Home / AZJA / Filipiny / Kucharz na polskim statku

Kucharz na polskim statku

 

D

Gaja w masce, sea of Baler

W Baler morze jest doskonałe, przynajmniej tak jest teraz, w trakcie naszego pobytu (maj/czerwiec). Bardzo spokojne (tak, tak), z olbrzymią płycizną podczas odpływu i niegłębokie podczas przypływu jest doskonałym miejscem dla dzieciaków. W dodatku woda jest cieplutka i w mej ocenie całkiem czysta, plaża piaszczysta (są gdzieniegdzie śmieci, ale w porównaniu z innymi miejscami jest bardzo przyzwoicie), a ceny jedzenia czy produktów normalne (oczywiście poza turystycznym centrum).  Jeśli natomiast chcecie surfować – najlepszy czas na to jest okres między październikiem, a styczniem. Zresztą, jeśli napiszecie do Trizhi, mojej hostki z Baler (polecam jej pokoje – zarezerwujecie je na platformie Airbnb), ona z pewnością odpowie Wam na wszelkie pytania.  Trizhę na FB znajdziecie przez ten link (klik), a jej domek możecie też zarezerwować przez FB tutaj (klik).

 

Świat jest pełen niespodzianek.

Otóż kierowałyśmy się już do domu, zmęczone godzinami w oceanie, gdy zaczepił mnie ubrany na żółto człowiek. Siedział sobie sam na pustej, mocno zaśmieconej działce i patrząc w morze, sączył piwo.

– Where are you from, Ate? (Skąd Pani jest?)- zapytał z wyraźnym zainteresowaniem.

– From Poland – odpowiedziałam, z góry przewidując dalszy ciąg typowej konwersacji, czyli pytania o długość pobytu w Baler i zagadkową nieobecność męża.

Tym razem jednak życie przygotowało niespodziankę.

– O qwa mać! Pierogi! Zupa ogórkowa! – wykrzyknął w zachwycie kuya  – Poland? Flaczki! Barszcz z grzybami! Fasolka po bretońsku!

Oslupiałam.

– Ale ze co?.. Ze jak?.. – wykrztusiłam w końcu z siebie.

 

Kuya Leo, man Baler

Kuya Leo, ex kucharz na statku kontenerowym. Praca z Polakami wyposażyła go w niecodzienne umiejętności.

 

– No kucharz jestem! 10 lat na kontenerowcach pływałem! Z Polakami oczywiście! Wszystko potrafię ugotować!

– Nawet bigos?

– Nawet bigos!

– I żurek? I grzybową?..

– Nawet żurek! I grzybową!

Patrzyłam na niego jak na zjawę. 

 

Kuya Leo, Baler

Kuya Leo, ex kucharz na statku, z prędkością karabinu maszynowego wyrzucał z siebie nazwy polskich potraw.

 

– Nawet się tego polskiego uczyć zacząłem. Chłopaki przynieśli mi słownik polsko-angielski i powiedzieli: „Leo, ucz się naszego języka!” No to przeglądałem, coś tam nawet podłapałem, ale teraz to tylko „qrwa mać” pamiętam i nazwy potraw. Och, tych nazw nigdy nie zapomnę..

– 10 lat pływałeś kuya? Szmat czasu. Dlaczego zrezygnowałeś?

– Stary jestem, a kucharz enie to ciężka praca. Szczególnie na statkach. Żony jeszcze nie mam, a przecież na statku jej nie znajdę. Uciułałem parę groszy, to kilka domków postawiłem nad morzem, z turystyki żyć próbuję. Może się jeszcze jakaś kobieta spojrzy na mnie łaskawym okiem..

– A kuya, da się te Twoje domki przez internet zarezerwować?

– No nie da się. Ja starej daty jestem, nie wiem, jak te nowoczesne strony obsługiwać. 

– No to jak tych turystów zdobywasz?

– Mam kilku stałych, co zawsze przyjeżdżają. A resztę? Siedzę przy plaży, zagaduję ludzi, zapraszam do siebie..

– To ja kuya napiszę o Tobie na moim blogu. Że tu taki Filipińczyk jest, co gotować po polsku potrafi. Może i Polacy zaczną do Ciebie przyjeżdżać.

– Ooo, tak, ate, zrób tak! Polacy to fajni ludzie! A może jakaś kobieta samotna przyjedzie? Piękne dzieci byśmy mieli, prawda ate? – rozmarzył się – Bo ja tu samotny jestem. Dobrze będzie do kogoś gębę otworzyć, dzieciaka na kolanach potrzymać..

I siorbnął piwka, a potem zapatrzył się w dal.

– Lata płyną, ate, a ja się zaczynam bać, że coś w życiu straciłem.  – powiedział na odchodnym – Kumple dawno się pożenili, dzieci wszędzie biegają, a człowiek jak palec. Może jeszcze jakaś mnie zechce, gotować jej będę i po polsku, i po filipińsku.. Wyszumiałem się dawno, dobrym mężem będę, zarobię na nas. Byle by na uczciwą kobitę trafić, ate.. – dorzucił.

 

 

Trzeba mieć dopiero szczęście, by na wiosce, z daleka od bitych traktów wpaść na gościa, który polski obiad zrobi od ręki. Ale nie trzeba mieć wcale szczęścia, by trafić na kogoś nie-do-końca-zadowolonego ze swojego życia. 

Bo czy Polska, czy Filipiny, potrzeby nasze są takie same.

Być szczęśliwym.

 

Ps. Kuya Leon na tą chwilę ma trzy domki – jeden na 8 osób, dwa na 5 osób. Domki są w odległości 50 m od plaży, do dyspozycji gości jest także kuchnia i jadalnia. By dojechać do domków, z terminalu autobusowego należy wziąść tricykla. Koszt: 20 peso (czerwiec 2019) Tel do Kui Leona: +639052187967

 

 

Domki kuya Leo w Baler

Domki kuya Leo w Baler.

Domki Kuya Leo - przykładowe wnętrze

Domki Kuya Leo – przykładowe wnętrze.

Oprócz domków Kuya Leo, 50 metrów dalej, w małej, wiejskiej alejce stoi dom Trizhi, mojej hostki. Trizha przystosowała dom do wynajmu, dysponuje sześcioma przytulnymi i czystymi pokojami oraz kuchnią. Dom Trizhi jest klimatyczny, z miłym cieniem, a sama Trizha z doskonałym angielskim jest znakomitą, ciepłą i troskliwą gospodynią. Ofertę Trishi, którą serdecznie polecam, znajdziecie tutaj (klik).

 

Trizha Airbnb kitchen Baler

Airbnb Trizhi w Baler. Miejsce ciche, spokojne, 100 metrów od plaży. To już nie jest turystyczna i wybetonowana część wioski, u Trizhi panuje zupełnie inny klimat. Tu spotkacie lokalnych ludzi, na przeciwko – lokalną kuchnię (sąsiadka gotuje i sprzedaje obiady), a plaża nie jest ograniczona betonowym molo. Tu spotkacie rybaków łowiących z brzegu, dzieciaki brykające w wodzie i latające ryby, wyskakujące z morza wieczorową porą. Serdecznie polecam Wam to miejsce.

 

 

 

About Somos Dos - Migawki z podróży Małej i Dużej

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
x

Check Also

jak dostac sie z marinduque na mindoro

Jak dostać się z Marinduque na Mindoro – z przygodami lub bez

Nie byłyśmy wcale pewne, czy uda nam się dostać z Marinduque na Mindoro. Niby wyspy ...