Nie spałam dobrze tej nocy. Najpierw wybudziły mnie szelesty foliowych worków. Nie pierwszy raz słyszałam ten hałas, ale tym razem miarka sie przebrała. I tak mi do snu nie było, więc wylazłam spod mosikitiery i poświeciłam w kąt pokoju. Od czasów ataków wiewiórek cale nasze jedzenie wynioslam do pojemnikow w kuchni. – Co to za licho? – myslalam – Myszy? Ale czego chca myszy u mnie? Jeszcze przegryza mi plecak! Walnęłam ręką w ścianę, robiąc trochę huku. Hałas ustał na ...
Czytaj całość »Monthly Archives: Październik 2017
Sztorm
Miało być dziś o naszej wycieczce do Fish Garden. Miało byc o tęczowych rybach, żółwiu, który pływał koło Gajki i o tym, że w ciepłej i krystalicznie przejrzystej wodzie można się unosić godzinami, podglądając sekretne życie toczące się na rafie. Miało byc o zachwycie Dużej i Małej nad wodnym światem. Miało byc, ale bedzie o czymś innym. Bedzie o tym, ze cieszę się, że Gaj żyje. I że ja żyję. Ze żyjemy wciąż obie. Dzis znow plynelyśmy na snorkling. ...
Czytaj całość »Niebo
– Mamo, mamo! Pokażę Ci coś – złapała mnie za rękę Gaja – Co? – No chodź, chodź! – zawołała, ciągąc mnie za sobą. Biegnę razem z nią. Gaj wpada na plażę, celuje palcem w niebo i szepta z przejeciem: – P-a-t-rz!.. Podnoszę głowę i zamieram oszołomiona. Niebo całe jest wygwieżdżone, przeciętne Mleczną Drogą. Nie ma ani jednej, przysłaniającej go chmurki, ani cienia zbliżającego się monsunu, widoczność jest znakomita. Tysiące drobinek gwiezdnego pyłu lśni wyraznie z góry, ciągnąc się az ...
Czytaj całość »Monsoons inhale
This morning was very quiet. Sunlight was foggy, sky milky and sea kind of grey. On the beach was a lot of leaves with goldish reddish colours. I was cleaning it, feeling pretty blue, like in Poland during October.. And although midday sun went through milky clouds, and smog was dancing in beams through a vividly green tropical forest, still I felt pretty blue. I was raking colorful leaves with a feeling of inevitable change approching the world. Monsoon was ...
Czytaj całość »Matka Ziemia
Gaja siedzi na piasku i buduje. Wokół niej kopczyki, dołki, kanaliki. – Co robisz córeczko? – Stwarzam świat. – A czy mogłabym stwarzać go z Tobą? – Nie. – mówi stanowczo moje dziecko – Nie możesz. To ja jestem Matka Ziemia.
Czytaj całość »Wolontariat w Mari-Mari
To jest właśnie wolontariat w Mari-Mari. Tu pracujemy wraz z Gają, która dzielnie pomaga mi w obowiązkach. A więc razem grabimy plażę, wieszamy wypraną pościel, wycieramy z piachu stoły. Do tego jeszcze mamy w obowiązku przygotowanie domków i napojów z malajską kawą włącznie, choć to już działka wyłącznie mamy. Cisza, spokoj, wielkie jaszczury (warany?) biegają po podwórku, a wiewiórki – złodziejaszki co rusz zaglądają mi do kuchni. Ostatnio zapędzają się do naszej chateńki, zjadając płatki owisiane Gai ...
Czytaj całość »Mari-Mari. Raj na Perhentian Islas.
Spóźniliśmy się na prom szptetnie. Wszystko przeze mnie, bo uparłam się na makrolid. Niestety noc w klimatyzacji jakiś czas temu, a potem dwie nocki w zimnych jak styczniowa noc malajskich autobusach zrobiły swoje. Kasłałysmy obie od dłuższego czasu, a domowe środki lecznicze ewidentnie nie prowadziły nas ku wyzdrowieniu. Okazało się jednak, że makrolid w Kota Bharu jest ewenementem, a upolowanie probiotyku graniczy wręcz z cudem. Nasz host, Wan, jezdził więc z nami od apteki do apteki i gdy wreszcie udało ...
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem