Home / Ameryka / San Juan de Chamula – tam gdzie osy zjadałam i bimber spożywałam – vlog #1

San Juan de Chamula – tam gdzie osy zjadałam i bimber spożywałam – vlog #1

Przedstawiam Wam materiał, ktory zgrabną i lekką reką zmontował magik Konrad Śniady. I tak to z radoscią zapraszam Was do podglądniecia świetojanskiej fiesty w majańskim Chamula, stan Chiapas.

A dlaczego wlasnie tam? Bo sw Jan, czyli Juan to Chamuli patron, a sama Chamula – to magia, dosłownie. Jest tam kościół, ale nie ma księży. Są świete obrazy, ale na podłodze leży igliwie. Na kościele sterczy crucyfiks, a wewnątrz składany jest w darze martwy kogut. Tam też stara „curandera” pluje wódka na petenta, niedaleko stołów pelnych świec dwie Indianki wiodą pełną westchnień dyskusję, tamże otwierają się drzwi koscioła i wpada grupa „mariachi”, zgrabnie wyśpiewując skoczną i bynajmniej nie religijną piosenkę.

Tak, ta opowieść też Wam jestem winna i znów nie wiem, kiedy ja popełnię.

A tymczasem, dzieki Konradowi zabieram Was na fiestę do indianskiej Chamuli, choć tym razem bez wejścia do kościoła..

 

***

montaż: Konrad Śniady
zdjęcia: Somos Dos i amigos

 

 

 

 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

2 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Małgorzata Jodko-Narkiewicz

osy ? nawet nie pomyślałabym, że można je zjeść, i to jeszcze prażone 🙂 podziwiam otwartość na nowe smaki 🙂 kolory wokół Ciebie Joasiu niesamowite, a u nas tak szaro i ponuro

Somos dos - migawki z podróży Małej i Dużej

To kolory sprzed pol roku – ale one sie nie zmieniaja, dalej takie wokol nas sa, choc czas leci.. <3

x

Check Also

Sir Lanka ODCINEK 1 Czy znalazłam swój raj

Sri Lanka. Raj na ziemi.

Od dawna tęskniłyśmy za słonecznym i spokojnym oceanem, ale wszędzie, gdzie trafiałyśmy, było coś nie ...