Home / Ameryka / Meksyk (page 10)

Meksyk

Przepis na kawę z kokosa

Aby napić się kawy z kokosa, przede wszystkim trzeba mieć kokosowe drzewo. To w zasadzie nie jest wielkim problemem, bo w tej części świata drzewa ciężkie od kokosów rosną dosłownie wszędzie, problem pojawia się jednak, gdy chcemy po te kokosy sięgnąć. Dobrze jest mieć wówczas maczetę zamocowaną na bardzo długim kiju, bądź drabinę równą strażackiej, lub kogoś, kto na to drzewo po prostu wejdzie. Nie znam wielu ludzi, którzy potrafią tą sztukę. Pień palmy do grubych nie należy i tylko ...

Czytaj całość »

Tulum. Całe i zdrowe.

Kochani. To bylo trudne 3 tygodnie. Najpierw mojemu laptopowi peklo serce. Potem seria niespodziewanych zdarzen zatrzymala nas w Hondurasie. Potem 3 trakami i samochodzem osobowym dostalysmy sie do Flores, gdzie dokladnie o 20 czasu polskiego zjadlysmy najwieksze na swiecie lody – jako nagrode za 3 miejsce w konkursie na Blog Roku, i – zaokraglone tu i owdzie potoczylysmy sie do Remate, skad wystartowalysmy na kilkudniowa eksploracje olbrzymich majanskich ruin. O tym, ze my pierwsze a nie trzecie, dowiedzialysmy sie dobrze ...

Czytaj całość »

Drogi

 Ludzkie drogi są niezwykłe. Wiją się przez życie, zahaczają o inne, czasem zaledwie je muskając, czasem przecinając i zapisując się w pamięci serc na zawsze. Czasem owo przecięcie dróg następuje niespodziewanie, a czasem go wyglądamy, ciesząc się od dawna na przyszłe spotkanie z drugim człowiekiem.     Z Piotrem Strzeżyszem (onthebike.pl) rozmijaliśmy się wiele razy. Najpierw w Poznaniu, gdzie od czasu do czasu bywałam odwiedzając naszych wspólnych przyjaciół. Potem już tu, w Ameryce Południowej. Oboje nas przytulila Cecylia – szara ...

Czytaj całość »

Jeśli chcesz czytać blog od początku – zacznij tu

Gaja w samolocie

Blog powstał dopiero 26 października 2016 roku, prawie półtora roku od wyruszenia w podróż, na prośby (i urocze groźby) moich przyjaciół. Pierwsze wpisy powstawały na najtańszym, chińskim tablecie, który zdołałam kupić na wiejskim targu. Pisałam nad ranem, kiedy Gaja spała jeszcze, a chłód poranku i smak rozpuszczalnej kawy porządkował myśli w mojej głowie. Siadywałam wówczas na ziemi, pod domem byłych hostów, którzy wciąż użyczali mi  internetu. Gajusię, a w zasadzie namiot, w którym spała miałam w zasięgu wzroku, palmy dawały ...

Czytaj całość »