Home / Ameryka / Meksyk / Niegrzeczna

Niegrzeczna

Z Rodolfo bez wątpienia lubimy się bardzo. Prowadzimy długie dyskusje przy każdej okazji, zgadzając się ze soba w wielu miejscach. Oczywiście miewamy także różnice zdań. Szczerze mówiąc – miewamy ich dość sporo i na różnych polach. Największe chyba na polu podejścia do dzieci.

Kuchnia. Gotuję pożywny obiadek dla naszej trójki. Dziś w menu obiad na żółto, biało i zielono. Makaron, zasmażany szpinak, jajo i guacamole. Siekam, kroję, smażę i przysłuchuję się kuchennym rozmowom, od czasu do czasu rzucając okiem na kanapę, na której bawi się Gaja. Podchodzi Rodolfo, zagaduje brzdąca po swojemu. Nagle słyszę szloch Gai. Nie, nie rozpaczliwy. Taki, no.. teatralny. I zirytowany głos naszego hosta:
– Jak ty bedziesz taka grocera (niegrzeczna) dla mnie, to ja nie kupię Ci korony!

Uuuu, ciśnienie mi skacze i to bardzo wysoko. Trzy głębokie oddechy, na wszelki wypadek odkładam nóż, gaszę gaz i robię to, czego być może nie powinnam. Decyduję się na konfrontację. Biorę więc Malucha na ręce, przytulam mocno do siebie i przytłumionym, sztucznie spokojnym głosem mówię:
– Rodolfo, czy Ty wiesz, co przed chwilą zrobiłeś? Wiesz, jak to się nazywa? – nie czekając na odpowiedź ciągnę spokojnie, choć adrenalina mnie wręcz zalewa, – To się nazywa SZANTAŻ! Popatrz – jak będziesz niegrzeczna, to Ci nie kupię korony! Rodolfo, ona nie była dla Ciebie niegrzeczna! Ona BRONIŁA SWEGO CIAŁA. Przecież widziałam, że chciałeś ja połaskotać. Co w tym złego, ze nie chce Twoich łaskotek??? Przecież to człowiek, tyle że mały! Dlaczego ciągle próbujesz ją łaskotać, chociaż widzisz wyraźnie, że ona tego nie akceptuje??? Dlaczego??? No wytłumacz mi – DLACZEGO???

 

 

Z tym problemem borykam się, odkąd trafiłyśmy na ten kontynent. Najwyrazniej zaznaczal się w Peru, choć potem co jakiś czas natrafiałyśmy na osoby o tym samym podjeściu. Takim, które uważają, że dziecko jest jak lalka – każdy może się nim pobawić, połaskotać, poszturchać czy pogłaskać kiedy tylko ma na to ochotę. Gdy ja włączam się ze stanowczym protestem, nie raz wręcz odpychając wedrującą do nosidła rękę, spotykam się z olbrzymim zaskoczeniem. 

– To człowiek! – tłumaczę – Taki jak pani, tylko mniejszy! I czuje to samo, co pani! A pani – jakby się pani czuła, jakby obcy ludzie dotykali panią ciągle na ulicy??? O tak..

I tu na bezczela, z niezłym wkurzem startuję do interlokutorki, macając ją ręką w policzek. Tak jak stoję, taką ręką jaką mam. A czasem miewam ją, hmm.. mocno nieumytą.

I ja wiem, że to inna kultura. Ja wiem, że dzieci tu wielu praw nie mają. Wiem, że inne podejście wymaga od ludzi otwartości, chęci na zmianę, edukowania się. I że mogą na to nie mieć ochoty. I nie, nie mam ambicji bycia misjonarzem. Mam za to szczerą chęć i wolę chronienia mojego dziecka przed uciążliwymi dowodami sympatii. Nawet jeśli płyną z serca. I podobnie nie pozwolę, by nazywano ją niegrzeczną, gdy sytuacja nie nosi znamion nieuprzejmej, a zamiast tego nosi znamię pewnego ego, które nie potrafiło zaakceptować woli 3,5 latki.

A swoja drogą – co w zasadzie oznacza owo nadużywane słowo: NIEGRZECZNA?

 

P6010791new2neweditededited

 

Ps. Korona – atrybut księżniczki, obiekt pożądania każdej małej dziewczynki. Gai także. Koronę kupiłam maluchowi tego samego wieczoru. Była taka, jaką miała Elsa z Frozen. Gaj wniebowzięty paradował w niej przez pół miasteczka. Niestety dwie godziny później, ku rozpaczy Gai jej najważniejsza błyszcząca część po prostu odpadła. Wniosek: korony z Chin nadaja się dla książniczek z Chin. Dla księżniczki z Polski idziemy dziś szukać czegoś trwalszego.

 

 

About Somos Dos - Migawki z podróży Małej i Dużej

23
Dodaj komentarz

avatar
21 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
AgabestiaSomos dos - migawki z podróży Małej i DużejMo SowiJoanna Swieta Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aga
Gość
Aga

Mój mąż pochodzi z Calabrii i kiedy odwiedzamy tamtejszą rodzinę mam ten sam problem. Dzieci traktowane są tam jak marionetki, to wręcz niewyobrażalne żeby dziecko miało swoje zdanie. Szarpanie, całowanie na siłę, łaskotanie, pyrganie, zmuszanie do przytuleń jest tam całkowicie normalne a dziecko ma to akceptować. Oczywiście nie pozwalam tak znęcać się nad moim dzieckiem czym wzbudzam falę oburzenia.

Gość

Lucja Szwedo – Zgadzam sie na calej linii. Sa grzeczne i milcza, bo przeciez przekracza granice autorytet – ksiadz, przyjaciel domu, czlonek rodziny. A potem? Szef, kolega z pracy itd. Nie uchronimy maluchow, a potem duzuchow przez zderzeniami z zyciem. Ale przynajmniej mozemy probowac nauczyc ich orientowania sie w swoich emocjach i odwaznej obrony wlasnych granic. Tak wiec trenujemy magiczna fraze : no me toques, por favor! I oby nigdy na serio sie nie przydala. Choc z drugiej strony – kazda sytuacja jest na serio. Nawet ta na merkado czy u hosta w domu.

Też mama
Gość

A ja wczoraj, będąc ze zmęczoną już, rozwrzeszczaną dwulatką na placu zabaw, usłyszałam od obcej przechodzącej obok kobiety określenie mojej córki jako „terrorystka”. Na to moja dwulatka wykrzyczała jej głośno słowo „nie”. Dzielnie się obroniła 😉

Gość

Ależ zdjęcie :))) wooooow! Jakby go normalnie chciała z drogi wzrokiem usunąć ~~~ no powiem ci ze ONA ma tę MOC 🙂

Gość

Ha,ha,ha. Zdjecie boskie. Chyba goraco bylo

Gość

Genialne zdjecie!!!

javka
Gość
javka

p. s . nie kocham wentylatora

javka
Gość
javka

wentylator i Gajka wymiatają :)))))))))))))))) Kocham Was:)))

Gość

Boska!

Ania
Gość
Ania

Bardzo lubię Was czytać i śledzić Wsze podróże i pięknie uczysz córkę odwagi przeciwstawiania złu panującemu na świecie, jednak zamieszczając w sieci jej półnagie zdjęcia, niestety ale również posuwsz się za daleko, bo karmisz nimi tych złych ludzi i możliwe, że kiedyś samej Gajce zacznie to przeszkadać. Sama jestem matką i wiem, że takie mauszki w samych majtasach są urocze i mamy inaczej to postrzegamy, niestety tak jak piszesz na świecie są też źli ludzie, którzy inaczej patrzą na takie dziecko, a i też łatwo mogą sobie takie zdjęcie skopiować i różne rzeczy z tym zrobić.. Wiem na pewno, że… Czytaj więcej »

