Jedliście kiedyś karalucha? Nie? Ja też nie. Jadłam wiele dziwnych rzeczy, kosztowałam francuskie żabie udka, peruwiańska świnkę morską, kolumbijską jaszczurkę, meksykańskie, zebrane pod własnym dachem larwy (Piotr, pamiętasz?), północnoamerykańskie świerszcze, ale takiego cuda jeszcze nigdy. Generalnie, brzydze się robactwem, ale przyznam, że ciekawa byłam, jak toto smakuje. W końcu są ludzie, którzy takie cuda włączają w normalne menu, a mięso – to mięso. Nie jest żywe, to jest ważne. No ale, mimo tego że danie było gotowe, ...
Czytaj całość »Home / Tag Archives: karaluch
Karaluchy pod poduchy
ZABILAM DZIŚ KARALUCHA!!! Własnonożnie!!! Nie jakiegoś tam karaluszka, znanego nam z Polski, ale prawdziwego, tropikalnego, wyrośniętego i napasionego KARALUCHA, wielkości mojego wskazującego palca!!! Łaził dziad jak co noc. Bo one wyłażą po zmroku, w dzień kryjąc się w mrocznych, wilgotnych i ciepłych zakamarkach. Czyli praktycznie wszedzie. Ale w dzień nie dokuczają. Są dyskretne, niewidoczne. W zasadzie w nocy także. Nie narzucają się ludziom, uprzejmie czekając, aż owi pójdą na zasłużony odpoczynek. A jak już nikt nie będzie zajmował należnej karaluchom ...
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem