Home / Ameryka / Meksyk (page 10)

Meksyk

Farmerzy i farmerki

  Kolejny dzień w Juarez zapowiadał się dużo weselej. Siostra Mario wraz z kuzynkami postanowiły zabrać nas na swoje rancho, a przy okazji pokazać trochę okolicy. Nie czyniłam w związku z tym żadnych wielkich przygotowań, ale gdy zobaczyłam dziewczyny, ze zdziwienia otworzyłam aż usta. Cała szóstka nastolatek wyglądała jak wycięta z żurnala. Makijaż, ułożone włosy, obcisłe jeansy i równie obcisłe podkoszulki, obowiazkowe wysokie kowbojki, no i amerykańskie czapki z daszkiem. Dziewczyny wyglądały świetnie, jedna piękniejsza od drugiej, a ja czułam ...

Czytaj całość »

Juarez

  W Juarez żyło nam się jak u Pana Boga za piecem. Nasza couchsurfingowa rodzinka miała krewnych i znajomych w całym miasteczku, już pierwszego dnia z radością wylądowałyśmy na urodziny ciotki, gdzie poznałyśmy wszystkich chyba członków rodu oraz masę znajomych którzy przez dzien urodzin przewinęli się przez jej dom. Nie dość dodać, że na skromną, domową fiestę przygotowano trzy olbrzymie torty, trzy gary rosołu, wiadro ryżu oraz zarżnięto sześć kurczaków z farmy. Ludzie przewijali się, a jedzenia w magiczny sposób ...

Czytaj całość »

Grzebień

– Mamo, mamo! Jak to otworzyć? – przybiegła do mnie Gajka, trzymając w ręce puszkę z tuńczykiem. Cebulka już skwierczała w maślanej kąpieli, a ja szybciutko, na kuchennym tarasie hosta siekałam czosnek na nasz pierwszy od kilku dni, domowy obiad. – Gajciu, paluszkami. Albo czymś musisz podważyć to otwarcie – rzuciłam, kończąc ostatni ząbek – Acha – mruknęła moja córka i zniknęła w czyluściach kuchni. Zebrałam więc czosneczek i posiekaną kolendrę, i czując intensywniejący cebulkowy zapach, pobiegłam w kierunku patelni. ...

Czytaj całość »

Przez Chiapas drogi ciąg dalszy

    Gaj ma tą niezwykle piękną umiejętność błyskawicznego łamania barier. Gdy mama czekała na pierwszego stopa, Gaj w międzyczasie zaprzyjaznił się z panem taksówkarzem, panem sprzedawcą bananowych chipsów i panem sprzedawcą dmuchanych zabawek. W efekcie, gdy wsiadaliśmy do autka, Gajce machała cała trójka, a sama wspomniana uzbrojona była w dwie paczki chipsów. Na teraz i na zaś. Albo – znając Gajkę – dla mamy. Wsiadałyśmy do transportu publicznego, bo niebo zachmurzyło się nagle, a z daleka słychać było grzmoty. ...

Czytaj całość »

Pluskwy

Kolejna lekcja biologii czekała na nas tuż za progiem. Kładąc się jeszcze do łóżka, przy słabym świetle żarówki Gaj zaanonsował: – Mamuś, tu są jakieś robaczki na ścianie! Mama od razu zwróciła ku nim swoje czułki, obserwując je przez moment. Jednak katalog pamięci nie wświetlił żadnego obrazu, nie połączył faktu z żadną obecną w milionach neuronów informacją. Robaki były niewielkie, ot jak mały paznokieć, szare i płaskawe, miały nożki i wędrowały sobie rzędem w stronę łóżką. Zmęczone drogą, pragnące snu ...

Czytaj całość »

Psy

cd Rozpakowałam więc minimum potrzebne do przespania nocy i z Gajonem głodnym jak wilk pobiegłyśmy na Zocalo (Ryneczek). Zgodnie z przewidywaniami na Rynku wciąż stały straganiki, więc wraz z innymi mieszkańcami Pueblo Nuevo mogłyśmy napaść brzuch pysznymi empanadas. Tak więc Gaja konsumowała już swoją porcję, a ja, odwrócona do niej plecami, spokojnie kupowalam kolację dla siebie, gdy nagle usłyszałam jej krzyk – a w nim rozpacz i przerażenie! Błyskawicznie odwróciłam się na pięcie, ale jedyne co dostrzegłam – to cienie psów ...

Czytaj całość »

Stopem przez Chiapas

      Chłopaki odwieźli mnie na rozstaje dróg. – Asia, ja  z Wami pojadę – Pika patrzył mi głęboko w oczy – Przejedziemy razem przez te góry. Spojrzałam zaskoczona. Żartuje?! Nie, nie żartował. – Stary, daj spokój. Nie od wczoraj podróżujemy. Damy radę. – skwitowałam krótko. Nie miałam ochoty na towarzystwo w drodze. Czułam, że przychodzi mój moment oddalenia, kiedy chcę być tylko z Gajką i z Drogą, z dala od ludzi, nawet tych lubianych. Potrzebowałam momentu samotności, wyciszenia, ...

Czytaj całość »

W krainie bursztynu

Z Chiapas wyjechać nie było łatwo. W którą stronę rzuciłam okiem, wszędzie blokady. Słuszne, niesłuszne – nie potrafiłam ocenić, natomiast widziałam wyraźnie wielką solidarność nauczycieli i ich olbrzymią determinację. Tak więc wszystkie drogi były zablokowane, a podróżowanie choć wciąż możliwe, było jednak bardzo trudne. Ze wszystkich więc dostępnych opcji wybrałam tą jedną, wąziutką, prawie nieuczęszczaną drogę, której to ledwo widoczną niteczką snuła się po zielonej połaci mapy, wpadając prosto w niebieską plamę Zatoki Meksykańskiej.  Wiedziałam, że to będzie podróż wieloetapowa. Że wielokrotnie ...

Czytaj całość »

Flaga

– Mamo! Która to jest bandera Meksyku? Nie pamiętam.. Elegi unas, pero ne se cual es.. (Wybrałam kilka, ale nie wiem która to jest..) Zaglądam pod moskitierę. Faktycznie, Gaj wybrał 4 flagi, każda z zielonym, białym i czerwonym, ułożonymi w różnej kombinacji pasów poziomych lub pionowych. Brakuje tylko tej kombinacji z orłem, którego – drocząc się z tutejszymi znajomymi nazywam pajaro (No es pajaro, amiga! Es aguila! A-G-U-I-L-A!!! Entiendes?– To nie ptaszek, moja droga! To orzeł! O-RZ-E-Ł!!! Rozumiesz?) No więc ...

Czytaj całość »

Imiona

W Ameryce Łacińskiej w zasadzie nie ma dużych ograniczeń w nadawaniu imion dzieciom, w związku z czym fantazja rodziców nie zna tu granic. I pal licho, jak jest to tylko Madrugada (świt), Leidi (dama) czy Lago (jezioro). Pal licho, jak to są tylko imiona obcojęzyczne, jak Yeison czy Yeferson (pisownia tutejsza, wymowa tamtejsza). Ale co powiecie na Uesnavi? … Czyż to nie urocze nosić imię amerykańskiej Marynarki Wojennej?:)))        

Czytaj całość »