Home / AZJA / Sri Lanka

Sri Lanka

Wyjazd w ciemno. Jak znalazłam raj.

nilaveli beach pirat

Wyjazd w ciemno. Jak znalazłam raj. Cz. 1 Dobry Boże.. Trwa kolejny dzień kwarantanny.. Gaja śpi w pokoju obok, a ja patrzę jak wschodzi słońce nad blokami, które są na przeciwko. Czerwienie i złocistości pojawiają sie najpierw na chmurach, robi się coraz jaśniej, aż w końcu wielka kula słońca zalewa mnie siłą swoich promieni. Siadam do stołu. Koło mojego komputera książki Gajki, porozrzucane kredki, pusty talerz i bańki mydlane, które puszczał maluch przed samym snem. Wkoło chaos. W głowie chaos. ...

Czytaj całość »

Jedenaste. Nie bądź obojętny.

mezczyzna lezy na ulicy

Pierwszy raz zobaczyłam go jadąc autobusem. Leżał na chodniku w pełnym słońcu, w dodatku na wznak. – Dobry Boże – pomyślałam – niech mu ktoś pomoże! Przecież on się odwodni na tym słońcu, umrze na udar, zawał, w najlepszym wypadku będzie cierpiał z poparzenia.. Autobus zatrzymał się na skrzyżowaniu, naprzeciwko leżącego mężczyzny, po czym szarpnął i ruszył dalej. Jeszcze chwilę myślałam o nim, po czym odpłynęłam w swoje sprawy. Trzy godziny później szłam tym samym chodnikiem w kierunku piekarni. Nagle ...

Czytaj całość »

Zespół stresu bojowego

The Border Adventure Camp

„Zespół stresu bojowego” to ciąg dalszy historii rozpoczętej w tekście: „The Border Adventure Camp”.(klik)  Ulapane Boss był już ciut po 40 tce. Miał szpakowatą, krótką czuprynę, nieco zaokrąglone, choć wciąż sprężyste ciało i coś, co mimo jego spokoju wprowadzało mnie w niepokój. Rozmawiał przyciszonym głosem, starannie dobierając słowa, po czym nagle zawieszał się, jakby przyglądał się czemuś w swej głowie, a jego noga zaczynała nerwowo podrygiwać. – Wiesz, że my wszyscy jesteśmy z oddziałów specjalnych Lankijskich Sił Powietrznych? Jesteśmy komandosami. ...

Czytaj całość »

The Border Adventure Camp

The Border Adventure Camp

The Border Adventure Camp. Decyzja. Do hostów w Kandy czyli w lankijskim Krakowie nie miałyśmy jakoś szczęścia. Mimo, że wysyłałam mnóstwo zapytań, wszystkie spotykały się z odmową. Gdy więc nadeszła pierwsza akceptacja, podskoczyłam aż z radości. – Gajka, znalazłam na nas hosta! Nie ma referencji, ale ma takie cudowne zdjęcia przy ognisku, i namioty tam są, i płynie rzeka, i góry obok.. – I zaakceptował nas? – zapytała z zainteresowaniem Gaja – Tak, ale chyba tylko na dwa dni.. Jedziemy? ...

Czytaj całość »