Poprzednią część historii znajdziesz we wpisie pt. „Agihis – czyli zbieranie małży” Na farmie nie ma ciepłej wody. Myjemy się z Gajonem w zimnej, nie przepadając za tą przyjemnością. Dziś jednak decydujemy się na rozpustę i po raz pierwszy grzejemy pełny sagan. Akurat kończę myć Gaje, gdy wołanie wyciąga mnie z łazienki. Przed naszym patio stoi Angela. – Ate!.. – nie posiadam się ze zdziwienia – Coś się stało?.. Coś się wydarzyło?.. – Przyniosłam małże. – mówi po prostu ...
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem