ale my mamy takie reguły! – rzekł energicznie nowy mężczyzna – Jestem managerem, nie mogę tego zmienić. Beton musi być czysty, a my musimy o wszystko dbać.

– Musicie o wszystko dbać, tak? – zapytałam – To dlaczego od pół roku huśtawka jest zepsuta? Dlaczego 8 tygodni nie zdjęliście drugą? O plac zabaw nie potraficie zadbać, dzieci nie mają sie na czym bawić, a gonicie je za malowanie kredą?! Ja rozumiem, że musicie dbać o porządek, ale czy możecie zająć sie tymi rysunkami za dwie godziny, proszę?..

Manager popatrzył na mnie, na gołe ramy huśtawek, na napisy i znowu na mnie, a potem machnął ręką i poszedł.

 

zabawa kredą

Dzieci w swe rysunki wkładają emocje i serce. 

 

Zostałam sama na placu, z Gajką i grupą dzieciaków.  Rodzice z oddali pokazywali mi kciuki do góry.

Ja jednak wcale się nie cieszyłam.

To znaczy, cieszyłam się, że strażnicy nie zmyli napisów. Cieszyłam się, że dzieci poczuły, że to co namalowały, jest ważne. Że ktoś liczy się z ich uczuciami i emocjami. Ale jednocześnie bolała mnie tak pustka w oczach mężczyzn, gdy mówiłam o dzieciach, ich ważności i ważności tego co czują.

Widzę, że na Filipinach, jak i w innych znanych mi krajach Ameryki Łacińskiej czy Azji Płd-Wsch dzieci traktowane są bardzo przedmiotowo. Dorośli nie liczą się z ich emocjami, uczuciami, potrzebami. Oczywiście, że nie wszyscy, jest grupa osób, które inaczej myślą, patrzą, czują, ale w większości zdanie dzieci nie jest brane pod uwagę. Z jednej strony nie dziwi mnie to, bo przecież jeszcze pokolenie temu w Polsce było podobnie. Z drugiej strony boli, bo wiem, że to można zmienić – wystarczy dostęp do edukacji, szerzej zakrojona kampania medialna – spoty, bilboardy, programy informacyjne w radio i w TV.

Pamiętam, jak kiedyś moja mama powiedziała:

– Córeczko, gdybym miała taki dostęp do wiedzy o wychowaniu dzieci, jaki jest teraz, pewnie uniknęłabym wielu błędów. Tyle programów jest, książek, stron w internecie, fundacji edukacyjnych – tylko czerpać pełnymi garściami! Po czym po chwili milczenia dodała – No cóż, pewnie popełniłabym inne błędy..

Jasne, że popełniamy błędy. Źródła ich tkwią w wyniesionych z domu nawykach, przekonaniach, wgranych w głowę wzorcach. Ale ważnym jest, byśmy mieli dostęp do wiedzy, by te błędy wyłapywać i nad nimi pracować.  A najważniejsze, byśmy rozumieli, że mały człowiek ma bardzo dorosłe emocje, które trzeba szanować, w ten sposób budując jego poczucie wartości i dając fundament pod spokojniejsze, dorosłe życie.

 

PS. Dzięki platformie Legimi odkrywam Jaspera Juula. Na pierwszy ogień „Twoje kompetentne dziecko”.

Znacie? Czytaliście? Polecacie?

 

 

 

 

About Somos Dos - Migawki z podróży Małej i Dużej

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AnnaInka Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna
Gość
Anna

Czy w Europie ludzie liczą się z uczuciami dzieci? Dał mi Twój post do myślenia. W ciagu ostatnich 8 lat mieszkałam w kilku europejskich krajach + pół roku w Huston w USA. Kraje liczące się z uczuciami dzieci? Po pierwsze: oddawanie dzieci do żłobków w wieku niemowlęcym. W USA macierzyński urlop kończy się po … 6 tygodniach. W Holandii wszystkie dzieci znajomych już witały się ze żłobkami w wieku 5-6 miesięcy. W żłobkach, które dbają o prawa dzieci (?) Tylko, ze jak się temu przyjrzeć bliżej to juz niekoniecznie dostosują je do potrzeb indywidualnych. Idąc dalej: w Wielkiej Brytanii: szkoła… Czytaj więcej »

Inka
Gość
Inka

mnie przeraza znecanie sie nad dziecmi w bialych rekwiczkach a mianowicie dawanie im nieograniczonej ilosci cukru oraz dostepu do tabletow telefonow itp co zapobiega ruchowi. Otaczaja mnie w rodzinie i wsrod znajomych dzieci z olbrzymia nadwaga, ktora jest po prostu ignorowana. Jest to taki straszny zamach na ich zdrowie zupelnie ignorowany. Dzieci wgapiajace sie w tablety na kazdym kroku to juz norma. A przeciez nie zwroci sie uwage matce na plazy zeby dziecko poszlo do wody zamiast patrzec w tablet. Bo po pierwsze to nie moj bizes po drugie dla tej matki to wygodniejsze bo tylka nie musi ruszac. Smutne… Czytaj więcej »

x

Check Also

Gaja and rice

Tylko dzieci nie są w klatkach

Czy grzeczne dziecko jest w stanie obronić swoje granice? O przedmiotowym traktowaniu Gai przez dorosłych ...