Home / Tag Archives: dzieci

Tag Archives: dzieci

Robert Lewandowski

Gaja strzela karne Sibolga, Indonesia

Tak sobie myślę, że Robert Lewandowski zrobił więcej dla rozsławienia Polski, niż Jan Paweł II czy Lech Wałęsa razem wzięci. Bo Jana Pawła II znają, owszem, ale tylko w chrześcijańskich zakątkach globu. Lecha Wałęsę znają  także, ale tylko ci wykształceni lub interesujący się zmianami w Europie. A Roberta Lewandowskiego znają wszyscy, nawet dzieci. Gdy tylko powiem, że jestem z Polandii, od razu rozpromieniają się twarze. – Robert Lewandowski! Polandia! Bagus! (Dobrze! Brawo!) Tak też było i z Ryduanem. Gdy dowiedział ...

Czytaj całość »

Wesele w Indonezji

batak wedding sumatra indonesia

Zobaczyć wesele w Indonezji? Och, tak! Dlatego też w piątkową noc pędziłyśmy z szalonym kierowcą miejscowego busika (klik) do Pintu Langit Jae, niewielkiej wioseczki w sumaryjskich górach, zamieszkanych przez muzułmańskich Bataków, jednej z wielu grup etnicznych żyjących na wyspie. – E!.. Bule!.. (Biała!..) E!.. – wybudził mnie kierowca z płytkiego snu. – Mana anda pergi? (Gdzie jedziesz?) – English?.. – No English! Mana anda pergi? – powtórzył zdesperowany kierowca rozkładając ręce. Popatrzyłam nieprzytomna i wzruszyłam ramionami. Nie miałam pojęcia, gdzie ...

Czytaj całość »

Dzieci cd

cd Dzieci są tu bardzo samodzielne. Musza być, bo są zdane na samych siebie. Przyglądam się rodzinie mieszkającej po sasiedzku, takiej zwykłej, tutejszej. Piątka dzieci, z tego dwójka nie więcej niż półtora roku. Pozostałe – może z 5, 6, 7. Obserwuję ich i serce mi się kroi. Dzieciaki przez cały dzień bawią się na betonowym gzymsie domu – starsze ubrane w koszulki spódnice lub spodnie – mniejsze tylko w podkoszulki. Siedzą gołą pupą na betonie w tych swoich bluzeczkach, gdy ...

Czytaj całość »

Dzieci

    – Dzień dobry – zagadałam stojącą przed bramą, huicholską nauczycielkę – czy moja córka mogłaby wejść, pobawić się z dziećmi? Nauczycielka mierzy mnie wzrokiem, po czym odwraca się plecami. – Przepraszam – nie daję za wygraną – chciałam się zapytać, czy moja córka mogłaby się pobawić z dziećmi. Widzę, że mają przerwę. – Dzieci zaraz będą odrabiać zadania domowe – mowi nauczyciekla w przestrzeń, podczas gdy ja grzecznie stoję z tyłu. Kątem oka widzę, jak oczka Gajki wypełniają ...

Czytaj całość »

Wadley

Wylądowaliśmy w malutkiej, sennej wioseczce w sympatycznym, sennym hosteliku. Oprócz Włocha Enzo oraz zamkniętego w sobie Anglika nie było nikogo. Hostel swiecił pustką. – Mamy pokoje w różnym standardzie – zachwalał gospodarz – jaki Pani sobie życzy? – Najtańszy – skwitowałam. – No tenemos plata (nie mamy kasy).  Właściciel rzucił na mnie okiem, podrapał się po głowie, po czym poprowadził mnie na drugi koniec rozległego placu, komentując: – Nie jest on najtańszy, ale obecnie nie mamy ruchu, więc dam go ...

Czytaj całość »

Kobiety

Tir wyrzucił nas na rozstajach. Wyrzucił nas dokładnie przy garkuchni, malutkim pomieszczeniu ukradzionym z pobocza drogi przy pomocy konstrukcji z nadających się do tego śmieci i kawałków blachy falistej. Wyciągnęłam bagaże z kabiny, uściskałam naszego kierowcę, na koniec przejęłam od niego uśpioną Gaję. W tirze panował przyjemny chłód, zderzenie z panującym na zewnątrz ukropem było mocno nieprzyjemne. Tir warknął, syknął, zaryczał na pożegnanie i ruszył. Przebudzony niespodziewanie Gaj uderzył w płacz.       Usiadłam na poboczu, tuz pod garkuchnią. ...

Czytaj całość »

Gdy żołądek nie ma nic do gadania

    Idziemy ulicą głodne jak wilki. Na merkado (plac handlowy). By kupić warzywka i złożyć z nich pyszny obiadek. Droga prowadzi pod górę: -Mamo.. Mamo.. – marudzi Gaja – Na rączki.. Na rączki.. Ulica pnie się do góry pod bardzo ostrym kątem. W zasadzie cud, że nie ześlizgujemy się w dół. Idzie się faktycznie trudno, ja nie mam nosidła.       – Gajku – zagaduję – a pamiętasz, jak szliśmy tutaj z Gabką i Jagódką? Maluch kiwa głową, ...

Czytaj całość »

Przed-świątecznie..

Grażynka z Maćkiem mieszkają na wiosce.  Nie jest prosto do nich trafić, od głównej drogi trzeba iść prawie godzinę, potem jeszcze wiedzieć gdzie skręcić, by w końcu trafić na osiedle kilku domków zgrupowanych wokół niewielkiego basenu.  Mieszkaj a tam sobie spokojnie wraz z kilkoma kanadyjskimi rodzinami i na dobrą sprawę mogliby nic nie widzieć i nie słyszeć, tym bardziej, ze jak to tutaj bywa, od reszty świata odgradza ich siatka i solidna brama. Jednak chcą widzieć i słyszeć i wybierają ...

Czytaj całość »

    Kolumbia to kraj latynoamerykańskiego kochanka i olbrzymiej pruderii. Wciąż nie ogarniam tego zjawiska, o które potykam się na każdym kroku. Na kontynencie, gdzie pod ciepłym dachem nieba kochanków zmienia się ja rękawiczki, gdzie jest mnóstwo nastoletnich matek, a kobiety maja po piątce dzieci, każde z innym mężczyzną – pod spódnicą nosi się spodenki, na plaży jest mi zwracana uwaga, ze należy Gajce ubrać majtki. Sklepy dla maluchów są pełne kompletów z biustonoszami, które zakładają mamy już 2-3letnim dzieciom, ...

Czytaj całość »

Spray na karaluchy

Somos Dos - Tatianka

  Kolumbijska selva, poranek Dziś rano, gdy jeszcze leżałam w naszym zaimprowizowanym łóżku,  przyszła do mnie 2-letnia Tatianka, oblizując jakiś spray. Niespecjalnie się tym przejęłam, no bo przecież jesli coś liże, to z pewnością to coś służy do jedzenia. Może to jakaś śmietanka, lub coś takiego. Ale zaraz przyszło otrzeźwienie. Jaka śmietanka??? Śmietanka tu??? Na środku dżungli, gdzie Gaja codziennie wcina jajko, ryż i juke??? – Daj mi to pequenia! (mała) – rzekłam stanowczo i wyciagnęłam reke. Tatianka poslusznie oddała mi ...

Czytaj całość »