Home / AZJA / Filipiny / Ukrzyżowanie człowieka. Wielki Piątek, czyli krwawy rytuał na Filipinach.

Ukrzyżowanie człowieka. Wielki Piątek, czyli krwawy rytuał na Filipinach.

Poprzednia część historii znajdziesz we wpisie: „Bilety na ukrzyżowanie. Wielki Piątek na Flilipinach.”

Ukrzyżowanie było wyjątkowo okrutną śmiercią, której nie wymyślili starożytni Rzymianie. Oni (ją) jedynie udoskonalili..

„Śmierć Jezusa na krzyżu okiem lekarzy” (klik) Rzeczpospolita, dodatek Plus Minus

 

Gdy zobaczyłam Golgotę, stanęło mi serce. Z całą mocą dotarło do mnie, że to wszystko, co się dzieje wokół mnie – dzieje się na serio. Że zaraz faktycznie przybiją człowieka do krzyża, tak naprawdę, bez znieczuleń, ostro zakończonymi gwoździami i że ten człowiek będzie tam wisiał, w palących promieniach tropikalnego słońca. Gdy zobaczyłam te trzy krzyże stojące na niewielkim wzgórzu, a jednak doskonale widoczne nad falującym tłumem, pojęłam, że tak faktycznie ginęli ludzie. Tysiące osób przez stulecia konało w ten sposób, przybitych do krzyży (klik) przez inne setki osób. Poczułam mróz na plecach i niemiły skurcz żołądka.

 

 

– Asia, tędy! – wołała hostka. Po niej nie było widać targających wnętrzem emocji, raczej dominowało zmęczenie wciąż podlane ekscytacją – Tu jest droga do sektora VIP-ów! Poczekaj, jeszcze kupię wodę! Ale skwar!

No tak, była godzina 13.30, trwał kwiecień, czyli najgorętszy miesiąc na Filipinach, gdzie w słońcu temperatury przekraczały 40 stopni. My w dodatku od godziny byłyśmy w ruchu, maszerując po betonie, który oblewał nam stopy falami gorąca. Po drodze co prawda stały stragany z wodą, ale tylko te, które jakimś cudem wciąż miały ją zimną, przeżywały prawdziwe oblężenie. Ale i cena za ochłodę była niewąska.

 

magdarame crucifixion san fernando pampanga

Orszak flagelantów  modlących się przed krzyżami.  Za chwilę w tym samym miejscu przybity zostanie Rubena Enaje. San Pedro Cutud, Pampanga.

 

– 50 peso za małą buteleczkę! – nadawała hostka, siłując się z zakrętką – Powiariowali! No ale pić trzeba, żyć trzeba! – dodała na końcu filozoficznie, podnosząc wreszcie zroszoną buteleczkę do ust.

Szłyśmy równolegle do tłumu, który tłoczył się przy ograniczającej dostęp do drogi barierkach. To tędy za pół godziny iść będzie Ruben w kierunku zalanej parzącym słońcem Golgoty.

– Patrz Asia – Lady Ann z dumą wskazała mi parking – BBC, CNN, Al Jazira. Największe stacje telewizyjne są tutaj! Dziś o mojej prowincji mówi cały świat!

Prawdą to było. Widziałam samochody upstrzone naklejkami mediów, których przedstawiciele staczali walki o dobre miejsca na platformie widokowej. Prawdą było też i to, że ja – w dalekiej Polsce, kilkanaście lat temu, dowiedziałam się o filipińskim Krwawym Piątku właśnie z prasy. Ale nie zawsze prowincja Pampanga była na pierwszych stronach gazet.

Kiedyś widzowie Misterium Wielkanocnego ograniczali się tylko do mieszkańców barangaya (wsi, dzielnicy), dla których ten cały spektakl przygotowywali inni mieszkańcy tej samej dzielnicy. Tak się jednak złożyło, że wieść o ukrzyżowaniach dotarła do żołnierzy amerykańskich stacjonujących w pobliskim Angeles. Kilku z nich wybrało się więc oglądnąć miejscową Pasję, a przy okazji zrobiło kilka zdjęć, które wysłali swoim bliskim do domu. Zdjęcia zobaczył któryś z amerykańskich dziennikarzy, przyjechał, zrobił materiał, no i się zaczeło. W następnym roku dziennikarzy już było więce, w kolejnym – jeszcze więcej, a obecnie każde szanujące się media podają przynajmniej informacje o tym, jak obchodzi się Wielki Piątek na Filipinach. I choć podobne ukrzyżowania mają miejsce w także innych krajach, jednak to filipińskie znane jest na cały świat.

crucifixion vip san pedro cutud (1 of 1)

Sektor VIP. Tłum w oczekiwaniu na sensację. San Pedro Cutud, Pampanga, Filipiny

 

Niespodziewanie doszłyśmy do bramek. 

