Home / Live / Live z Meksyku 39 – o sąsiedzie, który zmienił zdanie, niebezpieczeństwach związanych z kupnem motoru oraz o tym, jak bronić się przed komarami w tropikach

Live z Meksyku 39 – o sąsiedzie, który zmienił zdanie, niebezpieczeństwach związanych z kupnem motoru oraz o tym, jak bronić się przed komarami w tropikach

Kochani, ten live będzie o sąsiedzie, który zmienił zdanie, niebezpieczeństwach związanych z kupnem motoru oraz o tym, jak bronić się przed komarami w tropikach.

Jak pamiętacie, filarem naszego powrotu do Meksyku były dwie rzeczy: mieszkanie u Joli i internet od Sąsiada. Wszystko było dogadane już w zeszłym roku szkolnym. Sąsiad wiedział, że wracamy i obiecał internet, Jola natomiast obiecała nam nasza kuchnię.

Wiadomo jednakże, że życie idzie do przodu i sytuacje się zmieniają. Będąc z Jolą w kontakcie, końcem września upewniłam się, czy aby na pewno mieszkanie będzie na nas czekać. Jola nie miała wątpliwości. W zasadzie wygadała się trochę, że nie chciała nawet wynajmować nikomu innemu w międzyczasie, bo pieniądze są ważne, ale jeszcze ważniejszy jest spokój głowy i ducha – a niestety z lokatorami ma dość słodko-gorzkie doświadczenia.

Wówczas też rozmawiała z sąsiadem o internecie dla nas i sąsiad jak najbardziej był zgodny nam go trochę użyczyć, za jedyne 60 pln. Mimo nieco wyższej niż wcześniej ceny byłam cała szczęśliwa, bo dobry internet to moja praca, mój kontakt z Wami, Gai nauka w edukacji domowej, mój samorozwój (np. nauka edycji filmów) i wreszcie dostęp do rodziców – bo zamiast wiadomości nagrywanych na whazup, mogę do nich zadzwonić, ba – nawet ich zobaczyć.

A tu sąsiad się zbiesił, i gdy tylko mnie zobaczył, w zasadzie nawet się nie przywitawszy, oświadczył, że w tym roku internetu  nie będzie.

Jak się domyślacie, aż przysiadłam, bo gdybym wiedziała, że internetu nie będzie, to bym nie wróciła do Meksyku, a jeśli ktoś uważa, że histeryzuję – zapraszam do live’ów z zeszłego roku, które pokazuja, jak 4 ponad tygodnie szukałam pokoju w Puerto w normalnych pieniądzach i normalnym internetem.  Normalnym, czyli takim, gdzie szybkość down i uploadu jest nie mniejsza niż 3 Mbps. Niewtajemniczonym dodam, że w domu Wasze polskie prędkości startują od 20 Mbps i często oscylują ok 60 Mbps downloadu (uploadu jest zazwyczaj mniej).

O tym opowiadam na livie, a także o moich z sąsiadem tygodniowych pertraktacjach, przez które nie mogłam spać w nocy.

Przed nami też kolejne wyzwanie – kupno motoru.

Nie wpaśnego, ale najtańszego, bo my tylko po okolicy potrzebujemy takowego sprzetu do sprawnego przemieszczania się między zadaniami.

Nie zrozumcie mnie źle, bardzo lubię chodzić, ale jako samotna matka, która wszystkie zadania musi wykonywać po kolei (bo i nikt mnie w niczym tu nie wyręczy), muszę minimalizować to chodzenie, bo nie zdążę z żadnym zadaniem. A zadań sporo – zakupy (targ 20 mi piechotą), zajęcia dodatkowe Gai (40 min piechotą), plaża (30 min piechotą), supermarket z większym asortymentem (40 min piechotą) – gdy to wszystko pomnożycie razy dwa, bo przecież trzeba wrócić do domu, nagle ukazuje się Wam ogrom przedeptanych kilometrogodzin.

Tak więc motor – musze znaleść na niego mamonę, a przede wszystkim muszę znaleźć jego samego. Już prawie miałam jeden kupować, gdy przytomnie ogarnęłam, że ma kilka mandatów i wprzypadku zatrzymania mnie przez policję, będę musiała zapłacić także za przewinienia innych. A białych zatrzymują, bo policja liczy na łapówę – najchętniej w euro lub dolarach, a jeśli dopatrzy się takich kwiatków w systemie, to uff… Biały nie wyzbiera się z karą – o ile jest właścicielem oczywiście, bo tu kara nie jest wymierzana w osobę, ale w motor – ot, taka ciekawostka. A kto płaci – to już właściciel z użytkownikiem musza się dogadać.

Mam na oku drugą używkę prawie 7 letnią – jak na strefę tropikalną, to leciwego moto-dziadka. Przyglądam mu się łakomie, bo to motor jeszcze innego sąsiada, z którym zawsze dobrze żyłam. Ale ten też może mieć kwiatki – nie dlatego, że sąsiad chce mnie zrobic w bambuko, ale dlatego, że on sam może ich nie być świadomym. Co muszę zrobić, by ogarnąć sprawę – opowiem na live.

I wreszcie temat bardzo ważny – dlaczego uparcie sypiamy pod moskitierą, co to jest dengue, chiqungunia i malaria, czyli jak się przed komarami bronić. Temat niezmiernie istotny, ponieważ jak dengue wykańcza ludzi, widziałam na własne oczy. Także zapraszam do odsłuchania, kilka ważnych tipów podóżniczych, wypróbowanych przez nas w przeróżnych okolicznościach w tej części live znajdziecie.

Została nam cała fura pytań i tematów, ale to wszystko przerzucę na kolejny tydzień, a póki co zapraszam Was na ten live, a przy okazji do zostania naszą Matronką lub Patronem, lub do wypicia z nami dobrej, mocnej kawki!

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
x

Check Also

Asia i Gaja w literce C

Literka C

Znajomy nasz serdeczny przywiózł nam dyski zdeponowane w Malezji lat temu pięć. Patrzę na nie, ...