Home / AZJA / Filipiny / Trekking na wulkan Taal – ceny, informacje praktyczne

Trekking na wulkan Taal – ceny, informacje praktyczne

Poprzedną część historii znajdziesz TU.

Z tym natychmiast nie było jednak tak łatwo.

Gdy przybiegłam do domu, Gaja zgodnie z moimi przewidywaniami smacznie spała. W ramach pobutki włączyłam jej ulubioną kreskówkę i rzuciłam się kończyć pakowanie. W końcu umawialiśmy się z hostem, że to nasz ostatni dzień w Tagatay, więc musialam przygotować nas do wyjazdu, a przy okazji – to wyjścia na Taal, na które zupełnie na pałę się zdecydowałam. Ale jak tu nie skorzystać, gdy błękitne niebo i słońce piękne, i zieleń wokół, a o złych czasach tylko chmury nad horyzontem przypominają.

Niemniej jednak od momentu włączenia kreskówki do wyjścia z domu mineło jeszcze długie póltora godziny. Bo Gajek był porannym marudkiem, bo trzeba było skończyć pakowanie, bo śniadanie się nie zrobiło same, podobnie jak drugie śniadanie, które chciałam zabrać na wulkan. W sumie wyszłyśmy w porze obiadowej – była pierwsza godzina. Ale moja determinacja, podgrzewana przez promienne słońce była rozmiarów Czumulungmy. Taal jest przecież malutki, zdążymy!

 

 

Wszystko szło zgodnie z planem. Do głównej drogi zabrałyśmy się z sąsiadką, potem złapałyśmy jeepneya, następnie, tak jak nas poinstrułował host, poszliśmy szukać tricykla. Tricykle stacjonują nieco poniżej głównego szpitala w Tagatay i złapanie ich nie jest żadną sztuką. Sztuką jest stargowanie ceny do normalnej, czyli do 100 peso. Nam się to nie udało. Dostawałyśmy ceny od 350 do 250 peso, czyli takie akurat skrojone na białą kobietę z dzieckiem, w całkiem niezłych, górskich butach. W końcu uznałyśmy, że spróbujemy dalej stopem. Ostatecznie, jak nie złapiemy stopa, to pójdziemy piechotą, a i może po drodze wydarzy się coś dobrego.

Samochód jednak zatrzymał się od ręki. Siedząca na miejscu pasażera, raczej niezamożna kobieta władała świetnym angielskim. W ogóle dużo Filipińczyków posługuje się bardzo dobrym angielskim. Jest to wynik edukacji, gdzie dzieci uczą się jezyka od pierwszej klasy podstawówki, choć zdarza się, że całkiem niezły poziom językowy osiągają już wcześniej – oglądając telewizję. Ot, chociażby kuzynki hosta, z którymi Gaja codziennie się bawiła. Zarówno 4 latka jak i 6 latka mówiły płynnie, ładnie konstruując zdania, a do tego miały piękny, neutralny akcent! A to przeciętna filipińska rodzina z niższej klasy średniej, szkoła państwowa, poziom angielskiego rodziców na oko B1. Nie do uwierzenia!

 

 

– Gdzie jedziecie? – zapytała 

– Do Talisay. Chcemy wejść na wulkan.

– Same? A gdzie mąż? Zresztą.. – zreflektowała się – Nie ważne. Nie jedziemy do Talisay, ale kawałek was podrzucimy. Potem musicie wziąść tricykla. Mafia wygryzła jeepneye i teraz w dół zjeżdża się albo prywatnym transportem, albo tricyklem. Więc nie macie dużo opcji.

Faktycznie, to samo mówił nasz host. No więc znów zaczęłyśmy szukać tricykla w dobrej cenie. Czas leciał nieubłaganie, a cena tricykla zamiast maleć – rosła. Nie było wyjścia, znów ustawiłyśmy się na stopa. Zatrzymał się przystojny Filipińczyk w całkiem niezłej bryce.

– Miguel jestem! Na dół pewnie chcecie jechać, co?

 

Talisay – jedziemy w kierunku wioski, skąd wypływają łódki.

No tak, nie było trudno się domyśleć, gdzie jedziemy. Miguel okazał się być świetnym rozmówcą i troskliwym człowiekiem. Oszczędził nam sporo czasu, dopytując się miejscowych ludzi, gdzie najłatwiej i najtaniej złapać łódkę na Taal. Wszystko wskazywało na to, że główny punkt zbiorczy indywidualnych turystów to targ. Tam też wisi oficjalny cennik i tam, pod drzewkiem obok, na samym brzegu jeziora dogrywane są składy i kwoty.

 

Cennik wyprawy na wulkan Taal

Cennik wyprawy na wulkan Taal z miasteczka Talisay wygląda jak powyżej, z jednym zastrzeżeniem – za dzieci i studentów na wyspie pobiera się 50 nie 30 peso, a do tego dodatkowo należy zapłacić 50 peso za opłatę postojową łódki.

 

Miguel, chłop kochany, podrzucił nas na targ, poklepał po ramieniu, pożyczył powodzenia i zniknął. Nawet miałam wrażenie, że przez moment chce się z nami wybrać na wycieczkę, ale jednak chyba wygrała chęć powrotu do domu.

My natomiast stałyśmy przed tablicą i medytowałyśmy. Cennik znałyśmy, wszyscy nam go pokazywali, nic nowego. Turystów żadnych oprócz nas o tej porze już nie było. Pan, który podszedł, zaproponował nam cenę, która wciąż oscylowała w wyższej.  Podziękowałam i usiadłam nad jeziorem. Najwyżej popatrzymy sobie z Gajką na Taal z daleka.

 

Jezioro Taal

Jezioro Taal, ten piękniejszy fragment nadbrzeża.

 

Nadbrzeże nie porywało pięknem, no bo i wioskowe nadbrzeża raczej piękne nie bywają. Gaj skakał po głazach, którymi pokryty był brzeg jeziora, skądś wytrzasnął bambusową wędke z żyłką, którą natychmiast zarzucił do wody. Ja zastanowiałam się co robić. Żal mi było troszke tego wulkanu. Już byłyśmy tutaj, Taal był na wyciągnięcie ręki. Tylko ta cena.

– Chodź Gajek – zawołałam malucha – przejdzmy się wzdłuż brzegu. Może coś się wydarzy.

No i wydarzyło się!

– Hello Miss! – dobiegło nas spod niewielkiego mosteczka. – Hello Miss! What is your name?..

Pod mostem pływała grupka młodszych nastolatków.

– Asia- odpowiedziałam ze śmiechem 

– Asia? – zdziwił się głos – Nice to meet you. And this girl?

– Nie mów jej – syknęła Gaja, wciąż na mnie zła, że przerwałam jej łowienie ryb

– This girl? – odkrzyknęłam – Niemówjej!

– Niemówjej?.. Beautiful name! Niemówjej, how old are you?..

Gaja nie mogła znieść dużej ciśnienia. Złość wyparowala z niej w jednej sekundzie.

– Hahaha, mamo, oni myślą, że mam na imię Niemówjej, hahaha – zanosiła się śmiechem, a potem podjęła pałeczkę – I’m six! – wrzasnęła

Już miałyśmy schodzić z mostka, gdy nagła myśl rozbłysła mi w głowie.

– Dziewczyny, chciałybyśmy popłynąć na Taal. Znacie kogoś, kto jest tani, bo na targu dali nam wysoką cenę?

Nastolatki poszeptały przez chwilę i jedna z nich wyskoczyła z wody.

– Chodzcie, to Was zaprowadzę!

I zaprowadziła. Negocjacje znów były twarde, ale ostatecznie staneło na 1050 peso za łódkę plus wszystkie opłaty na mnie. Czyli dodając koszt biletów wstępu (100 peso ja, 50 peso Gaja) oraz miejsca postojowego (50 tyś) zamykałyśmy się w 1200 peso. Wydaje mi się, że to rodzaj standardu, bo spotkana rano czwórka Polaków mówiła, że placili 1000 peso od osoby plus bilet wstępu. Opłatę postojową najwyrazniej już mieli w cenie.

Nie było na co czekać, do zmroku miałyśmy jeszcze tylko 2,5 godziny. 

Należało ruszać natychmiast.

Ostatnią część historii o wchodzeniu na wulkan Taal znajdziesz TU.

 

mapa Talisay

Na Taal przeprawia się z Talisay, do którego trzeba dotrzeć tricyklem lub innym środkiem lokomocji. Wzdłuż drogi, w całej wiosce oraz wzdłuż całego nadbrzeża będą stali ludzie chcący sprzedać Wam samą przeprawę lub całościową wycieczkę na Taal.

Mapka Talisay. Zapis naszych doświadczeń.

 

 

Oficjalny cennik – styczneń 2019 r.:

łódka – 2000 peso – może zabrać do 7 osób. O tym nikt w żadnym miejscu nie mówi, stąd – wg mnie – najlepiej negocjować pod wspomnianą w tekście, oficjalną tablicą.

wstęp dorosły – 100 peso

wstęp dziecko – 50 peso

opłata portowa – 50 peso/łódka

przewodnik – 500 peso/grupa (nie bierzcie, droga dość krótka – my weszłyśmy w 40 min – i superprosta, nie ma szans się zgubić)

konik – 500 peso/jeden jeździec bez względu na wiek

konik – 750 peso/dorosły z dzieckiem razem

About Somos Dos - Migawki z podróży Małej i Dużej

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] się w trakcie jednodniowej wycieczki ze stolicy. Jak to zrobić, dowiecie się ze wpisu pt. Trekking na wulkan Taal – ceny, informacje praktyczne, natomiast o tym, dlaczego zdecydowałyśmy się zobaczyć właśnie to miejsce, opowiadamy we […]

trackback

[…] Trekking na wulkan Taal – ceny, informacje praktyczne […]

trackback

[…] Trekking na wulkan Taal – ceny, informacje praktyczne […]

x

Check Also

Mangyan Senior Bapa

Mangianie. Nowe chatki dla Staruszków. Jak radzić sobie z ludzką zazdrością.

Więcej o naszym powrocie do mangyańskiej wioski przeczytacie TU.   Najpierw pojawiła się Baye Unip. ...