lavinka
Gość

Moja też nie lubi takich akcji, na szczęście zdarzają się sporadycznie (mamy jedną sąsiadkę, której ręce latają, ale już ją młoda „wychowała”). Nigdy jednak nie spotkałam się z komentarzem, że Alisa jest niegrzeczna, bo się nie dała dotknąć. Co najwyżej zdziwienie, że protestuje czy ucieka. Gaja na pewno zwraca na siebie uwagę kolorem skóry i włosów, to przyciąga lepkie łapki. 🙁

Gość

Najchętniej spędziłabym tak całe lato. I jeszcze kawa mrożona. Macie tam kawę, co? 🙂

Gość

wooooooow, to zdjęcie po prostu wymiata, Gaja wymiata, nie mam słów!!!!!

joan
Gość
joan

Oj kochana jak ja Cie rozumiem. Ale to jest ludzka przypadlosc niezalezna od geografii. Nad polskim morzem myslalam ze zwariuje. Kazdy staruszek uwazal ze ma prawo, dotknac polaskotac, poszarpac policzek, wyszczerzyc swoja bezzebna szczeke pristo w oczy malucha, podawac reka (i teatralnie sie obrazac kiedy mala nie podala reki) nawet rzadac calusow. W pewnym momencie bylam po prostu niemila. Natezenie tego bylo tak wielkie a alka tak zlekniona tego dziwnego zainteresowania. Mowilam chlodnym tonem „nie dotykac” . mialam serdecznie dosc tych ludzi ktorzy bez pytania o zgode dziecka chcieli nim zaspokoic swojw potrzeby.

Gość

Super fotka

Gość

Asiu, masz racje! Rodzina mojego męża (Wenezuela) ma podobne podejście, kontakt z dziecmi to duzo wlasnie łaskotania, „daj przytulaska cioci albo ciocia bedzie smutna”, puci-puci”, na szczęście teściowa czyli ich kochana babcia szanuje ze nie zawsze dzieci maja na ten kontakt ochotę. Jak tam pojedziemy w wakacje to na pewno beda na tym tle konflikty A rozmowy z dziecmi kończą sie na „byłaś grzeczna? Jak w szkole?” Jakby ktoś mnie na dzien dobry pytał czy dobrze sprawuje sie w pracy i czy szef jest zadowolony to dalszej rozmowy by nie było

Gość

Fantastyczne zdjecie!

Gość

Mieszkaliśmy kiedyś w Libii, tam wszyscy mieli odruch robienia puci-puci. Maciek był jeszcze mały i nie protestował, my się szybko poddaliśmy. Ale już jak byliśmy w Azji i tłumy Azjatów chciały z moimi dziećmi robić sobie zdjęcia, to zapytana o pozwolenie kazałam pytać bezpośrednio zainteresowanych. Czasem się zgadzali, czasem nie. Szybko się zorientowali, że jest duża szansa, że ktoś ich przekupi słodyczami…;) Z innej beczki, zauważ że w Polsce też to mamy, tylko w trochę innej formie. „Daj cioci buzi, bo cioci będzie przykro” na przykład…

Gość

Doskonale rozumiem i czym piszesz! W kraju też nie brakuje ludzi, którzy przekraczają granice dzieci:-( ja też reaguję. Poza tym, myśle ze gdy nie reagujemy uczymy dzieci, że dorosłym wolno to robić i nikt ich nie obroni, dlatego tak wiele dzieci milczy gdy są molestowane, bo chcą być „grzeczne”. A upominanemu korona z głowy nie spadnie;-)

Gość
Gość

Zdjęcie z wentyletorem zrobiło mi dzień. Dziena!

x

Check Also

Andy

– Słuchaj, Asia. Musze wpaść do domu po drodze. Do Mazatlan. Zmienić ...