Home / Tag Archives: jedzenie

Tag Archives: jedzenie

Agihis – czyli zbieranie małży

Storm is comming, Philippines

Dzień był długi i przyjemnie gorący. Siedziałyśmy na patio farmy, wokół kwitła zieleń podlewana mocnymi promieniami słońca. Gaja rysowała, ja kończyłam blogowy wpis. Choć siedziałyśmy skryte w przyjemnym cieniu, czułam, ze moja skóra wysyca sie żarem. Był najwyższy czas, by wskoczyć do morza. – Gaja! – krzyknęłam do siedzącej kawałek dalej córki – Idziesz popływać? – Ale ja słucham!.. – odkrzyknęła Gaja. Odkąd odkryła audiobooki Harrego Pottera, poświęcała im każdą wolną chwilę, równolegle rysując, lepiąc z plasteliny czy wycinając wzory ...

Czytaj całość »

Muesli

muesli breakfast

Kuala Lumpur. Poranek. – Mamo?..  Co dziś zjemy?..  – pyta zaspanym głosem Gaj, wtaczając się do hostelowej kuchni.  – Muesli. – Muslim? – oczy Gai ogromnieją nagle – Muslim?.. MUSLIM???.. To będzie mięsko na śniadanie?… Tym razem mi ogromnieją oczy. Mija chwila, po czym zaskakuję i zapewniam córkę, że nie mam w planach ani jedzenia ludzi, ani żadnych z nich przetworów, natomiast na śniadanie proponuję nam najzwyklejsze na świecie crunchy. A swoją drogą – czy crunchy dorobiło się już polskiego ...

Czytaj całość »

Jedliście kiedyś.. KARALUCHA?

Jedliście kiedyś karalucha? Nie? Ja też nie. Jadłam wiele dziwnych rzeczy, kosztowałam francuskie żabie udka, peruwiańska świnkę morską, kolumbijską jaszczurkę, meksykańskie, zebrane pod własnym dachem larwy (Piotr, pamiętasz?), północnoamerykańskie świerszcze, ale takiego cuda jeszcze nigdy. Generalnie, brzydze się robactwem, ale przyznam, że ciekawa byłam, jak toto smakuje. W końcu są ludzie, którzy takie cuda włączają w normalne menu, a mięso – to mięso. Nie jest żywe, to jest ważne.         No ale, mimo tego że danie było gotowe, ...

Czytaj całość »

Ostatnie taco

Z Muzeum Templo Mayor, które mieści się przy Zocalo (Rynek) wyszłyśmy wykończone i wściekle głodne. – Mama, jeeeeść! – co rusz dolatywał mnie cienki pisk Gajenki. Stałam na Zocalo i rozglądałam się w koło, rozpaczliwie kombinując, gdzie tu zdobyć choć trochę jedzenia. Zocalo jak Zocalo – budynki rządu na jednym boku, na drugim gigantyczna katedra, sklepy i – jasne, restauracje – ale za ciężkie pieniadze. Ale Meksyk to Meksyk, w odróżnieniu od miast Europy tu ZAWSZE jest ktoś, kto po ...

Czytaj całość »

Gdy żołądek nie ma nic do gadania

    Idziemy ulicą głodne jak wilki. Na merkado (plac handlowy). By kupić warzywka i złożyć z nich pyszny obiadek. Droga prowadzi pod górę: -Mamo.. Mamo.. – marudzi Gaja – Na rączki.. Na rączki.. Ulica pnie się do góry pod bardzo ostrym kątem. W zasadzie cud, że nie ześlizgujemy się w dół. Idzie się faktycznie trudno, ja nie mam nosidła.       – Gajku – zagaduję – a pamiętasz, jak szliśmy tutaj z Gabką i Jagódką? Maluch kiwa głową, ...

Czytaj całość »