Pierwszy raz zobaczyłam go jadąc autobusem. Leżał na chodniku w pełnym słońcu, w dodatku na wznak. – Dobry Boże – pomyślałam – niech mu ktoś pomoże! Przecież on się odwodni na tym słońcu, umrze na udar, zawał, w najlepszym wypadku będzie cierpiał z poparzenia.. Autobus zatrzymał się na skrzyżowaniu, naprzeciwko leżącego mężczyzny, po czym szarpnął i ruszył dalej. Jeszcze chwilę myślałam o nim, po czym odpłynęłam w swoje sprawy. Trzy godziny później szłam tym samym chodnikiem w kierunku piekarni. Nagle ...
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem