Home / Ameryka / Ekwador / Początek

Początek

Kochani, dziś minęły 2 lata, odkąd wyruszyłyśmy w podróż. Dwa lata, które minęły nie wiem kiedy, a które zaznaczyły się w naszych sercach tysiącem wspomnień. Dwa lata wspólnej podróży po podniebnych Andach, pustynnych bezdrożach, zielonych dżunglach, krzykliwych targach, opuszczonych ruinach i nadmorskich plażach. Za nami godziny w drodze – konno, autobusami, barkami, łodziami, samochodami, motorami i piechotą – do miejsc, które chciałyśmy zobaczyć, do ludzi, których chciałyśmy spotkać. To niezliczona ilość emocji, radości wybuchających jak gejzer, podskoków, zdumień, zachwytów ale to też i łzy cieknące po policzkach – z bólu, ze zmęczenia, z tęsknoty, z przerażenia. To miliony możliwości i setki ograniczeń. To też setki ludzi, którzy zagościli w naszym życiu, niektórzy na ulotną chwilę, inni na zawsze. To wreszcie Wy, którzy niespodziewanie i cichutko zaczęliście nam towarzyszyć w tej drodze i także, bez rozgłosu – nas wspierać. Dziękuję Wam wszystkim za każdą podarowaną nam złotówkę – obiecuję wydać ją z głową, (oczywiście i na gajkowe lody – i na od czasu do czasu – jej ulubioną karuzelę), ale przede wszystkim dziękuję Wam, że jesteście – tak zwyczajnie i po prostu – wspierając nas swą obecnością, jak trzeba – radami, a jak jest konieczność to nawet SMSami. „Somos dos” poszedł w świat dzięki Wam i jeśli nawet tylko przez chwilę będzie komuś pomocny – to jest warto go tworzyć.

 

 

Trudno mi uwierzyć, że już dwa lata minęły, gdy trzęsąc się jak galareta wsiadłam do samolotu, który miał nas zabrać w świat. Bo to nie tak, że się nie bałam. Bałam się okropnie. Odpowiedzialności. Chorób. Kradzieży. Napadów. Gwałtów. Porwań. Morderstw. I, choć pokonałam wiele swoich lęków,  wielu z nich nie oswoję chyba nigdy. No więc podróżuje razem z nimi, a raczej – pomimo ich obecności, bo wiem, że nawet gdy wrócę do domu – moje zmory, w tym lęk o Gajeczkę na zawsze zostaną w moim życiu.

Piszecie, że ja taka niby heroska jestem. Nie kochani, ja takim samym prawom jak Wy podlegam – takie same strachy drążą me wnętrzności i tak samo jak Wy skaczę do góry, jak coś się uda, albo zanoszę się śmiechem, jak mój maluch przekręci niezdarnie kolejne słowo. Nasze życia wbrew pozorom niewiele się różnią – dbamy o te same potrzeby dziecka – by było bezpieczne, wyspane, najedzone i zdrowe. I nade wszystko – by było szczęśliwe. Każda z nas ma na to swój sposób i każdy sposób – o ile niesie w sobie miłość i radość – jest  dobry. Życzę więc sobie i Wam jak najwięcej dni pełnych radości i miłości, bez względu na to, czy jesteście na swej drodze życia same, czy macie obok siebie kogoś, kto Wam w niej towarzyszy.

 

gaj i szpilki

 

A jak to było, gdy wsiadałam w samolot unoszący nas na drugą stronę świata? Wówczas nie myślałam o żadnym blogu, tym bardziej, że ciągle byłam w stanie, gdy napisanie strony tekstu było dla mnie wyzwaniem. Wówczas od czasu do czasu dawałam fejsbukowy znak, że u mnie w porządku. I tak, odgrzebując przeszłość, odnalazłam wpis popełniony zaraz po przylocie do Limy. Pozwólcie, że przy tej okazji podzielę się z Wami chwilą sprzed 2 lat, gdy drżąca z przejęcia i nieprzytomna ze zmęczenia wychodziłam z terminalu w Callao, pytając siebie – co dalej – a pora deszczowa spadała staccato na brudną ulicę, wygrywając preludium zmiany..

 

gaj w samolocie p

 

***

 

Facebook, 6-8 maja 2014 r.

