Kochani, sobotni live miałyśmy przyjemność robić prosto z naszego nowego miejsca, czyli z Farmy. Dosłownie, albowiem jedyny (kiepski) net, jaki tu jest, jest w okolicy około 5 metrów od umieszczonego w kuchni rutera. A Farma nie wygląda tak, jak sobie to wyobrażacie, albo jak sobie ja wyobrażałam! Ojej, nie do uwierzenia, jak nasze myśli rozminęły się z rzeczywistością!!!
O tym wszystkim na live – dosłownie spod kuchni. Zaletą tego rozwiązania jest fakt, że z tego punktu mogłam Wam pokazać gdzie mieszkamy, gdzie gotujemy i jak żyjemy. Warunki są, nazwijmy to – podstawowe, ale jest lato – więc to jest ok. Nie wyobrażam sobie jednak, jak wolontariusze pracują tu jesienią, zimą i wiosną, gdy pada, wieje, a temperatura oscyluje wokół zera…
Na live poznacie troszkę naszego otoczenia – troszkę, bo to dopiero nasz drugi dzień tu – i same je dopiero poznajemy. Ale kurka Cassandra, chodząca krokiem pijanego marynarza od razu skradła nasze serca. Cassy, cierpią prawdopodobnie na chorobę/uszkodzenie móżdżku (może jest wśród Was vet, który zna się na kurach) jest ulubienicą wszystkich mieszkańców i chyba najbardziej wygłaskaną kurką w okolicy.
Bo kurki też potrzebują czułości. Więc pamiętajcie, że jeśli jakaś kurka przed Wami przysiada, to znaczy, że liczy na odrobinę życzliwości i głasków, które nam wszystkim potrzebne są do życia.
O tym wszystkim – i o wielu innych rzeczach na live!
Zapraszam Was serdecznie!
Ostatni live, jeszcze z Lake District zobaczyć możesz tutaj!
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem
