Banda Aceh. 26 grudnia 2004 Najpierw było trzęsienie ziemi. Silne, tak silne, że najstarsi ludzie takiego nie pamiętali. W prowincji Aceh, tego ranka większość mieszkańców już była na nogach. Jak na gorliwych muzułmanów przystało, mieli już za sobą dwie modlitwy i śniadanie. Część z nich pracowała, część właśnie spieszyła się do pracy, dzieci w szkołach zaczynały lekcje. Ziemia trzęsła się długie 3 minuty z niespotykaną wściekłością, rozwalając domy, szkoły i urzędy, grzebiąc pod gruzami setki ludzi. A potem cofnęło ...
Czytaj całość »Yearly Archives: 2018
Honorata i Światek. Ciągle w drodze.
Jako mama, która często podróżuje sama ze swoim dzieckiem a w dodatku przeszła ciężką, choć stosunkowo krótką szkołę pod tytułem samotne macierzyństwo, zostałam zaproszona do napisania tego tekstu. Asia poprosiła mnie do opisania moich przeżyć i podróży tak by Wam, tym, którzy boicie się realizować własne marzenia pokazać, że można, że się da, by samotnym rodzicom pomóc uwierzyć, że to co jawi się często jako koniec świata wcale takim być nie musi. Długo się wahałam. Kto zerka na mojego bloga ...
Czytaj całość »Halo Polonia
Zostałyśmy zaproszone do programu „Halo Polonia”. Bardzo się z tego ucieszyłam, ponieważ telewizja jest najlepszym narzędziem docierania do szerokiej publiki, a mi ogromnie zależy na tym, by zachęcać samotne mamy do podróżowania z dziećmi. Wierzę i wiem z autopsji, że dużo dobrego z takiej wyprawy wynika, nawet gdyby była tylko do Pcimia Wielkiego (który notabene bardzo lubie), bo nie o odległości tu chodzi, ale o fakt wyjścia z domu i znalezienia się z maluchem w niecodziennej sytuacji. Wspólne odkrywanie nowych ...
Czytaj całość »Robert Lewandowski
Tak sobie myślę, że Robert Lewandowski zrobił więcej dla rozsławienia Polski, niż Jan Paweł II czy Lech Wałęsa razem wzięci. Bo Jana Pawła II znają, owszem, ale tylko w chrześcijańskich zakątkach globu. Lecha Wałęsę znają także, ale tylko ci wykształceni lub interesujący się zmianami w Europie. A Roberta Lewandowskiego znają wszyscy, nawet dzieci. Gdy tylko powiem, że jestem z Polandii, od razu rozpromieniają się twarze. – Robert Lewandowski! Polandia! Bagus! (Dobrze! Brawo!) Tak też było i z Ryduanem. Gdy dowiedział ...
Czytaj całość »Salak
Obudziło mnie wściekłe pianie koguta i dobiegające zza ściany głosy. – Która może być godzina? – pomyślałam. Ostre, słoneczne światło laserowymi smugami rozcinało mrok pokoju, bezpardonowo przeciskając się przez szpary w okiennicach. Gaja spała obok, przyrzucona śpiworkiem. Było ciut po siódmej. – Selamat tingal! (Dzień dobry!) – przywitałam sie ze wszystkimi, wychodząc z ciemnego pokoiku. – Selamat tingal! – odpowiedział chór głosów. Było ciut po siódmej. Mega i mąż Juni przygotowywali sie juz do wyjścia, Juni ogarniała Zeyhana, dwuletniego, zawsze ...
Czytaj całość »Wolontariat jezykowy w Hiszpanii
Podróżnicy dążą do doświadczenia każdego kraju jak najgłębiej. Zamiast zostać w bezosobowym hotelu wolą zobaczyć autentyczne, intymne zakamarki miast i wsi, niedostępne dla przeciętnego turysty. Pragną skosztować prawdziwego życia, nie pomijając jego brzydkiej strony. Nie chcą stać się celem łatwego zarobku, a częścią lokalnej społeczności. Przy odrobinie determinacji istnieją na to liczne sposoby, z których ja zdecydowałam się wybrać wolontariat językowy w Hiszpanii. Miałam wielkie szczęście urodzić się w rodzinie backpackerów. Miałam szczęście, bo nie musiałam zaczynać od rzucenia pracy ...
Czytaj całość »Wesele w Indonezji
Zobaczyć wesele w Indonezji? Och, tak! Dlatego też w piątkową noc pędziłyśmy z szalonym kierowcą miejscowego busika (klik) do Pintu Langit Jae, niewielkiej wioseczki w sumaryjskich górach, zamieszkanych przez muzułmańskich Bataków, jednej z wielu grup etnicznych żyjących na wyspie. – E!.. Bule!.. (Biała!..) E!.. – wybudził mnie kierowca z płytkiego snu. – Mana anda pergi? (Gdzie jedziesz?) – English?.. – No English! Mana anda pergi? – powtórzył zdesperowany kierowca rozkładając ręce. Popatrzyłam nieprzytomna i wzruszyłam ramionami. Nie miałam pojęcia, gdzie ...
Czytaj całość »Pirat drogowy
Tej nocy przeszłam kolejny próg wtajemniczenia podróżniczego. Po drogach Ameryki Południowej sądziłam, że niewiele mnie już zdziwi. Wspinałam się tam wąskimi andyjskimi półeczkami na pięciotysięczne przełęcze, a potem, przez kolejne 6 godzin zjeżdżałam w dół, na wysokość tysiąca-tysiąca pięciuset metrów, tylko po to, by przekroczyć płynącą doliną rzekę. Następnie kolejne 6 h wspinałam się pełnymi dziur, wąskimi serpentynami na kolejną przełęcz, by potem znów zakrętasami – modląc się o wciąż sprawne hamulce i brak lawin błotnych – zjeżdżać do ...
Czytaj całość »Wolontariat w Indonezji
Jeszcze nie zdążyliśmy wyjść z terminalu promowego w Dumai, gdy zaczepił nas pewien chudy człowieczek. – Salam alejkum! – Alejkum salam! – odpowiedziałam uprzejmie, odwracając się do gościa plecami. Nie miałam ochoty na konwersację w porcie. Tu zawsze kręcą się naganiacze i naciągacze, patrzący tylko, jak turystów oskubać z pieniędzy. – Gdzie Pani jedzie? – typek nie dawał za wygraną, zagadując mnie swym łamanym angielskim – Do koleżanki. – A gdzie mieszka koleżanka? – Tu, w Dumai. Właśnie czekam na ...
Czytaj całość »Jak dostać się z Malezji do Indonezji
Jak dostać się z Malezji do Indonezji? Szczegóły techniczne pod tekstem. Nie chciało nas to Kuala Lumpur wypuścić. Najpierw ukradziono nam pormonetką. W rozpaczy swej przekopałam bagaż wzdłuż i wszerz, bo to jeszcze było w hostelu. Oczywiście wówczas jej nie znalazłam, a moje działania przypominały te z Kubusia Puchatka – im bardziej szukałam, tym bardziej pormonetki nie było. Dopiero jak się pogodziłam ze stratą mamony wysokości trzech podróżodniówek pormonetka wyskoczyla z podziemi. Mogłyśmy jechać. Dojechałyśmy do dworca, ...
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem