Home / 2018 (page 3)

Yearly Archives: 2018

Wulkan Kaba

wulkan Kaba szczyt zdobyty

Wulkan Kaba to w zasadzie zespół 3 wierzchołków: Bukit Kaba, Bukit Itam (1893 m) i Bukit Malintang (1713 m) oraz trzech dużych kraterów, z których największy nosi nazwę Kawah Lama. W bliskiej okolicy znajduje się też wulkan Hitam, tyle że ten jest nieaktywny. Wulkan Kaba natomiast wybuchał kilkukrotnie w 1940 roku, natomiast w 2000 wyrzucał popiół. Tej atrakcji dodatkowo towarzyszyły wstrząsy sejsmiczne. Ostatnia aktywność wulkanu datowana jest na 2009 rok.    ***   O wulkanie Kaba, który przysnął sobie w ...

Czytaj całość »

Raflezja, czyli jak zgubiłyśmy się w dżungli

raflesia arnolda somosdos

Więcej informacji nt Raflezji, czyli Bukietnicy Arnolda oraz pierwszą część historii o jej poszukiwaniu znajdziecie we wpisie: „Raflezja – moje podróżnicze marzenie” Szliśmy wąską ścieżką, zagłębiając się w niewielką doliną. Na stromych jej zboczach rosła dżungla, dając nam przedsmak przygody, przed nami porywała oczy syta zieleń ryżu. Gaj, który tym razem zabrał swój aparacik biegał do przodu i do tył, skacząc po wąskich groblach, pstrykając zdjęcia i kręcąć filmy. Wreszcie weszłyśmy do dżungli. Pomału schodził ze mnie niesmak związany z ...

Czytaj całość »

Dagmara i Athena. Koniec czyli początek.

Samotna podróż przez życie zaczęła się dla nas w styczniu 2013 roku. Nie z mojego wyboru ani nie z wyboru kogoś innego. Los tak właśnie zadecydował. Dwa tygodnie przed piątymi urodzinami naszej córki zmarł mój mąż. 10 dni później odszedł mój tata. Cisza, pustka, dezorientacja. Ja i moje myśli, ja i moje łzy, ja i moje dziecko. „Mamo, teraz będę musiała Ci pomagać, bo zostałaś zupełnie sama”. Nigdy nie zapomnę tych słów córki, jej reakcji na wiadomość o śmierci ojca. ...

Czytaj całość »

Raflezja – moje podróżnicze marzenie

raflesia fot Joanna Nowak

Będąc brzdacem, a potem ekhm.. uczennicą niższych klas podstawówki bardzo lubiłam przeglądać ówczesny Internet, czyli Encyklopedie PWN tomów 5. Z tej właśnie księgi pochodzi dużo moich podróżniczych tęsknot i marzeń. W niej też, po raz pierwszy w życiu przeczytałam o Raflezji Arnolda, najwiekszym kwiecie świata, którego średnica przekraczać może metr. Wyobrażacie sobie taki gigantyczny kwiat? Raflezję niełatwo jest znaleść. Jest endemiczna – rośnie głównie na Sumatrze, Jawie i Borneo, można ją spotkać w Malezji, podobno nawet w Tajlandii. Tak więc od ...

Czytaj całość »

Harau Valley

harau valley flowers

Czasem bywa tak, że nic się nie składa. Tak też było i tym rankiem, kiedy po pierwsze zamówiony wieczór motor bynajmniej na nas nie czekał, a po drugie nasza znajoma nie mogła wyjść wcześniej z pracy. Brak motoru zruinował nam plany wypadu do Harau Valley, podobno jednej z najpieknieszych w okolicy, a na domiar złego wszystko wskazywało na to, że ostatni piękny dzień w dwudniowym oknie pogodowym. Mój ulubiony portal prognozowy wszędzie pokazywał granat nabrzmiałych deszczem chmur, jedynie nad Bukittingi ...

Czytaj całość »

Granice bezpieczeństwa

gaja na hustawkach indonezja bukittingi

    Lubię place zabaw. Są miejscem gdzie spotykają sie dzieci, gdzie Gaja zawiera nowe znajomości, gdzie mogę sobie bez poczucia winy grzebnąć w mediach społecznościowych oraz gdzie mogę posiedzieć, ponicnierobić i poobserwować innych rodziców.   Ot, dzisiejsza scena.   Gaja jest bez wątpienia bardzo sprawnym i odważnym dzieckiem. Na placu zabaw w Bukittingi zakochała się w huśtawce – takiej troszkę innej niż w Polsce, rzeknijmy – rodzinnej. Zakochała się w niej nie tylko z powodu huśtania, ale przede wszystkim ...

Czytaj całość »

Elżbieta i Hania. Marokański koniec świata.

hania maroko somosdos

Kiedy samodzielnie wychowujesz dziecko, świat się nie kończy.  On tylko odwraca się do góry nogami. Z czasem ustala się rutyna obowiązków, rzeczy, które musisz zrobić, by przetrwać. W wolnych chwilach, np. gdy ze zmęczenia w nocy nie możesz zasnąć, przytłacza Cię ogrom odpowiedzialności – bo Ty odpowiadasz za tego Małego Człowieka w 100% i nie masz z kim tego uczucia podzielić. Nasz pierwszy rok był lajtowy. Naprawdę. Moje dziecko było radosne, towarzyskie, zasypiało przy gromadzie znajomych w domu, jeździło ze ...

Czytaj całość »

Nigdy nie wiesz, skąd przyjdzie niebezpieczeństwo.

gaz w restauracji, niebezpieczenstwo wybuchu

    Restauracja, zaplecze, spokojny poranek, okolice szóstej rano.   Gaja śpi smacznie na materacyku obok, a ja – popijając świeżo zaparzoną kawę – piszę kolejną migawkę.   BUCH!!!   Psssssss….   GAZ!!!   Czuję, jak w setnej sekundy mięśnie spinają mi się do skoku.   UCIEKAC!!!   Ale gdzie – jak jedyna droga ucieczki wiedzie właśnie koło kuchenki z gazem?.. Obok śpi Gaja, schowana pod moskitierą. Nie zdążę jej wyłuskać i wybiec, na bogów nie zdążę!!!..   Nieruchomieję.   ...

Czytaj całość »

Agata i Wojtuś. Moje dziecko – moje skrzydła.

Agata i Wojtus. Macierzynstwo w podróży

Preludium – Hej Ty! – odwracam się na boki, za siebie ale nikogo nie widzę… – Hej Ty, to do ciebie wołam moja droga przyjaciółko! Myślę sobie, że chyba zwariowałam, Wojtuś w żłobku i oprócz mnie nikogo w domu nie ma. – Znowu się boisz? – w mojej głowie znów pojawia się uparty głos. – Mówisz do mnie? – pytam zdezorientowana. – Oczywiście! Co, nagle mnie nie poznajesz? Przecież to ja, twój stary, dobry znajomy – Lęk. No nie udawaj, ...

Czytaj całość »

Lamno. Tydzień niezapomnianych przygód.

Do Muradiego, naszego hosta z Lamno, małej, rybackiej wioseczki położonej 2h drogi od Banda Aceh miałyśmy przyjechac na dwa dni. Zostałyśmy tydzień, a wyjeżdżając ryczałyśmy jak bobry, bo Muradi, jego rodzina i kumple stali się naszymi  przyjaciółmi. W głowie mi sie nie mieści, że sie juz nigdy nie spotkamy. Wierzę więc uparcie, że kiedyś, jakoś znów nam się drogi przetną, a póki co ze wzruszeniem oglądam ten krótki zapis naszego wspólnego czasu, na który i Was zapraszam… Post scriptum Muradi ...

Czytaj całość »