– Ma Pani bilecik? – zapytał uprzejmie strażnik

– Że co? – zapytałam skonfundowana. 

– Bilecik. Na ukrzyżowanie. – cierpliwie odpowiedział strażnik.

– A.. Tak.. Mam.. – wyszarpnełam bilet z kangurki – Proszę.

– Dziękuję. Proszę sobie zająć dowolne miejsce w sektorze VIP i nie wstawać w trakcie przybijania gwoździ. Miłego odbioru.

Strażnik uśmiechnął się miło i odwrócił się, by obsłużyć kolejną osobę.

Poziom absurdu sięgnał zenitu.

 

 

Pod wielkim granatowym zadaszeniem stały rzędy białych krzeseł. W większosci były już zajęte przez tłum oczekujących na widowisko ludzi, którzy wachlując się, popijali wodę i jedli sprzedawane przez obwoźników przekąski. Panował nastrój podniecenia i oczekiwania. We mnie raczej dominował niepokój.

– Asia, chodź tutaj! Są wolne miejsca! – krzyknęła hostka z pomiędzy krzeseł.

Zaczełam przepychać się w jej kierunku. Faktycznie, w przerwie pomiędzy zadaszeniem, a głowami ludzi widać było stojące trzy krzyże.

– Lady Ann, ale jak ludzie wstaną, to nic nie zobaczymy – zauważyłam przytomnie, łapiąc się na łączącej nas wszystkich chęci zobaczenia kaźni na własne oczy. Czułam się trochę jak niewierny Tomasz, mówiący „nie uwierzę, dopóki nie włożę”, domagający się potwierdzenia zdarzeń, które uważał za niemożliwe. Ja chyba też, gdzieś w głębi ducha wciąż jednak nie wierzyłam, że to wszystko dzieje się naprawdę.

– Nie wstaną. – odpowiedziała hostka – Przecież strażnik wyraźnie informował, co można, a co nie można.

Jasne. Przeczucie mówiło mi, że strażnik swoje, a ludzie i tak zrobią swoje. Tłum to żywioł, jeśli zdarzy się jedna osoba, która wstanie, za nią wstaną wszyscy i po ptakach. Zobaczę plecy, a nie ukrzyżowanie Rubena.

– Lady Ann.. To ja idę za namiot. Tam powinnam widzieć lepiej. – oświadczyłam

– Idź, idź – machnęła ręką hostka. – Jakby co, ja będę tutaj.

Wyciągnęłam więc krem i na wszelki wypadek poprawiłam warstwę filtra na twarzy, po czym wyszłam poza namiot i usiadłam w pełnym słońcu.

 

waiting for crucifixion, san pedro cutud

„Mój jest ten kawałek podłogi”. San Pedro Cutud, Pampanga, Filipiny   

 

Minutę później poczułam, jak moje stopy, wystawione na bezpośrednie słońce, zaczynają skwierczeć.

– Cholera! – pomyślałam – Nienasmarowane! Poparzę je jak nic!

Wyciągnęłam więc krem i szczodrą warstwą obdarzyłam moje szare od kurzu stopy.

Uczucie parzenia nie ustawało.

Minutę później przyciągałam kolana do brody, próbując skryć się cała pod moją męską, białą koszulą. Żar lał się z nieba, wycieńczając stojących na słońcu. 

Nie tylko ja wystawiłam sie na atak słońca. Koło mnie siedziało jeszcze kilka młodych osób z przygotowanymi aparatami fotograficznymi i komórkami. Ci, którzy nie mieli długich rękawów i czapek, stopniowo odpadali.

Czekanie przedłużało się.

Rozejrzałam się wokół.

Przed krzyżem plackiem na ziemi leżał jeden z flagelantów, zanosząc swe intencje przed ołtarz Najwyższego. Tuż obok, na spalonej słońcem ziemi, kładł się drugi.

 

flagelants in fron of the cross san pedro cutud

Dla wiekszości flagelantów z San Pedro Cutud Droga Krzyżowa kończyła się na Golgocie. 

 

Za siatką ograniczającą sektor VIP od pól uprawnych kłębił się tłum ludzi. To oni pokrzykiwali gromko, gdy ktokolwiek wchodził w ich wizję. Po lewej stronie, za wzgórzem także tłoczyły się dziesiątki osób w najróżniejszym wieku. Nie brakowało też dzieciaków. Po mojej stronie siedział sektor VIP, spod wachlarzyków wymieniając uprzejme zdania.

