Home / 2019 (page 5)

Yearly Archives: 2019

Mangyańscy staruszkowie

Mangyan's woman Hanonoo Unip

Pierwszą zobaczyłam Unip. Był świt, a ona gdzies szła nasza uliczką. Przez moment popatrzyła na mnie i wtedy zupełnie przepadłam w jej olbrzymich oczach. Wielkich, głębokich i takich uważnych.  Często chodziła z druga staruszką z ukolorowanym betelem ustami. Szybko okazało sie, że to jej starsza siostra, Ingan. Czasem zaglądały do sklepu na chwilkę, kupowały odrobinke ryżu, zamieniały parę słów z Ate. Któregoś dnia Ate Eping zaprosiła Unip do naszego domku na kawę. Staruszka usiadła na progu, dopiero wyraznie poproszona weszła ...

Czytaj całość »

Eping – czyli szósty palec

mangyan handicraft

– Na imię mam Eping. Eping, rozumiesz? Wiesz, co oznacza imię Eping? Kiwam głową przecząco, przeżuwając porcję ryżu z kurczakiem. Kurczak jest łykowaty, chyba niedogotowany, trudno go pogryźć. Jem jednak grzecznie, bo wiem, że kura została zabita nie tylko po to, by nakarmić 16 osób przebywających aktualnie pod jednym dachem, ale przede wszytkim by ugościć przybyszów. Jem więc i chwalę, pomimo że niezupełnie mi smakuje, doceniając gest gospodarzy. W środowisku, gdzie każde peso zdobywane jest sprytem lub ciężka pracą ubicie ...

Czytaj całość »

Somos Dos – zwiastun dokumentu o naszej 5-letniej podróży.

Somos Dos - teaser of documentary

Zapraszam Was na krótki zwiastun dokumentu, który niedługo już powinien byc gotowy. Będzie on przygotowany w wersji anglojezycznej oraz po polsku, tak by miał możliwość dotarcia do wielu osób, także spoza naszego kraju. Jest to o tyle dla mnie ważne, że jakiś czas temu ostatecznie rzuciłam pisanie bloga po angielsku i hiszpańsku, skupiając się na najbliższych mi czytelnikach, czyli Was.  Zapraszam Was więc w nasz świat. I dziękuję – że nieustannie towarzyszycie nam w drodze.     .

Czytaj całość »

Mangyańska szkoła

Mangyan's girl Mindoro

Tak sobie czasem myślę, że trzeba faktycznie głośno mówić o potrzebach i marzeniach, bo tylko i wyłącznie wtedy mają ona szanse się spełnić. – Wiesz Vic – powiedziałam któregoś dnia do mojego hosta – strasznie chciałabym zamieszkać w zwykłym nipa house (domek z bambusa), ze zwykłą rodziną, zobaczyć jak wygląda ich życie, co robią na codzień, co gotują, o czym marzą… Vic zamyślił się na chwilę. – Myślę, że to da się zrobić. Mam taką rodzinę zaprzyjaźnioną po drodze do ...

Czytaj całość »

Indigenous People’s Day

Po raz pierwszy Mangyan zobaczyam w Wigilię. Stali brudni, obdarci przed wejściem do manilijskiego metra, tacy nie stąd, inni zupełnie, przypominający raczej Cyganów niż Filipińczyków. Obdarci i brudni, ubrani w cokolwiek podchodzili do ludzi i zagadując, wyciągali rękę. Widziałam ich potem i pierwszego, i drugiego dnia Świąt. Spali na kartonach, a gdy zaczynał się ruch, wstawali i zaczynali żebry.  – To taka tradycja – powiedział złapany na stopa Filipińczyk, z którym mijałyśmy kolejne stacje metra, wygodnie siedząc w klimatyzowanym pojeździe ...

Czytaj całość »

Budowa sklepu

Krótka przerwa, Boss

Poprzednia część opowiadająca o budowie sklepu znajdziecie we wpisie pt. Jak otworzyć sklep? Wygladało na to, że po pozytywnej decyzji Inwestora wszystko wskoczyło na dobry tor. Ire podśpiewywała pod nosem, Boss ze szwagrem pracowali jak mrówki. Przygladałam sie temu razem z siostrami. Co prawda linie nie miały poziomu, a filary pionu, ale czy to miało jakies znaczenie? Sklep rósł w oczach, pojawiały sie nowe półki, półki zyskiwały plecy, a panowie mierzyli, cięli, dopasowywali, przybijali i wkręcali. Co pewien czas wyskakiwała ...

Czytaj całość »

Zupa z małży

sunset mindoro philippines

Poprzednią część historii znajdziesz we wpisie pt. „Agihis – czyli zbieranie małży”   Na farmie nie ma ciepłej wody. Myjemy się z Gajonem w zimnej, nie przepadając za tą przyjemnością. Dziś jednak decydujemy się na rozpustę i po raz pierwszy grzejemy pełny sagan. Akurat kończę myć Gaje, gdy wołanie wyciąga mnie z łazienki. Przed naszym patio stoi Angela. – Ate!.. – nie posiadam się ze zdziwienia – Coś się stało?.. Coś się wydarzyło?.. – Przyniosłam małże. – mówi po prostu ...

Czytaj całość »

Agihis – czyli zbieranie małży

Storm is comming, Philippines

Dzień był długi i przyjemnie gorący. Siedziałyśmy na patio farmy, wokół kwitła zieleń podlewana mocnymi promieniami słońca. Gaja rysowała, ja kończyłam blogowy wpis. Choć siedziałyśmy skryte w przyjemnym cieniu, czułam, ze moja skóra wysyca sie żarem. Był najwyższy czas, by wskoczyć do morza. – Gaja! – krzyknęłam do siedzącej kawałek dalej córki – Idziesz popływać? – Ale ja słucham!.. – odkrzyknęła Gaja. Odkąd odkryła audiobooki Harrego Pottera, poświęcała im każdą wolną chwilę, równolegle rysując, lepiąc z plasteliny czy wycinając wzory ...

Czytaj całość »

Jak otworzyć sklep?..

Boss

Poprzednią cześć historii Irene znajdziecie tu: „Ile kosztuje życie na Filipinach”. – Aśka – pisze Inwestor – przecież to nierealne. Z obliczeń wynika, że jedna rodzina w miesiącu zostawi u niej 29 tysięcy peso! A sama mówiła, że siostra zostawia 4 tysiące. Gdzieś jest błąd w rozumowaniu. Słuchaj, mi się wydaje, że te fajki i alkohol trzeba wyciąć z biznesplanu. Popatrz – jeśli jest tak jak pisze, to na same fajki rodzina wydałaby 4 tysiące w miesiącu.  No nie sądze.. ...

Czytaj całość »

Sunny Beach Resort – rozrywka, sport i odpoczynek na Filipinach

Sunny Beach Resort massage

Prolog Po dwóch tygodniach mieszkania z dużą, filipińską rodziną byłam wykończona. Wszystko było dobrze, ale nie dawało się spać. Każdy z 19 osób mieszkająch w konglomeracie czterech malutkich mieszkań miał inny przyzwyczajenia, a cienkie ściany nie były przeszkodą dla dźwięków. Trudno było zasnąć, gdy do późnej nocy dudnił telewizor, a o świcie wstawały siostry i zaczynał się ruch. Coraz bardziej brakowało mi sił, a w dzień przecież należało działać, by zaplanowany Irene’s Store postawić jak najszybciej na nogi. Gdy więc ...

Czytaj całość »