Home / AZJA / Malezja / Niebo

Niebo

– Mamo, mamo! Pokażę Ci coś – złapała mnie za rękę Gaja

– Co?

– No chodź, chodź! – zawołała, ciągąc mnie za sobą.

Biegnę razem z nią. 

Gaj wpada na plażę, celuje palcem w niebo i szepta z przejeciem:

– P-a-t-rz!..

Podnoszę głowę i zamieram oszołomiona.

Niebo całe jest wygwieżdżone, przeciętne Mleczną Drogą. Nie ma ani jednej, przysłaniającej go chmurki, ani cienia zbliżającego się monsunu, widoczność jest znakomita. Tysiące drobinek gwiezdnego pyłu lśni wyraznie z góry, ciągnąc się az po horyzont.

Odruchowo szukam znajomych konstelacji, Małego Wozu, Dużego Wozu, a tu nic. 

– Mamo! Gdzie jest pas? – pada z dołu

– Jaki pas? – nie rozumiem pytania

– No pas. PAS! P-A-S!!! Ten z nieba!.. – usta Gajenki wyginają się w podkówkę, jak zawsze kiedy niewystarczająco szybko łapię, co do mnie mówi.

Szczęśliwie doznaję olśnienia.

PAS!

No jasne.

Gajka,  podobnie jak ja, szuka na niebie znajomych wzorów zdobiących zawieszoną nad nami płachtę. Ale nic znajomego w niej nie odnalazła. Ani Wozów, ani Oriona, ani nawet pożegnanego już dawno Krzyża Południa. Niebo było zupełnie obce, choć usiane znajomymi gwiazdami. 

– Chodź mamuś na nasze skałki! – mała rączka pociągnęła mnie w stronę olbrzymich, leżących tuż na granicy morza głazów – Choć, popatrzymy na świat! – zawołała, przerywając mruczaną pod nosem piosenkę i drapiąc się do góry. Po chwili siedziałyśmy na nich obie.

– Położę się. – oświadczył nagle mały człowiek – I dam Ci głowę na kolanka.

– Wygodnie Ci tak będzie? – zapytałam z troską. Moje plecy nie przepadały za twardymi powierzchniami.

– Troszkę – odparło wymijająco moje dziecko, moszcząc się na kamieniu – ale tak będe więcej widzieć.

Spojrzałam na morze. Było ciemne, oddychało spokojnie. W dali świeciły punkciki kutrów, za plecami jaśniało Mari-Mari, nasz nowy dom. Podniosłam głowę, szukając księżyca, ale jegomościa nie było. Były za to miliony lśniących, rozsypanych brylantów.

– Co nam przyniesiesz niebo po tej stronie świata? Najpierw przyniosłeś rozczarowanie. Potem dobrych i serdecznych ludzi. A teraz? Co dla nas szykujesz?..

Ale azjatyckie niebo milczało, oddając głos morzu, które zaszumiało monotonnie, nie chcąc zdradzić wspólnej  tajemnicy.

 

mari szyld

 

 

 

About Somos Dos - Migawki z podróży Małej i Dużej

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
x

Check Also

muesli breakfast

Muesli

Kuala Lumpur. Poranek. – Mamo?..  Co dziś zjemy?..  – pyta zaspanym głosem ...