W mnie kłebiły się emocje, z czego poczucie surrealizmu i niedowierzania, a jednocześnie świadomość prawdziwości wydarzeń wybijały sie na plan pierwszy. Do nich dołączał lęk przed tym, co miałam zobaczyć, więc moje myśli znów zmeandrowały w kierunku „Żywotu Briana”, starając się uczynić ten moment mniej obciążającym.

 

 

Nie chciałam jednak tego. Chciałam być tu i teraz, choć sceny z filmu przeplatane przez obrazy antycznego Rzymu same pchały mi sie przed oczy. Skojarzenia nasuwały się jedno za drugim. Siedziałam w tłumie czekając na rzymską rozrywkę, na UKRZYŻOWANIE, ktora zawsze gromadziła żądny cierpienia i sensacji motłoch. Ot, byłam jego częścią.

Nagle zaczeło się poruszenie. 

Zagrała muzyka, ludzie rzucili sie do kamer.

Przede mną wyrósł nagle jakiś starszy mężczyzna w koszulce z napisem po polsku. Za moimi plecami rozległy się pełne złości syki.

– Przepraszam – spróbowałam uprzejmie po naszemu. Mało kto, poza Polakami nosi przecież koszulki w takim jezyku – Czy mógłby Pan wrócić na miejsce? Zasłania nam pan widok.

– Guzik mnie to obchodzi! – odpowiedział gniewnie mężczyzna – 4 godziny już tu siedzę, by zobaczyć to cholerne ukrzyżowanie i je ZOBACZĘ!

Zdębiałam. Pomijając już jego arogancką odpowiedz i kompletne nieliczenie się z otaczającymi go osobami, mowę odjął mi fakt, że ON JUŻ TU CZEKAŁ 4 GODZINY! 4 godziny temu to ja byłam jeszcze w domu, w Mexico – Pampanga, wybudzając Gajkę z twardego snu. A on tu już siedział, czekając na show, na jedyne 10 minut, w trakcie których przybiją faceta do krzyża!

Nagle zrobiło mi się go strasznie żal. Był na Filipinach, na ukrzyżowaniu, ale przecież poza tym wzgórzem niewiele zobaczył. Pewnie nie zdawał sobie sprawy z rozmiarów tłumu, nie żartował z biczownikami, nie kupował wody kokosowej od obwoźnego sprzedawcy, nie stał wśród mieszkających w tej dzielnicy ludzi i nie zastanowiał się wraz z nimi, dlaczego Droga Krzyżowa się opóźnia, a potem nie przeżywał poruszenia na dźwięk pieśni, zwiastujących nadchodzenie Rubena – Chrystusa..

Czy tylko dla mnie takie rzeczy miały wartość?

Ale nie było czasu się już nad tym zastanowiać. Rzymski rydwan wjechał na wzgórze i przyjął pozycję oczekiwania. Za nim karnie weszli legioniści. Rozległa się muzyka i dialog w tagalog, ale tej stacji Drogi Krzyżowej nie miałam szans zobaczyć. Zasłaniał ją tłum zrywających się ze swych krzeseł VIPów.

 

 

Nagle w zasięgu mojego wzroku pojawił się Ruben. Dialog płynął, nagle zobaczyłam, jak rzymski żołnierz popycha go, a Ruben traci równowagę i jak kłoda leci na ziemię.

Syknęłam ze współodczutego bólu. Ruben nie zrobił najmniejszego gestu, żeby ochronic swoje ciało. Musiał być już zupełnie wykończony fizycznie. Bezlitosne słońce, wysiłek fizyczny, odwodnienie, stres i trudne emocje, to wszystko musiało wyczerpać siły tego niemłodego już człowieka.

Tymczasem scena trwała nadal.

 

Ciąg dalszy w tekście pt. „Ukrzyżowanie Jezusa. Krwawy Piątek na Filipinach.”

 

 

 

 

About Somos Dos - Migawki z podróży Małej i Dużej

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Renia Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Renia
Gość
Renia

Czekałam na ten tekst cierpliwie, bo jak Asia obieca, to dotrzyma. Dziękuję za pracę którą wykonałaś, podlinkowójąc artykuły o ukrzyżowanie-nie znałam ich. Tekst Tak wciąga, że od razu chciałam zacząć czytać drugą część. Więc tylko krótki komentarz na gorąco i czytam dalej. Ps. Wiem że Rubena ukrzyżowano naprawdę, tzn.przybito gwiżdziami do krzyża ( widziałam zdjęcie tych gwoździ), ale dalej nie wierzę, nie mieści mi się to w głowie

x

Check Also

choquequerao droga

Piąta rocznica, szósty rok

Czy u Was też mama przypomina Wam o rocznicach? Czy to ona pisze do Was, ...