Home / AZJA / Filipiny / Tylko dzieci nie są w klatkach

Tylko dzieci nie są w klatkach

Czy grzeczne dziecko jest w stanie obronić swoje granice? O przedmiotowym traktowaniu Gai przez dorosłych pisałam też w tekstach: Niegrzeczna dziewczynka oraz Nie dotykaj mnie!

 

Sytuacja pierwsza

– Jak masz na imię? – słyszy Gaja po raz milionowy dziewiąty od kolejnej osoby na ulicy.

Gaj nie reaguje.

– Jak masz na imię? – powtarza głośniej sprzedawca

Gaj nie reaguje. 

– JAK MASZ NA IMIĘ! – mówi jeszcze głośniej i postanowiając zwrócić na siebie uwagę, łapie Gaję za policzek – Jaka śliczna dziewczynka!

Gaja wybucha płaczem i chowa się za mnie.

– Co za niegrzeczna dziewczynka! – słyszę komentarz.

 

 

Sytuacja druga

– Joy, idź do dziewczynki, przywitaj się!

Joy, na oko równolatka Gajki, wyraźnie przerażona sytuacją chowa się za mamę.

– Dziecko, no nie chowaj się, wyjdź natychmiast i podaj dziewczynce rękę!

Joy odmownie kręci głową. Mama niezrażona sytuacją wyciąga zapierającą sie nogami, głośno płaczącą dziewczynkę zza siebie, łapie jej rękę i siłą wyciąga ją w stronę Gai, komentując z miłym uśmiechem:

– Przepraszam, ale ona jest taka nieśmiała!..

 

Sytuacja milionowa trzecia

– Dlaczego ta dziewczynka jest smutna?

 – Smutna? – mówię ze zdziwieniem, patrząc na Gaję, z którą pięć minut temu wybuchałyśmy wspólnym śmiechem. – Nie, nie jest smutna.. Jest zmęczona, może w tym momencie znudzona.. Ale smutna?.. Dlaczego Pani myśli, że jest smutna?

– Bo się nie uśmiecha.

 

Gaja and rice

Gaja na stoisku z ryżem.

 

Konkluzja Gai

Dziś, po wyprawie na targ, Gai się ulało.

– Mamo, dlaczego dorośli nie zwracają uwagi na dzieci, tylko na dużych ludzi? – powiedziała nagle, patrząc na mnie poważnymi oczami –  Dlaczego przed mamą się rozstępiają, a przed Gają upychają? Jak szłyśmy po warzywa, szedł pan tylko o dwie głowy wyższy ode mnie. Mamę ominął, a mnie uderzył, o tak! – tu Gaja demonstruje ruch łokciem – Mnie zabolało, a on nawet nie przeprosił! Mamę zawsze przepraszają, a Gaję nigdy!

Osłupiałam, porażona celnością obserwacji.

– Dlaczego mówią, że jestem smutna, jak nie jestem?  Czemu mnie dotykają, jak nie chcę?  Dlaczego każą mi mówić, jak nie mam na to ochoty?

Milczałam. We wszystkim Gaj miał rację.

– Dorośli rozkazują dzieciom! – dokończyła Gaja gniewnie – Chcą, by robiły to, co tylko oni chcą! Traktują je tak jak zwierzęta, tylko dzieci nie są w klatkach! 

***

I co Wy na to, drodzy Czytelnicy?

Takie sytuacje w najróżniejszych wariantach spotykają nas codziennie.

I tu mam dylemat.

Z jednej strony wiem, ze ludzie chcą być dla Gajki mili – z drugiej strony absolutnie rozumiem jej irytację, bo mi samej sie ulewa po setnym „how are you, madam” i „where are you from”. Niemniej jednak ja reaguję, bo nie chcę obrażać/doceniam chęć kontaktu/widzę potrzebę bycia zauważonym/itp., choć i też nie zawsze – np. ignoruję ciągłe zaczepki kierowców mototaksówek. A Gajka? Gajki do tego nie zmuszam. Czasem jedynie, gdy wyjątkowo szkoda mi danej osoby (np. starsza kobieta) proszę o reakcję..

Czy też widzicie ten dysonans pomiędzy wychowaniem dziecka grzecznego (właśnie – co to właściwie znaczy grzeczne?), a asertywnie broniącego swych granic? 

Ogromnie jestem ciekawa Waszych przemyśleń.

Proszę, podzielcie się nimi w komentarzach.

 

 

 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

3 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
pharlap
pharlap
2 lat temu

Wydaje mi się, że to w dużej mierze sprawa lokalnej tradycji/kultury. W Australii, a pewnie i w Polsce, nikt nie odważyłby się dotknąć dziecka. Ani spytać o imię, itd. itd.
Ale już na głębokiej prowicji może by się odważył. A w Aborygeńskim osiedlu, na pewno by się nie zastanawiał.
Jest i odwrotna strona medalu – opieka na zniedołężniałymi starcami. Jakoś tak się dziwnie składa, że 90% opiekunów, którzy muszą tych ludzi nakarmić, umyć i podmyć, to Filipinki i Wietnamki. Białej osoby w takiej roli nie uświadczysz.
Wydaje mi się, że między tymi zachowaniami jest związek.

Julita
Julita
2 lat temu

Gaja jest niesamowita.
Mój synek 2 lata jest nieśmiały w pierwszym kontakcie z obca osoba. Po prostu potrzebuje czasu żeby kogoś poznać żeby się przekonać. Dla mnie to jest dobra cecha bo wolę tak niż jakby latał do obcych ludzi bez zastanowienia. Oczywiście na każdym kroku słyszę że jest nieśmiały. Mówię wtedy ze jest po prostu ostrożny i potrzebuje czasu. Sama też taka jestem. Powiem Ci ze masz zagwozdke. Nie wiem co powiedziałabym dziecku w takiej sytuacji i jak to wyjaśnić że ludzie tacy są. Ale Gaja ma rację 100%. Niestety.

Hania
Hania
2 lat temu

Moja córka też była dziewczynką bardzo nieśmiałą i to nawet w stosunku do mojej pierwszej teściowej, którą rzadko widywała, bywała bardzo nieśmiała i nie chciała się do niej przytulić na przykład. Oberwało mi się za to od teściowej,oj często. Bo uważała że nastawiam dziecko przeciwko niej co było totalną bzdurą. Często tłumaczyłam córce, że babcia chce się z nią przywitać bo ją bardzo kocha ale to nie zawsze działało i trudno,musiałam to zaakceptować. Oczywiście w stosunku do osób obcych było jeszcze gorzej. zmuszanie jej do wyciągania rączek do przywitania lub całusów i przytuleń było bez sensu ponieważ strasznie wtedy płakała. Pogodziłam się z tym po prostu i najwyżej krótko tłumaczyłam innym w czym rzecz.

x

Check Also

Asia i Gaja jako palmy

Rozterki czyli kulisy podróżowania

Ile we mnie lęku, ile niepokoju… Wydaje mi sie, ze ciagle jestem spóźniona, ciągle nie ...