Nasza chatka. Malutki pokoik, który zasiedlamy wraz z jego regularnymi mieszkańcami. Bo że karaluchy od czasu do czasu, że wiewiórki, że myszy czy komary, to normalne. Ale ile jest tu takiego życia, z którego nie zdajemy sobie sprawy?
Gdy kreśliłam szybkie notatki, schowana pod moskitierą, usłyszałam brzęk.
– Mucha – pomyślałam.
Ale brzęk trwał chwilę dłużej i był taki trochę inny.
Oderwałam oczy od kartki papieru.
Brzęk dochodził ze sklejkowej ścianki, oddzielający nasz pokoj od warsztatu Eddiego. Popatrzyłam zdziwiona, po czym otwarłam oczy jeszcze szerzej.
W ściance pokazał się okrągły otwór, z którego następnie wypadła.. Nie wiem, co wypadło, coś ciemnego i obłego, po czym sobie odpęzło. A może odleciało? Nie wiem, nakładające się oczka moskitiery nie pozwoliły zobaczyć dokładnie.
Co to było?
Bogowie wiedzą.
Tego tutejszego życia jest daleko wiecej, niż zdajemy sobie sprawę.
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem


Tęsknię do takich miejsc. Szczególnie w takie dni, jak dziś: zimne, ciemne i deszczowe. Myśląc o Was, zastanawiam się, czy po takiej pięknej włóczędze możliwe jest życie w Polsce.
Też mi czasem taka mysl w glowie.. Ale nie ma co tracic energii w tym kierunku Kasia, jest teraz i tu, a co bedzie potem – tego nie wie nikt.. <3