Home / Ameryka / Kolumbia / Wszy

Wszy

Somos Dos: Wszy

Stalo sie. Mamy wszy. I tak cud, ze zlapalysmy je dopiero po poltora roku podozy. Piekne, tlusciutkie i najedzone wszy:(
Faktycznie glowa swedziala mnie troszke, moze troszke bardziej niz zwykle. Ale wiadomo, goraco, wilgoc – ma prawo swedziec, nic nowego. A tu, w collectivo z Sibundoy glaskam lebek Gajki spiacy na moich kolanach, po czym czuje cos pod reka.. Pochylam sie, sprawdzam, nie wierze.. Sprawdzam w paznokciach, aaaaaaa… strzelila. Piekna, tlusciutka i najedzona. I pelna gnid.
Wyluskalam z Gajki trzy, ze mnie zadnej – no bo jak, po czym dojechawszy do zimnego Pitalito popedzilam do cafe net, sprawdzic jak to dziadostwo wykurzyc. To co przeczytalam rozlozylo mnie na lopatki. Bo jak jeszcze lebki nasze wymyjemy, (o ile nasz cs zostawi nam kuchnie do dyspozycji pod swa nieobecnosc), tak prania wszystkich rzeczy w goracej wodzie nie moge sobie wyobrazic. Goraca woda jest tu absolutnym luksusem, lub czyms po prostu zbednym. Kapiel w goracej wodzie to fanaberia. Pranie – brakuje slowa, nie wiem, niezrozumiale szalenstwo. A do tego wszystkiego jeszcze przeciez mamy spiwory – jak niby mam wyprac cieple, grubasne, puchowe spiwory, tak by nie stracily swoich wlasciwosci termicznych???

Pierwszy dzien w Pitalito. Cs w domu. Myc wlosow nie mozemy. Plus mam przeciez jeszcze warkoczyki. Rozplatamy wraz z Gaja pracowicie. 5 godzin nam to zajelo, grr, cierpienia, bo rozplatac sie wcale nie chcialy. Ale juz przynajmniej to za nami.

Dzien drugi. Pedzimy do apteki. Saszeteczki z szamponem malutkie. Buteleczki z szamponem megadrogie. Rozne sklady. Konsultuje z przyjacielem-farmaceuta, co dla Gajki. Kupuje – 4 saszetki dla mnie, jedna dla Malej. Zastosowanie dziwne: naloz szampon na SUCHE wlosy, potrzymaj 15 min, splukaj. Szampon nie chce sie na wlosach rozprowadzac, ale ok – jak kazali, tak zrobilam.

Dzien trzeci. Gaj kaszle jak gruzlik. Co z tego ze woda ciepla, jak w domu bylo jak w lodowce. Zreszta – nadal jest. A tu na glowie toto trza 15 min trzymac.
Gaj wsiaka przed telewizorem, a ja sciagam z niej stado gnid i 2 duze, piekne okazy. Z siebie wyczesuje osiem. Nie chce myslec ile gnid poprzyklejanych na mnie siedzi. Rany, jakie to obrzydliwe. Staram sie nie myslec o tym moim zyciu na zyciu, bo ciagnie mnie na wymioty. Okropne, bleee:/


 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Danka
Danka
1 rok temu

x

Check Also

Tylko jak tu pisać bloga?..

Z tym założeniem bloga wcale nie było łatwo. Gdy planowałam swą podróż, w myślach miałam ...