Jest koło piątej tego czasu, Gaj wstał po drugiej – czyli tak jak wstaje w Polsce, właśnie korzystam z króciutkiej chwili kiedy się czymś zajęła – bo przecież wszyscy w tym domu śpią w najlepsze, tylko dziewczyny z Polski buszują:) Podróż była całkiem niezła, miałam szczęście, bo we wszystkich 3 samolotach było koło mnie wolne miejsce, wiec udało się nam nie zamęczyć, szczególnie podczas lotu do Limy. Klima była bardzo mocna i Gaj pod koniec podróży kaszlał przeraźliwie – na szczęście teraz, już ponad dobę po, kaszel się uspokoił – Bogu dzięki, bo już myślałam, że przylecę tu z bardzo chorym dzieckiem…

Gdy wyszłam po korowodach lotniskowych – Lima pachniała tak jak zwykle – albo śmierdziała – do wyboru – mieszaniną spalin, wiszącego w powietrzu deszczu i czegoś kwaśnawego.. Wokół pulsował limijski hałas – warkot maszyn, pipczenie klaksonów, peruwiańskie disco i pokrzykiwania kierowców, wszystko to otwierało w mojej głowie szufladkę pod tytułem – JESTEM TU!!! Matko droga, jestem w Peru!!!

Kochani, samej mi w to trudno uwierzyć, ale to fakt – po 3 dniach w podróży macham do Was z drugiego końca świata, o jakiejś barbarzyńskiej porannej porze:)))

Miejcie się dobrze i myślcie o nas często:)

Asia i Gaja

 

 

 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

22 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Danka
Danka
11 miesięcy temu

mewka
mewka
4 lat temu

trzymajcie się dziewczyny – zdrowo, ciepło i bezpiecznie 🙂

Pawel Guspiel
4 lat temu

Opowiadać można różne rzeczy, oceniać tylko fakty. Jesteście najlepsze i przez te dwa lata to udowodniłaś 🙂

Magdalena Mady
4 lat temu

Wzruszający wpis podziwiam Was i trzymam kciuki

Konrad Nowakowski
Konrad Nowakowski
4 lat temu

Aśka jesteś wielka. Czasem zazdroszczę , zawsze podziwiam.

Monika Kawczyńska
4 lat temu

Asiu. Podziwiam! Podziwiam! Podziwiam! ! Mocno za Was trzymam kciuki i spod Wrocławia ślę moc energii. Gdybyś kiedyś była w okolicy – zapraszam!!

Emilia Busz
4 lat temu

No i znów ryczę wzruszona <3

Iza K. Menadel
4 lat temu

Asiu . Podziwiam i kibicuję Waszej wyprawie. Niestety troszkę zazdroszczę. Zyczę Wam fantastycznej podróży, wielu miłych spotkań i tylko życzliwych ludzi na Waszej drodze. 🙂

Zuzanna Zwierzchowska

Kochana Asiu uwielbiam czytać o waszych przygodach, wypatruje kolejnych wpisów i kiedy tylko jakiś namierzę natychmiast biorę się za czytanie. Życzę wam obu wielu cudownych chwil w podróży 🙂

Ilona Dąbrowa
4 lat temu

Też kocham Was czytać i z całego serca kibicuję. Taka przygoda 🙂

Justyna Kondrat
4 lat temu

niech Wam się szczęści i pomyślnie układa dziewczyny!! 🙂 trzymam kciuki!!

Dagmara Hammerl
4 lat temu

Wirtualna podróż z Wami to prawdziwa przyjemność, pomyślności!!!

Przemysław Flaczyk
4 lat temu

Powodzenia, wszystkiego naj… 🙂

Ewa Siuda
4 lat temu

Podziwiam i gratuluję odwagi

Agnieszka Zofia Wiśniewska

Podziwiam i uwielbiam o Was czytać ❤

Joanna Kołodziejska

:*

Ewa Was
4 lat temu

powodzenia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Monka Monka
4 lat temu

<3

Anna Słaboszewska
4 lat temu

<3

Marta Williamson
4 lat temu

Ale piekne szalenstwo! X

Ewa
Ewa
4 lat temu

Chodzilam do szkoły w której Pani Asia pracowała i zawsze jak na Nią patrzyłam widziałam w Jej oczach to coś niezwykłego. Dla mnie niezwykle silna i odważna Kobieta! Serdecznie pozdrawiam. Ewa

x

Check Also

Andy

– Słuchaj, Asia. Musze wpaść do domu po drodze. Do Mazatlan. Zmienić rzeczy, wykąpać się, ...