Home / AZJA / Malezja / Świt

Świt

Nie spałam dobrze tej nocy. Najpierw wybudziły mnie szelesty foliowych worków. Nie pierwszy raz słyszałam ten hałas, ale tym razem miarka sie przebrała. I tak mi do snu nie było, więc wylazłam spod mosikitiery i poświeciłam w kąt pokoju.

Od czasów ataków wiewiórek cale nasze jedzenie wynioslam do pojemnikow w kuchni.

– Co to za licho? – myslalam – Myszy? Ale czego chca myszy u mnie? Jeszcze przegryza mi plecak!

Walnęłam ręką w ścianę, robiąc trochę huku. Hałas ustał na momencik, po czym szur – szur zaczęło się od nowa.
Odsunełam pusty plecaczek, reklamówke i..

UGH..

KARALUCHY..

WIELKIE, TLUSCIUTKIE I ZAPEWNE BARDZO GLODNE.

A co jadly? Asia zapomniala wyniesc do kuchni woreczka z kakao, herbatą i pewnie jeszcze jakims cukierkiem w srodku. Woreczek śniadaniowy, szczelnie oczywiscie zamkniety był pełen mrówek i karaluchów, takich jak znam z meksykanskiej Meridy – wielkich i grubych jak palec.

Pelna obrzydzenia wrociłam do łózka, obiecujac sobie ewakulowac woreczek przy pierwszych promieniach slonca.

Zasnelam.

Śnily mi sie ławice kolorowych rybek, a potem siekajacy nas zimnem sztorm. Po czym sie znowu obudzilam.

Ze zdziwieniem skontstatowalam, ze jest 6 am. Wokol egipskie ciemnosci, szelestow brak. Znow przymknelam oko, ale spac juz nie moglam. Wylazlam wiec spod moskitiery i powloklam sie na plaze.

Morze bylo spokojniutkie, niebo wygwiezdzone. Nade mna swiecil Orion, ktorego bezskutecznie poszukiwalysmy z Gajka którymś wieczorem, przede mna wisiala Wielka Łyżka. Fale cicho szumialy melodie nocy.

Wrocilam do kuchni, nagrzalam wody do termosow, poukladalam wypucowane wczoraj kuchenne utensylia, zrobilam mocna kawe i znow, z kubkiem w ręku usiadlam na ulubionych naszych skalach.

Wstawał dzień.

Promienie slonca rozswietlaly stopniowo niebo, po wczorajszym dramacie nie bylo ani sladu. Pierwsza taksowka wiozla glodnych slonca i wody turystow, jakis gość gimnastykowal sie na plazy.

Siedzialam tak sobie, po czym złapałam lapka i poszłam, skacząc po kamieniach w kierunku resortu. O swicie internet powinien byc lepszy, zajrze wiec, co u Was slychac.

Wiec zagladam:)

Dzien dobry!

 

 

switedited

 

 

About Somos Dos - Migawki z podróży Małej i Dużej

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
x

Check Also

muesli breakfast

Muesli

Kuala Lumpur. Poranek. – Mamo?..  Co dziś zjemy?..  – pyta zaspanym głosem Gaj, wtaczając się ...