– Wiesz Gaja – mówiłam siedząc z moją kruszyną na skałach na przeciwko luangprabangckiej starówki – wiesz Gaja, czuję się jak turystka, jak wczasowicz. Strasznie brakuje mi normalnego życia, kontaktu ze zwykłymi ludzimi, takiej laotańskiej codzienności. Przecież jesteśmy tu, a na prawdę to nic o tym Laosie nie wiemy. Mieszkamy w hostelach, chodzimy po atrakcjach turystycznych, a to nic z prawdziwym Laosem nie ma wspólnego. A ja chciałabym do ludzi.. – zadumałam sie patrząc przed siebie – Patrz, tu za ...
Czytaj całość »Awaria silnika – koszmaru na Mekongu odsłona nowa
Ciąg dalszy – poprzedni wpis znajdziesz TU. Laotańczycy usiedli na swych posłaniach równie zaniepokojeni jak ja. Nie mineła sekunda, jak wpadł mechanik. Błyskawicznie zsunął się do maszynowni, mamrocząc coś pod nosem. Szarpnął za jakąś linkę – nic. Szarpnął po raz drugi – silnik kwiknał, jeknął, po czym zgasł. Laotańczycy byli już na równych nogach. Jeden przez drugiego zalądali w dół, wymieniając krótkie zdania. Za chwilę wpadł drugi gość z obsługi. Stanęłam z tył na burcie. Sternik był prawdziwym mistrzem. ...
Czytaj całość »Laotańska rodzinka
Ciąg dalszy – poprzedni wpis znajdziesz TU. Trudno. Zdecydowałam się zaryzykować. Możliwe, że będzie to lepszym rozwiązanie, niż wystawianie się na tnące podmuchy zimna w turystycznej klasie. A jak okaże się, że będzie nam tu źle – będziemy szukać kolejnych opcji. – Gaja! Przenosimy się! Do super miejsca! Bierz dzieckiaki i chodz za mną! – Z ciężkim plecakiem, kołysząc się jak kaczka, depcząc po palcach i bagażach zaczęłam przepychać się do tył. – Oooo!!! – powitali mnie Laotańczycy – OOOO! – zdziwili ...
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem