Isma był moim najwiekszym zaskoczeniem tej części podróży. Przez cały czas myślałam, że jest Chinką, cały czas korespondowałam z nim, jak z osobą o tej samej płci, co ja. Wiadomo, po angielsku „you” jest „you” – nie zgadniesz, kim jest rozmówca. A na zdjęciach z CS w zasadzie niewiele było widać, poza jego czarną czupryna i oczami, które mogły należeć do każdego. Tak więc gdy na dworcu, zamiast kobiety w moim wieku zobaczyłam starszego ode mnie gościa – oniemiałam. A ...
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem