„Nagle silnik zagadał coś dziwnym głosem, charknął, warknął i ucichł. Uniosłam głowę. Zawsze, nawet jak dobijaliśmy na moment, by wysadzić ludzi, silnik pracował. A my jestesmy na środku Mekongu, a silnik ani dycha.. Coś było bardzo nie tak.” Faktycznie było. Przeprawę Mekongiem z Tajlandii do Luang Prabang wspominam jako owszem, przygodę, ale z gatunku tych ciężkich. Zapraszam Was więc na wspominkowy film, uczyniony ręką Konrad Śniady, o tym, jak ta nasza droga barkami po Mekongu wyglądała. A jak sobie przypomnę, jak ...
Czytaj całość »Lamno. Tydzień niezapomnianych przygód.
Do Muradiego, naszego hosta z Lamno, małej, rybackiej wioseczki położonej 2h drogi od Banda Aceh miałyśmy przyjechac na dwa dni. Zostałyśmy tydzień, a wyjeżdżając ryczałyśmy jak bobry, bo Muradi, jego rodzina i kumple stali się naszymi przyjaciółmi. W głowie mi sie nie mieści, że sie juz nigdy nie spotkamy. Wierzę więc uparcie, że kiedyś, jakoś znów nam się drogi przetną, a póki co ze wzruszeniem oglądam ten krótki zapis naszego wspólnego czasu, na który i Was zapraszam… Post scriptum Muradi ...
Czytaj całość »Penang, Malezja – czyli niespodziewane chińskie Święto Zmarłych – vlog#7
Gdyby nie to, że na Penangu zaprosiła nas do siebie wspaniała hostka Sara (couchsurfing.com), w zyciu byśmy nie zorientowały się, ze zaczynaja sie obchody chinskiego Swieta Zmarlych. Po raz kolejny potwierdziło się nasze myślenie i nasz pomysł na oglądanie świata. No bo kto najlepiej opowie Ci o miejscu, do którego dotarłaś? Pan z Agencji Turystycznej? Przewodnik z Lonely Planet? Na pewno trochę, ale dla nas, od początku naszej podróży najlepszymi przewodnikami są lokalni ludzie. Tak więc bogom dziękujemy za Sarę, malezyjską Chinke, ...
Czytaj całość »Hacienda Santa Rosa – najbardziej polski skrawek Meksyku – vlog #6
Gdyby nie blog – nie spotkałabym Piotra. Gdyby nie Piotr – nie oglądnęłabym jego filmu o Santa Rosa. Gdyby nie ten film – nigdy bym pewnie o tym miejscu nie usłyszała. Pół roku później stałam wraz z Gajenką pod bramą hacjendy, zastanowiając sie, czy cerber w ochroniarskim mundurze wpuści mnie za żelazną bramę. Strażnik okazał sie być jednak przyjazny, a Ojcowie prowadzący obecnie w hacjendzie dom dziecka – życzliwi. Przekroczyłyśmy więc bramę z wielkim wzruszeniem i to wzruszenie nie opuściło ...
Czytaj całość »2 tygodnie z Huicholami – vlog #5
Tęsknię za tym życiem. Za dobrym, prostym życiem z Huicholami.. *** zdjecia: Somos dos montaż: Konrad Śniady
Czytaj całość »Huchiolski kosciolek – vlog #4
W San Andres jest kosciolek, ale nie odprawia sie tam Mszy. W San Andres jest kosciolek, ale nie ma tam oltarza. W San Andres jest kosciolek i sa wierni. A moze niewierni? A moze wlasnie wierni? Sobie.
Czytaj całość »Real de Catorce/Wadley/Wirikuta – vlog #3
Jadąc do Real de Catorce, czułam nadchodzące przygody, ale zupełnie nie spodziewałam się, że tak piękny scenariusz napisze dla nas życie. Wszystko toczyło się jak klocki domina – akcja pociągała reakcję, a jedno zdarzenie drugie, a los stawiał przed nami przepięknych ludzi, z którymi połączyły nas więzy przyjaźni.. A potem jeszcze przyszło do nas zaproszenie do wioski Huicholi, leżącej daleko, daleko w górach, która wciąż żyje życiem takim, jak to drzewiej bywało.. Film złożony lekka reką przez Konrada – o ...
Czytaj całość »Cerro Quemado – vlog #2
Zapraszam Was serdecznie na migaweczke filmową, zmontowaną sprawną ręką Konrada Śniadego. montaż: Konrad Śniady zdjęcia: Somos Dos i amigos
Czytaj całość »San Juan de Chamula – tam gdzie osy zjadałam i bimber spożywałam – vlog #1
Przedstawiam Wam materiał, ktory zgrabną i lekką reką zmontował magik Konrad Śniady. I tak to z radoscią zapraszam Was do podglądniecia świetojanskiej fiesty w majańskim Chamula, stan Chiapas. A dlaczego wlasnie tam? Bo sw Jan, czyli Juan to Chamuli patron, a sama Chamula – to magia, dosłownie. Jest tam kościół, ale nie ma księży. Są świete obrazy, ale na podłodze leży igliwie. Na kościele sterczy crucyfiks, a wewnątrz składany jest w darze martwy kogut. Tam też stara „curandera” pluje wódka ...
Czytaj całość »Wulkan San Pedro z dzieckiem
No właśnie – wcześniej było informacyjnie – teraz już bardziej prawdziwie – czyli wejście na wulkan San Pedro z dzieckiem – to znaczy z sapaniem, momentami kryzysu i wielka, olbrzymią radością na szczycie. Nakręcone przez nas w trakcie wędrówki na gwatemalski wulkan materiały zgrabnie zebrała w całość Monika Pogocka. Monia, dziekujemy ogromnie! Zapraszam Was wszystkich na nasz kanał Youtube, gdzie oprócz tego filmiku znajdziecie szereg migawek z naszego codziennego, podróżniczego życia, a o samym wspinaniu się na wulkan San Pedro z dzieckiem ...
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem