Po raz pierwszy Mangyan zobaczyam w Wigilię. Stali brudni, obdarci przed wejściem do manilijskiego metra, tacy nie stąd, inni zupełnie, przypominający raczej Cyganów niż Filipińczyków. Obdarci i brudni, ubrani w cokolwiek podchodzili do ludzi i zagadując, wyciągali rękę. Widziałam ich potem i pierwszego, i drugiego dnia Świąt. Spali na kartonach, a gdy zaczynał się ruch, wstawali i zaczynali żebry. – To taka tradycja – powiedział złapany na stopa Filipińczyk, z którym mijałyśmy kolejne stacje metra, wygodnie siedząc w klimatyzowanym pojeździe ...
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem