Home / 2016 / Październik

Monthly Archives: Październik 2016

Tylko jak tu pisać bloga?..

  Z tym założeniem bloga wcale nie było łatwo. Gdy planowałam swą podróż, w myślach miałam tylko i wyłącznie zdjęcia i notatki – tak, aby kiedyś bezlitosny czas nie wygładził wspomnień, nie schował do kurfa niepamięci imion spotkanych ludzi, by mapa wciąż mówiła z całą ostrością obrazami miejsc, w których dane było nam postawić stopę. Więc robiłam zdjęcia i ścibiłam, zapełniając kolejne zeszyciki maciupkimi zygzaczkami notatek. Wówczas chadzałam spać dużo wcześniej, bo w Peru słońce gasło 18 punkt, a potem ...

Czytaj całość »

Me gustaría tener más dinero

  Me gustaría tener más dinero, No cambiaría mi forma de viajar pero no tendría que buscar el comedor más barato de los más baratos. Podría pagar un caballo con un guía para hacer la caminata, pagar caras entradas y tranquilamente comprar un billete del autobús sin regatear cada peso. Y luego – helado grande. Podría comprar yogures, pompitas y chocolatinas de colores, en vez de repetir constantemente que no los necesitamos. Y finalmente – podría comprar regalos a mis ...

Czytaj całość »

Pod kocią kuwetą

  Nie ma to jak złapać stopa przy kuchennym stole. Gdy zapytano mnie, dokąd prowadzi nas droga – okazało się, że do Villahermosa nie tylko my się udajemy, ale i z pół goszczącej nas rodzinki. Kochani, nie dość, że nas zabrali, to jeszcze dostarczyli dosłownie do rąk nowego hosta, który wyczekiwał nas na rogu ulicy. – Tylko opiekuj się nimi – rzucili groźnie do śniadego brodacza o swojskim imieniu Euro – po czym wyściskawszy nas – odjechali do swoich spraw. ...

Czytaj całość »

Farmerzy i farmerki

  Kolejny dzień w Juarez zapowiadał się dużo weselej. Siostra Mario wraz z kuzynkami postanowiły zabrać nas na swoje rancho, a przy okazji pokazać trochę okolicy. Nie czyniłam w związku z tym żadnych wielkich przygotowań, ale gdy zobaczyłam dziewczyny, ze zdziwienia otworzyłam aż usta. Cała szóstka nastolatek wyglądała jak wycięta z żurnala. Makijaż, ułożone włosy, obcisłe jeansy i równie obcisłe podkoszulki, obowiazkowe wysokie kowbojki, no i amerykańskie czapki z daszkiem. Dziewczyny wyglądały świetnie, jedna piękniejsza od drugiej, a ja czułam ...

Czytaj całość »

Juarez

  W Juarez żyło nam się jak u Pana Boga za piecem. Nasza couchsurfingowa rodzinka miała krewnych i znajomych w całym miasteczku, już pierwszego dnia z radością wylądowałyśmy na urodziny ciotki, gdzie poznałyśmy wszystkich chyba członków rodu oraz masę znajomych którzy przez dzien urodzin przewinęli się przez jej dom. Nie dość dodać, że na skromną, domową fiestę przygotowano trzy olbrzymie torty, trzy gary rosołu, wiadro ryżu oraz zarżnięto sześć kurczaków z farmy. Ludzie przewijali się, a jedzenia w magiczny sposób ...

Czytaj całość »

Grzebień

– Mamo, mamo! Jak to otworzyć? – przybiegła do mnie Gajka, trzymając w ręce puszkę z tuńczykiem. Cebulka już skwierczała w maślanej kąpieli, a ja szybciutko, na kuchennym tarasie hosta siekałam czosnek na nasz pierwszy od kilku dni, domowy obiad. – Gajciu, paluszkami. Albo czymś musisz podważyć to otwarcie – rzuciłam, kończąc ostatni ząbek – Acha – mruknęła moja córka i zniknęła w czyluściach kuchni. Zebrałam więc czosneczek i posiekaną kolendrę, i czując intensywniejący cebulkowy zapach, pobiegłam w kierunku patelni. ...

Czytaj całość »

Przez Chiapas drogi ciąg dalszy

    Gaj ma tą niezwykle piękną umiejętność błyskawicznego łamania barier. Gdy mama czekała na pierwszego stopa, Gaj w międzyczasie zaprzyjaznił się z panem taksówkarzem, panem sprzedawcą bananowych chipsów i panem sprzedawcą dmuchanych zabawek. W efekcie, gdy wsiadaliśmy do autka, Gajce machała cała trójka, a sama wspomniana uzbrojona była w dwie paczki chipsów. Na teraz i na zaś. Albo – znając Gajkę – dla mamy. Wsiadałyśmy do transportu publicznego, bo niebo zachmurzyło się nagle, a z daleka słychać było grzmoty. ...

Czytaj całość »

Pluskwy

Kolejna lekcja biologii czekała na nas tuż za progiem. Kładąc się jeszcze do łóżka, przy słabym świetle żarówki Gaj zaanonsował: – Mamuś, tu są jakieś robaczki na ścianie! Mama od razu zwróciła ku nim swoje czułki, obserwując je przez moment. Jednak katalog pamięci nie wświetlił żadnego obrazu, nie połączył faktu z żadną obecną w milionach neuronów informacją. Robaki były niewielkie, ot jak mały paznokieć, szare i płaskawe, miały nożki i wędrowały sobie rzędem w stronę łóżką. Zmęczone drogą, pragnące snu ...

Czytaj całość »

Psy

cd Rozpakowałam więc minimum potrzebne do przespania nocy i z Gajonem głodnym jak wilk pobiegłyśmy na Zocalo (Ryneczek). Zgodnie z przewidywaniami na Rynku wciąż stały straganiki, więc wraz z innymi mieszkańcami Pueblo Nuevo mogłyśmy napaść brzuch pysznymi empanadas. Tak więc Gaja konsumowała już swoją porcję, a ja, odwrócona do niej plecami, spokojnie kupowalam kolację dla siebie, gdy nagle usłyszałam jej krzyk – a w nim rozpacz i przerażenie! Błyskawicznie odwróciłam się na pięcie, ale jedyne co dostrzegłam – to cienie psów ...

Czytaj całość »

Stopem przez Chiapas

      Chłopaki odwieźli mnie na rozstaje dróg. – Asia, ja  z Wami pojadę – Pika patrzył mi głęboko w oczy – Przejedziemy razem przez te góry. Spojrzałam zaskoczona. Żartuje?! Nie, nie żartował. – Stary, daj spokój. Nie od wczoraj podróżujemy. Damy radę. – skwitowałam krótko. Nie miałam ochoty na towarzystwo w drodze. Czułam, że przychodzi mój moment oddalenia, kiedy chcę być tylko z Gajką i z Drogą, z dala od ludzi, nawet tych lubianych. Potrzebowałam momentu samotności, wyciszenia, ...

Czytaj całość »