Z Muzeum Templo Mayor, które mieści się przy Zocalo (Rynek) wyszłyśmy wykończone i wściekle głodne.
– Mama, jeeeeść! – co rusz dolatywał mnie cienki pisk Gajenki.
Stałam na Zocalo i rozglądałam się w koło, rozpaczliwie kombinując, gdzie tu zdobyć choć trochę jedzenia. Zocalo jak Zocalo – budynki rządu na jednym boku, na drugim gigantyczna katedra, sklepy i – jasne, restauracje – ale za ciężkie pieniadze. Ale Meksyk to Meksyk, w odróżnieniu od miast Europy tu ZAWSZE jest ktoś, kto po cichu, na chodniczku sprzedaje cos na ząb. Należało go tylko namierzyć.
Rozglądam się więc uważnie – no jak na złość nikogo nie ma. Na obiad już jest za późno, sprzedawcy kolacyjni jeszcze nie dotarli. Nagle moje oko wyłapuje malutkie drzwi i coś na kształt metalowego blatu.
Jest!
Tortas, tacos, tamales, tlayudas, gorditas, sopes i co dusza pragnie. I dania barowo-obiadowe!
Kilka sekund później jesteśmy w środku.
– Hay comida corrida? – zapytuję, walcząc ze śliniotokiem
– No hay. Ya esta cerrado! (Nie ma. Już jest zamknięte!)
Nogi uginają mi się z głodu i z zawodu. No nie, musimy tu zjeść.
– Amigo! (Przyjacielu!) – negocjuje – Daj mi choć dwa tacos dla małej. Ona jest strasznie głodna. Choć dwa tacos. Proszę.
Gaja stoi obok wbijając swe wielgachne oczy to w sprzedawcę, to w wielka, pieczoną połeć wołowiny nadzianą na pionowy rożen. Mięso, dopiero co wyłączone pachnie tak, że aż kręci nam się w głowach.
Sprzedawca przygląda się małej chwilę, po czym pyta krótko:
– Ile chcecie?
– A ile kosztują? – pytam przytomnie.
– 60 pesos porcja.
Tym razem nogi uginają mi się z innego powodu. 4 lichutkie takosiki mają cenę pełnego obiadu w comedorze pod blokiem. Nie ma jednak wyjścia, Gaja musi zjeść, ja jakoś dam radę.
Chwilę potem lądują przed nami kukurdziane placuszki z garścią mięsa na wierzchu. Gaj rzuca się na pierwszą, zjada ją w mgnieniu oka. Drugą się już delektuje, zerkając na mnie podejrzliwie. Ja udaję, że jem, wsadząjąc jej do dzioba co lepsze kawałeczki. Wiadomo, dzieciak musi zjeść, a dorosły sobie poradzi.
W końcu na talerzu zostaje ostatnie taco.
– Gajciu, jedź! Musisz miec dużo siły! – zachęcam malucha.
– Nie, to dla Ciebie – odpowiada moje dziecko.
– Gajciu, jedź! Mama już zjadła swoją porcję – oświadczam stanowczo.
– Nie, mamo! To taco jest dla Ciebie! Ja zjadłam swoją, teraz Ty zjedź swoją!
W głosie małego człowieka dzwięczy stal, a mi przed oczami stają obrazy z przeszłości. Widzę talerze na stole, na trzech z nich pokaźne porcje jedzenia, na czwartym zaś – zamiast mięsa – małe sadzone jajeczko. I głos mamy – jedzcie, musicie mieć siłę! I mój – ale ja się z Toba podzielę mamo! I jej stanowcze – jedź kochanie. Jesteś dzieckiem, potrzebujesz zjeść. A ja zjem sobie jajeczko.
Pamiętam to palące poczucie niesprawiedliwości. Pamiętam, jak kawałki tegoż mięsa stawały mi w gardle. Pamiętam złość, gdy widziałam, jak tata bez słowa zamiata talerz. I pamiętam, że ze wszystkich sił chciałam się z nią podzielić, ale nie mogłam, bo ona nie chciała. Ona jadła to swoje jajeczko, a mi serce płakało, bo nie widziałam powodu, dla którego miała się tak poświęcać.
Dziś rozumiem dużo więcej.
Dziś sama jestem mamą i kochając moją szkrabiznę – daję jej to, co mam najlepsze. I często działam jak moja mama.
Teraz jednak mam przed oczami cztery talerze na kuchennym stole. Trzy z mięsem i jeden zawsze gorszy. I to nieopuszczające mnie poczucie winy. I piekace poczucie niesprawiedliwości.
Więc gdy widzę oczka mojej córki stanowczo wpatrzone we mnie i słyszę jej stanowczy głos – Mamo! To dla CIEBIE! – bez dyskusji sięgam po ostatnie tacos i zjadam go bez słowa.
A maluch uśmiecha się szeroko i przytulając się do mnie, szepta na ucho:
– Ty jesteś moją mamą – i też musisz mieć siłę, prawda?
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem


masz mądrą córeczkę, a ona ma mądrą mamę 🙂
Uczę się od niej dużo.. I tak często widze w niej małą siebie..
łzy w oczach! mądra dziewczynka rośnie z Gajki 🙂
Mądra i taka kochana.. Moj maly Dzieć! <3
I ma mądrą Mamę ☺️ piękna historia o miłości
Mama jak mama. W jedych sprawach madra, w innych glupia.. Choc wolalaby byc madra, oczywiscie 😉
No wzruszyłam się. ..
I ja kochana.. I ja..
Wzruszylam się. Jak to dobrze, ze mamy takie kochane dzieci. ❤
Mądre i tak sprawiedliwe.. I mnie sciskało za gardło..
Masz dużo szczęścia dziewczyno 🙂 Życzę Ci jeszcze więcej 🙂
Dziękujemy obie! 🙂 Oby trwało – przy nas, przy Tobie, przy wszystkich 🙂