Home / Ameryka / Meksyk (page 6)

Meksyk

Live z Meksyku 17 – czyli wioska kobiet, awantura i oszczędzanie prądu

Live z Meksyku 17 - wioska kobiet, awantura i oszczędzanie energii

Dziś zabiorę Was w jedno z moich ulubionych miejsc w mojej okolicy, które się nazywa Mirador de las Tortugas – miejce w którym można oglądać zachód słońca – wystarczy zejść na dół, na cypelek, usiąść na piaseczku, bądź na samych skałach i zapatrzyć się w dal… Może kiedyś zrobimy sobie takie wspólne oglądanie zachodu słońca live – tyle, że byłoby to o 1 am polskiego czasu – co Wy na to?⁣ ⁣ Dziś sporo o siostrzeństwie. O wsparciu. O nas, ...

Czytaj całość »

Live z Meksyku 16 – ocean, wieloryby i perypetie mieszkaniowe

live z Meksyku ocean wieloryby i perypetie mieszkaniowe

Zapraszam serdecznie na kolejny live z Meksyku – czyli ocean, wieloryby i perypetie mieszkaniowe! Dziś opowiem Wam, skąd we mnie wziął się lęk przed oceanem, jak wygląda nasz codzienny rozkład dnia i czy – co wygląda na oczywiste szaleństwo – faktycznie można zobaczyć wieloryba z balkonu. Pokażę Wam także przepiękny ocean, na który spoglądamy każdego dnia, wytłumaczę, gdzie śmigają widoczne na nim łódki, oraz opowiem o naszych perypetiach mieszkaniowych i niestety ściągnę Was na ziemię, przeliczając ceny wynajmu w Puerto ...

Czytaj całość »

Live z Meksyku 15 czyli pożar wysypiska śmieci oraz oszustwo większe i mniejsze

Live z Meksyku 15

Nasz tydzień był napakowany różnymi wydarzeniami, bardziej lub kompletnie niespodziewanymi.⁣⁣ ⁣⁣ Dziś więc będzie szerzej o tym, o czym wspominałam na szybko w relacjach – o podpaleniu (lub samozapaleniu) wysypiska śmieci, które płonąc zasnuło całe miasteczko chmurą gryzącego, toksycznego dymu. Ja – będąc przekonaną, że to sprawa lokalna, a dym pochodzi bądź z ogródka sąsiadów, bądź z pożaru któregoś z budynków, wysłałam Gaję do szkoły, sądząc, że w sąsiedniej dzielnicy problemu już nie będzie. ⁣⁣ ⁣⁣ O tym, że to ...

Czytaj całość »

Live z Meksyku 14, czyli dlaczego zamieszkałyśmy w Puerto Escondido

Live z Meksyku 14, czyli dlaczego wybrałyśmy Puerto Escondido

Przedziwne, jakimi ścieżkami chadzają live’y. W zamyśle chciałam Wam opowiedzieć o naszej drodze do Meksyku, dwóch tygodniach w Holandii, spotkaniu kobiety – pilotki, która prowadziła nasz samolot, o 8 godzinach drogi do Oaxaca, a potem kolejnych 8 godzinach po poskręcanej jak jelito cienkie drodze do Puerto Escondido…⁣ ⁣ Taki miałam plan, a opowieść zaprowadziła mnie zupełnie gdzie indziej.⁣ ⁣ Posłuchajcie więc o rozwoju językowym Gajki, zobaczcie, jaki widok mamy z tarasu dachowego, cofnijcie się ze mną o 5 lat i ...

Czytaj całość »

Róża

Maj dwa lata temu był dla nas feralny. Zaczął się od fali 46 stopniowych upałów, kiedy żar lał się z nieba, parząc świat swym piekielnym dotykiem. Na nasze szczęście trafiłyśmy na hosta, który udostępnił nam pokój z wiatrakiem, ale ów wiatrak nie miał nic do powiedzenia w starciu z produkowaną przez rozgrzane do białości betony temperaturą. W tej to właśnie Meridzie, pięknym i antycznym mieście dopadła Gaję gorączka, przenosząca ją w świat majaków, ogromnych robali i wybiegających z dziur karaluchów. ...

Czytaj całość »

¡Cuánto echo de menos Latinoamérica!

¡Cuánto echo de menos Latinoamérica! Os echo de menos a todos vosotros, a todos los que os habéis quedado allí, a todos los que os habéis convertido en nuestros amigos. También os echo de menos a todos los que fuisteis como meteoritos en nuestras vidas, hablando con nosotras de manera amistosa en las calles, en los mercados, en los comedores, a todos vosotros que nos llevasteis a diferentes lugares durante nuestro viaje, que nos aconsejabais, cuidabais de nosotras. Os echo ...

Czytaj całość »

Wycieszać życie

Nie zawsze wszystko układa się tak jak chcemy. Dlatego tak wzdrygam się na pytania o plany, o tym co jutro, po jutrze, za rok, za pięc lat. Skąd ja mam wiedzieć, skoro w zasadzie nie wiem co sie wydarzy za moment?.. Przecież gdy wychodziliśmy z couchsuferowego mieszkanka w Guaymas byłyśmy pewne, że to będą nasze ostatnie chwile na latynoskiej ziemi. A tu, jak się wkrótce miało okazać – nie były. Bo przecież, gdy już jechałyśmy na dworzec, by wskoczyć do ...

Czytaj całość »

Andy

– Słuchaj, Asia. Musze wpaść do domu po drodze. Do Mazatlan. Zmienić rzeczy, wykąpać się, zjeść coś. Zajmie mi to jakieś trzy godziny. Wy możecie wtedy też coś zdjeść czy pospacerować. Niestety nie mogę zaprosić Was do domu, bo to na bank nie spodobałoby się mojej żonie. To znaczy, że ja jakieś dziewczyny wożę. Zazdrosna jest strasznie o mnie. Od razu zapaliła mi się lampka. Z reguły żony nie bywają zazdrosne bez powodów. Ale względem mnie, po tych kilku godzinach ...

Czytaj całość »

Tepic

  U Christiana, wesołego studenta tepickiej stomatologii spędziłyśmy cztery dni, ostatecznie przygotowując się do skoku do Stanów. W planach miałam jeszcze dwa przystanki – w Mazatlan i Guaymas, tak by Gaja mogła rozprostować nogi i byśmy obie mogły jeszcze nacieszyć się błękitem oceanu. W Tepic więc dokupywałam ostatnie drobiazgi oraz – a może przede wszystkim szukałam moich ukochanych Huicholi, czując, że to ostatnie nasze spotkanie z kulturą, która zafascynowała mnie zupełnie. Gdy tylko widzialam Indian przy pracy, od razu przystawalam. ...

Czytaj całość »

Ku granicy

Z Collibri Litibu, malulśkiego pola namiotowego, położonego obok odludnej, małej wioseczki o nijakiej nazwie Higuera Blanca trudno nam było wyjechać. Związaliśmy się z Gerardo i Abdlem przyjaźnią silną i błyskawiczną, a urokliwe, odludne miejsce zaczarowało nas zupełnie. – Ah, gdyby nie ta wiza, zostałybyśmy tutaj z miesiąc – myślałam smutno, przeliczając po raz kolejny dni. Nie było ich wiele. Nasz czas w Meksyku nieubłaganie zbliżał się do końca, a do granicy wciąż był kawał drogi, który dorosła osoba mogła przeskoczyć na ...

Czytaj całość »