Home / AZJA / Malezja / Ubój rytualny

Ubój rytualny

Gdy wysiadłyśmy z samochodu, moją uwagę zwróciła grupa ludzi. Wciąż odświętnie ubrane dzieci i normalnie już ubrani mężczyźni stali, przyglądając się czemuś z uwagą.

– Ainu, co się tam dzieje? – zapytałam wciąż głodna na nowości.

– Nie wiem – odpowiedziała Ainu – chodźmy zobaczyć.

– Mamo! Mamo! Ja nie chcę! Mogę iść do domu i się pobawić? Proooooszę?..- Gaj zrobił oczy kota ze Shrecka. No jasne, że zabawki Baseita były bardziej interesujące niż jakieś tam zbiegowisko na ulicy.

– Leć maluchu – zadecydowałam – my z Ainu idziemy zobaczyć co się dzieje.

Na poboczu stał byk. Tuż obok dwoje mężczyzn wycinało porastające pobocze krzaki.

– Aaaa.. Ubój rytualny.. Tak myślałam.. – pokiwała głową Ainu –  Pamiętasz historię Izmaela? Jedynego dziecka Ibrahima, które ojciec miał złożyć w ofierze? Pamiętasz, że to była próba tak na prawdę, bo w momencie ofiarowania przybył anioł i wstrzymał miecz Ibrahima? I że na polecenie Boga, zamiast syna ojciec złożył barana? Więc Eidul Adha upamiętnia tą historię. Każdy ojciec rodziny składa w ofierze czworonogie, dojrzałe i zdrowe zwierzę – w praktyce wygląda to tak, że składamy się na jedno, które jest rytualnie zabijane, a potem dzielimy mięso między sobą. Tradycja każe, by 1/3 oddać biednym, 1/3 krewnym, a 1/3 można zagospodarować samemu. Wiesz co Asia, nie gniewaj się proszę, ale ja idę do domu. Ja nie mogę patrzeć na to ofiarowanie, na prawdę, nie mam wystarczająco mężnego serca. 

Zostałam. Przybywało gapiów, ale głównie dzieci. Kobiet nie było. Może nie chciały patrzeć na to, co miało się wydarzyć, może zwyczajnie były zajęte domowymi sprawami. Dzieci przybiegały, wyciągały głowę z ciekawością. Ktoś powiedział mi, że patrzenie w oczy umierającego zwierzęcia wzmacnia duszę i zbliża do Stworzyciela. Osobiście mam odmienne zdanie – każdy oglądany akt przemocy, czy na człowieku, czy na zwierzęciu traumatyzuje nas i zmienia naszą osobowość. Tak więc cieszyłam się, że Gaja jest w domu zajęta zabawkami. Bo choć wokół widziałam dzieci w jej wieku, ja byłam zdeterminowana, by jej takich widoków oszczędzić.

Obserwowałam rozwój wydarzeń z narastającą zgrozą. Byk był przerażony. Rzucał się, zapierał kopytami, próbował uciekać, podsikiwał ze strachu, ale nie miał żadnych szans. Spora grupa mężczyzn wolno i skutecznie go osaczała. Przypominało mi to rodzaj łowów, rytualnego podchodzenia zwierzęcia, by wreszcie go upolować i nasycić puste żołądki. Tyle że czas upływał, a poza tym, że byk był w stanie paniki, nic sie nie działo.

– Zabijcie go już – błagałam w myślach – nie męczcie go. Po co to wszystko, no po co?

Wreszcie mężczyźni zaczęli działać z wiekszą stanowczościa, choć dla mnie minuty męki zwierzęcia wlekły się niemożebnie. Byk został skrępowany i na palu przeniesiony we właściwe miejsce. Skądś pojawił się człowiek z motyką, który zamachnął się z całej siły. Gdy motyka zaczęłą opadać, zamknęłam oczy.

 

 

Motyka uderzyła jednak o ziemię.

 

 

Potem wydarzenia potoczyły się już szybko. Wykopano dół, nad który zaciągnięto przerażonego byka. Zwierzę rzucało się jak mogło, usiłując odzyskać wolność. Krzyczało całym sobą i choć każdy z nas mogł zobaczyć ten krzyk, nikt nie reagował. Może ktoś jeszcze poza mną modlił się o szybki koniec tej całej ceremonii.

Aż wreszcie przyszedł kres.

 

 

 

 

Obserwowałam, jak mężczyźni sprawnie oprawiają byka. Nigdy nie widziałam, jak pracuje się z tak dużym zwierzęciem, moja cała wiedza nabyta jeszcze w dzieciństwie sprowadzała się tylko do tego jak oprawić zabitą kurę. Pamiętam jak babcia skubała ją, potem opalała, aż wreszcie wyciągała wnętrzności, opowiadając przy tym wnuczce: 

– Popatrz Asiu, to jest żołądek,  popatrz ile w nim jest jeszcze jedzenia. A to jest wątróbka, usmażymy ja na obiad. A to jest woreczek żółciowy. A tu – popatrz, jajeczka. Tak wyglądają jajeczka, które są jeszcze w kurce.

Choć wówczas miałam tyle lat co Gaja, pamiętam te lekcje anatomii do dziś. Nie myślałam o kurze w kategorii jej śmierci, patrzyłam po prostu zafascynowana, jak jest zbudowana w środku, wypytując Babcie o szczegóły. A Babcia cierpliwie na pytania odpowiadała. Pamiętam też, że zawsze chciałam być obecna przy tej kurzej sekcji, więc wyobrażam sobie, że dzieci które były świadkami rozparcelowania byka, przybiegły wiedzione tą samą ciekawością, co ja kiedyś. Tyle, że Babcia nigdy nie odpuściła, bym zobaczyła sam moment śmierci. Tu niby dorośli też się tak ustawili, że trudno było coś dojrzeć, niemniej jednak myślę, że jeśli któreś z dzieci było zdeterminowane, mogło łatwo zobaczyć, w jaki sposób mężczyzna zabijał byka.

Czułam mnóstwo pomieszanych emocji. Z pewnością inaczej żyje się teraz, inaczej żyło się za czasów, gdy byłam dzieckiem, inaczej za czasów dzieciństwa mojej Mamy, a inaczej za czasów Babci. Wówczas, wydaje mi się, że bicie świni, krowy czy kury było rzeczą normalną, nawet dla dzieci. Śmierć była częścią życia, a zwierzę po prostu stanowiło źródło ekskluzywnego pokarmu. Nie wiem, czy ktoś zajmował się jego cierpieniem, ale chcę wierzyć, że  wówczas zabijano szybko – z szacunku dla zwierzęcia, z nakazów religijnych i zwykłej, ludzkiej przyzwoitości.

 

noga

Ubój rytualny. Malezja, Kuala Lumpur, 2017 r.

 

Obserwując ten muzułmański rytuał pobiegłam myślami do teraźniejszych ubojni, gdzie wcale nie jestem pewna, czy faktycznie oszczędza się zwierzętom śmiertelnego strachu. Pobiegłam też myślami do miejsc gdzie się je hoduje, a które w moim przekonaniu są czyśćcem i piekłem jednocześnie. Nigdy nie miałam odwagi oglądać youtubowych filmów na ten temat, ale może właśnie przyszedł na to czas. Czas, by mieć świadomość, jaką drogę przeszedł schabowy, który stoi na naszym stole. Co się z nim działo, gdy był jeszcze krową, w jakich warunkach żył i czy mógł pobiegać beztrosko po pastwisku? Czy skubał trawkę, czy żarł tylko pastylki z witaminami? Czy nabierał sił stopniowo, czy jego masa wynikła z zastrzykiwanych mu hormonów? Czy umarł szybko, czy męczył się na długo przed śmiercią?

 

Nie chodzi o to, by stać się wege, choć oczywiście można.

Chodzi tylko o to, by być świadomym, jaką historię ma to, co leży przed nami na stole.

Jedząc wspólny posiłek z naszymi hostami, chyba po raz pierwszy takiej świadomości nabierałam.

 

 

 

 

About Somos Dos - Migawki z podróży Małej i Dużej

19
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
PaulinaKubaSomos dos - migawki z podróży Małej i DużejCicitmanpulau ChefMarta Soltysiak Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paulina
Gość
Paulina

O rany, jak to czytałam – tak jak napisałaś wcześniej u mnie i na fejsbuku – niesamowicie podobne odczucia. Choć przyznaję, że wielbłąd, którego ja widziałam, to trwało dosłownie moment i z niego uszło życie od razu, aż byłam w szoku, że tak prędko. Nie wiem czy dałabym radę oglądać śmierć zwierzęcia, gdy to by się miotało, wyło itd. Czytałam też w książce „Dzika droga” moment, gdy ukochana klacz powinna zostać uśpiona, ale rodziny nie było stać na to, więc postanowili ją zastrzelić. I tam nastąpiła dygresja autorki – że to nigdy nie jest „jedna kulka”, że to nie da… Czytaj więcej »

Kuba
Gość
Kuba

Prawda jest taka, że człowiek jest wszystkożerny więc jego organizm może sobie poradzić bez mięsa. Popieram postulat o nie zabijaniu ludzi (zwierząt wysoko rozwiniętych) jako ważniejszy od problemu zabijania zwierząt hodowlanych.

Gość

To w tym miejscu zasadniczo sie Janku roznimy.

Gość

Janku, Kiedy bylismy? Ile tysiecy lat temu?..

Gość

Na szczescie sa jeszcze slowa, ktore mozna napisac, choc I one bywaja zawodne..

Gość

niestety fejs nie wymyślił takiej ikonki w którą mogłabym kliknąć 🙁

Gość

N moral off the story..We are sharing food,money also with poor people..N aidiladha is celebration for father of Islam profat Ibrahim Joanna Nowak

Gość

I know it, my friend..

Gość

Every year when aidiladha .. Muslim people make korban… Like you see..N the cow meat we cut n we give to all poor people..

Gość

Smutne to…

Gość

Smuntne jest dla mnie niepotrzebne przerazenie I smierc w mekach tego zwierzecia. Dobrze ze nie trwala dlugo. Natomiast akceptuje to, ze zeby zjesc mieso trzeba zabic, byle szybko i bez meczenia zwierzaka.

Gość

Dokładnie

Gość

Zabić?to nie epoka kamienia łupanego i żaden człowiek nie ma prawa mordować zwierząt,aby jeść!!!Natura jest tak bogata,że człowiek może żyć bez mięsa.!Nie mamy prawa mordować

Gość

Jestesmy, bylismy I bedziemy miesozercami, nie widZe w tym nic zlego. Mi na prawde wystarczy, jak przestaniemy mordowac ludzi.

Gość

Janek Lenard – misja niewykonalna… Lecz w tych czasach są humanitarne metody. Pozdrawiam

Gość

Asia chyba historia ci się kłania;) byliśmy wcześniej,ale obecnie nie musimy i organizm nasz spokojne wszelkie potrzebne witaminy&minerały znajdzie w warzywach owocach i zbozach. Więc?;)

Gość

A ludzie są najgorszym zwierzętami więc mi nie szkoda ich

Gość

problem w tym, ze wiekszosc zwierzat na fermach hodowlanych cierpi o wiele dluzej- tzn cale swoje zycie. Niestety- wiekszosc kurczakow, coraz popularniejszych azji, a szczegolnie w malezji, indonezji i filipinach jako chicken wings itp, pochodzi wlasnie z takich wielkich fabryk. Nie oszukujmy sie tez co do innych zwierzat… akurat bydlo to zwierzeta ktore najmniej cierpia z rak czlowieka!Szacunek to zwierzecia, nawet takiego hodowanego na wlasnym podworku/ gospodarstwie to niestety rzadkosc i raczej romanyczna wizja nie majaca duzo wspolnego z tym jak sie traktuje zwierzeta hodowlne- sprobuj sie troche przyjrzec tematowi na zywo- szczegolnie teraz bedac w azji! Jesli chcesz sie… Czytaj więcej »

Gość

Marta Soltysiak Tak czy inaczej stalismy sie miesozercami I zmiane tego postrzegam za utopie wieksza niz poprawe warunkow zycia zwierzat hodowlanych..

x

Check Also

muesli breakfast

Muesli

Kuala Lumpur. Poranek. – Mamo?..  Co dziś zjemy?..  – pyta zaspanym głosem ...