Home / AZJA / Tajlandia (page 2)

Tajlandia

Podróżny router XOXO wifi

Chciałam sprawdzić drogę – XOXO WiFi. Chciałam skontaktować się z hostem – XOXO WiFi. Chiałam dodzwonić się do lekarza – XOXO WiFi. Miałyśmy kilka godzin podróży przed sobą – XOXO WiFi.     To była dla nas absolutna nowość. Całkiem dobrze pamiętam czas, gdy podróżowałyśmy korzystając tylko z kafejek internetowych, nie mając ze sobą nawet telefonu. Dało się? Dało! Relację z drogi pisałam na komputerach-rzęchach, z Gają na kolanach, która w drugim oknie oglądała zacinającą się Peppę Pig, do hostów telefonowałam ...

Czytaj całość »

Jedliście kiedyś.. KARALUCHA?

Jedliście kiedyś karalucha? Nie? Ja też nie. Jadłam wiele dziwnych rzeczy, kosztowałam francuskie żabie udka, peruwiańska świnkę morską, kolumbijską jaszczurkę, meksykańskie, zebrane pod własnym dachem larwy (Piotr, pamiętasz?), północnoamerykańskie świerszcze, ale takiego cuda jeszcze nigdy. Generalnie, brzydze się robactwem, ale przyznam, że ciekawa byłam, jak toto smakuje. W końcu są ludzie, którzy takie cuda włączają w normalne menu, a mięso – to mięso. Nie jest żywe, to jest ważne.         No ale, mimo tego że danie było gotowe, ...

Czytaj całość »

Nie znam odpowiedzi

  – To było kiedyś było wielkie miasto, piękne i bogate, pełne ludzi! – I co się stało?. – I najechali je Birmańczycy i zniszczyli. – A ludzie? – Pozabijali.. – Ale dlaczego mamo?.. Dlaczego to zrobili?..  DLACZEGO?..   ***   Nie wiem.   Nie umiem wytłumaczyć mojemu dziecku dlaczego ludzie zabijają ludzi, nie umiem wytłumaczyć dlaczego przychodzą do ich domów, wyciągają za włosy całe rodziny i po prostu podrzynają im gardła. Tak za nic.   Nie znajduję słów, by ...

Czytaj całość »

Maeklong Train i Amphawa Floating Market za 30 bathów – informacje praktyczne – cz. 2

Część pierwszą wpisu znajdziesz TU.   A póki co odbywało się zwyczajnie. Wszędzie stały budy, budki i budeczki, straganki i straganeczki, porozstawiane były stoły i stoliki, a część dóbr natury leżała zwyczajnie na kartonie, folii lub płótnie leżącym na ziemi. Przepychałyśmy się wraz z Joelem i Ewą zwolna w głąb, chcąc zobaczyć samo sedno tego targowiska, czyli zastawione tory. I choć byłam przygotowana na niecodzienny widok, nie mogłam powstrzymać się od okrzyków zdumienia: – O rany! To faktycznie istnieje! Przecież ...

Czytaj całość »

Maeklong Train i Amphawa Floating Market – wyprawa za 30 bathów – informacje praktyczne – cz. 1

– Słuchaj Asia – rzekł któregoś dnia moj współspacz Joel, wertujący tomiszcze Lonely Planet – Tyle już tutaj jestem, a jeszcze nie widziałem ani tego targowiska na torach, ani tego pływającego targu. Problem polega na tym, że to jest kawał za Bangkokiem. Widziałem wycieczki za 600 bth (ok 60 pln), nawet za 1200 batów widziałem, ale tyle przecież nie dam. Patrz,  Maeklong Train i Amphawa Floating Market są w zasadzie obok siebie. Słuchaj.. Może wybierzemy się tam na własną rękę?.. ...

Czytaj całość »

List, który dotknął mego serca

Dostaję wiele listów. Są różne, czasem pozytywne, czasem smutne, czasem hejterskie, a czasem takie, ze dotykaja mnie prosto w serce. Za każdym z nich kryje się Czlowiek, ze swoim światem, emocjami, radościami, smutkami, tragediami i nadziejami..       ***   „(…) Od wczoraj panuje w moim sercu radość, szczęście i nowe pokłady energii. Znalazłam wpis Twój o Tobie na jakimś przypadkowym blogu. I nie mogłam uwierzyć, bo po tylu latach znalazłam kogoś, kto pomimo, że mi obcy, stał mi ...

Czytaj całość »

„Na współspacza” – czyli jak zredukować koszty noclegu

Obudziłam się rano z niejasnym poczuciem, że coś śmierdzi. – A, to te myszy – błysnęło mi nagle w głowie – Ugh, co za ochyda.. Zaspana poczłapałam do hostelowej łazienki. Gdy wracałam z przewietrzoną głową i czystymi nozdrzami, już na recepcji doleciały mnie słodkawe nitki smrodu. Gdy stanęłam przed pokojem, wypełniający go odór wykrzywił mi twarz w grymasie obrzydzenia. – Jak ja wytrzymałam tu całą noc? – zastanowiałam sie, na bezdechu wyciągając kompa i woreczek z Nescafe – przecież porzygać ...

Czytaj całość »

Północ na Khao San – czyli w poszukiwaniu hostelu

Nie ma to jak wylądować na Khao San Road w okolicach północy. Szłam z Gajką za łapke, diablito (dwukółka, na której od czasu pobytu w szpitalu ciągnę transportowy plecak) skakało po nierównosciach, źle założone nosidło uwierało w ramię. Patrzyłam na nocne Khao San i nie wierzyłam własnym oczom. Impreza była taka, że rozrywało głowę. Głośniki z poszczególnych knajp, skierowane prosto na ulicę wyły tak głośno, że do własnego dziecka musiałam wrzeszczeć. Choć w zasadzie to machałam tylko rękami, bo nawet ...

Czytaj całość »

Lajki

Pomału zaczynał nas gonić czas. Do umówionej w Kuala Lumpur prezentacji został tydzień, a przed nami był wciąż cały tysiączek kilometrów do przejechania. Nie było na co czekać, należało działać. Czyli spakować plecak i ustawić się na poboczu.  Ze stopem bywa często tak, że nie przyjeżdża zbyt szybko. Jeszcze za starych czasów, gdy podróżowałam w parze, oczekiwanie na stopa zagospodarowywaliśmy sobie na różne sposoby. Czasem łapaliśmy go we dwoje, czasem machała tylko jedna osoba, a druga w tym czasie mogła popisać, ...

Czytaj całość »

Niższy nie równa sie młodszy

– Mamo, mamo! A wiesz, że Daisy jest ode mnie młodsza? – Młodsza? – Moje brwi podjechały pod sufit w zdumieniu. Według mojej wiedzy było zupełnie odwrotnie. – Tak, młodsza. Wczoraj mierzyłam jej sandały i są do połowy mojej stopy! I jestem od niej wyższa z pół głowy! – Daisy jest mniejsza, ale nie młodsza. Jest starsza od Ciebie. – Nie jest starsza. Jest młodsza. Przeciez nie mieszczę się w jej buciki! – rzekło stanowczo moje dziecko.   Świat widziany ...

Czytaj całość »