Home / Tag Archives: praca

Tag Archives: praca

Agihis – czyli zbieranie małży

Storm is comming, Philippines

Dzień był długi i przyjemnie gorący. Siedziałyśmy na patio farmy, wokół kwitła zieleń podlewana mocnymi promieniami słońca. Gaja rysowała, ja kończyłam blogowy wpis. Choć siedziałyśmy skryte w przyjemnym cieniu, czułam, ze moja skóra wysyca sie żarem. Był najwyższy czas, by wskoczyć do morza. – Gaja! – krzyknęłam do siedzącej kawałek dalej córki – Idziesz popływać? – Ale ja słucham!.. – odkrzyknęła Gaja. Odkąd odkryła audiobooki Harrego Pottera, poświęcała im każdą wolną chwilę, równolegle rysując, lepiąc z plasteliny czy wycinając wzory ...

Czytaj całość »

Praca na Filipinach

pedikir na Filipinach

Poprzednią część historii znajdziesz we wpisie pt.”Cztery siostry”.   Ire wróciła z nosem na kwintę. – I co? Zapytałam retoryczne. – I jajco! – żachneła sie Irene – Wzięli numer telefonu i powiedzieli, że jeśli się zdecydują mnie zatrudnić, to zadzwonią rano. – Ire, przecież oni nie zadzwonią! Idź do nich jeszcze raz jutro, powiedz, że przyszłaś po odpowiedź, niech widzą, że NAPRAWDĘ chcesz pracować.. – Daj spokój, Aśka. To nie ma sensu. Jestem po 30, mam ciemną karnację, jest ...

Czytaj całość »

Wolontariat w Indonezji

sumatra, indonezja

Jeszcze nie zdążyliśmy wyjść z terminalu promowego w Dumai, gdy zaczepił nas pewien chudy człowieczek. – Salam alejkum! – Alejkum salam! – odpowiedziałam uprzejmie, odwracając się do gościa plecami. Nie miałam ochoty na konwersację w porcie. Tu zawsze kręcą się naganiacze i naciągacze, patrzący tylko, jak turystów oskubać z pieniędzy. – Gdzie Pani jedzie? – typek nie dawał za wygraną, zagadując mnie swym łamanym angielskim – Do koleżanki. – A gdzie mieszka koleżanka? – Tu, w Dumai. Właśnie czekam na ...

Czytaj całość »

Mari-Mari. Raj na Perhentian Islas.

Spóźniliśmy się na prom szptetnie. Wszystko przeze mnie, bo uparłam się na makrolid. Niestety noc w klimatyzacji jakiś czas temu, a potem dwie nocki w zimnych jak styczniowa noc malajskich autobusach zrobiły swoje. Kasłałysmy obie od dłuższego czasu, a domowe środki lecznicze ewidentnie nie prowadziły nas ku wyzdrowieniu. Okazało się jednak, że makrolid w Kota Bharu jest ewenementem, a upolowanie probiotyku graniczy wręcz z cudem. Nasz host, Wan,  jezdził więc z nami od apteki do apteki i gdy wreszcie udało ...

Czytaj całość »

Metro – kalejdoskop zdziwień i radości

– Mama! MAMA! Mira! Payaco!!! Rozgladam sie wokol. Zmeczona, przysiadlam na podlodze, a z perspektywy podlogi niewiele przeciez widac. – MAMA!!! TU!!! Moj dziec sprawnym ruchem reki nakierowuje moja glowe w pożądaną stronę. – O rany! Faktycznie!   Gaj uwielbia klaunow. Klauni sa wyczuleni na dzieci. Ten z metra od razu dostrzegl bałwochwalczy wzrok Gai.   – O! Kogo my tu mamy! Guera! (Biała! – sposób określania białych kobiet przez Latynosów, określenie pozytywne) Skad jestes? – De Polonia – odpowiada ...

Czytaj całość »

Kokos

To nie prawda, ze nie ma pracy. Jeśli pracy nie ma – to trzeba sobie ją stworzyć. Podobnie, jeśli chce się pracować razem, z kumplem, z matką czy z kochanką. Weźmy na przykład taką prostą rzecz, jak sprzedawanie kokosa. Jestem przekonana, że w Polsce zajęłaby się tym tylko jedna osoba. Tu jednak, gdzie i więzi rodzinne są ważne, a i więzi przyjaźni zobowiązują, kokosy sprzedają osoby trzy. Każda ma z nich swoje zadanie i nie wkracza w kompetencje drugiego, a podział ...

Czytaj całość »

Barkostatkieeeem w długi reeeejs…

        Zaczelo sie zle. Bardzo zle. Z glebokiego snu wybudzil mnie krzyk Hugo-Asia, wstawaj, szybko wstawaj!!! Emigrant sie odprawia!!! Wyplywaja!!! Wyskoczylam z kojki jak sprezyna. Jak to sie odprawia??? Jak to tutaj??? Przeciez mial wyplywac za 2 dni!!! -Biegnij do nich, blagaj, moze Cie jeszcze wezma!!!Cudnie. Wybiegam z barki. Gaja w ryk. Wracam na barke, przytomnie lapie pokrowce przeciwdeszczowe, Gaje na rece i gazem w gore, na skarpe do stanowiska zoldakow. Dobieglam, zziajana jak kon po wyscigach. ...

Czytaj całość »