Home / AZJA / Malezja / Wolontariat w Mari-Mari

Wolontariat w Mari-Mari

 

 

 

To jest właśnie wolontariat w Mari-Mari. Tu pracujemy wraz z Gają, która dzielnie pomaga mi w obowiązkach. A więc razem grabimy plażę, wieszamy wypraną pościel, wycieramy z piachu stoły. Do tego jeszcze mamy w obowiązku przygotowanie domków i napojów z malajską kawą włącznie, choć to już działka wyłącznie mamy. Cisza, spokoj, wielkie jaszczury (warany?) biegają po podwórku, a wiewiórki – złodziejaszki co rusz zaglądają mi do kuchni. Ostatnio zapędzają się do naszej chateńki, zjadając płatki owisiane Gai i nasze ciastka. Od tego czasu mamy na pieńku.

 

Wolontariat w Mari-Mari. Gaja pomaga wieszać pranie. Pulau Perhentian, Malezja

Wolontariat w Mari-Mari. Gaja pomaga wieszać pranie. Pulau Perhentian, Malezja

 

Pograbić, posprzatać, powymiatać. 
Posiekać, usmażyć, pozaplatać. 
Wywiesić, pozbierać, pozaparzać.

***

Nowy dzień już może się wydarzać!

(Wybaczcie nam rymy czestochowskie, hahaha, ale wraz z Gajuchem po prostu je uwielbiamy  )

 

Do codziennych obowiązków Gajki należało czyszczenie schodów strumieniem wody. Chlapanie się i porządki, czyli przyjemne z pożytecznym. Wolontariat w Mari-Mari. Pulau Perhentian, Malezja

Do codziennych obowiązków Gajki należało czyszczenie schodów strumieniem wody. Chlapanie się i porządki, czyli przyjemne z pożytecznym. Wolontariat w Mari-Mari. Pulau Perhentian, Malezja

 

 

W wolnych chwilach próbuję pisać, tak by – gdy dotrę do cywilizacji – podrzucic Wam kolejne migawki, ale przyznam uczciwie, że idzie wyjątkowo ciężko. Rano, póki słońce nie pali – jest robota. Potem – jest Gajenka. Potem – jest wspólne siedzenie, granie w Uno, albo rozwiązywanie zadań z maluchem. Dostałyśmy od Sary, naszej hostki-nauczycielki z Pinang, tutejsze przedszkolno/szkolne ćwiczenia i juz zupełnie świadomie bawimy się z Gajuszką w szkołę. Wczoraj robiłyśmy odejmowanie do 10. Maluch liczył i liczył paluszki i.. wyliczał całkiem dobrze! Mama pęka z dumy!

 

 

I tak nam czas tu leci, bez prądu, bo generator włączany jest raptem na kilka wieczornych godzin, bez dudniącej muzyki i internetu, za to w cichym szumie fal, radosnym śpiewie ptaków, wśród zieleni, turkusu i bieli piasku, z których budujemy z Gajonem zamki i zameczki, tak spokojnie i wolno, tak po prostu genialnie.

Ślę Wam ten spokój i słońce prosto z serca..

 

 

***

Wolontariat w Mari-Mari, czyli jak to zrobić?

Eddy nieustannie potrzebuje kogoś do pomocy, a w sezonie zdaje się, że nawet dwóch osób. Jeśli byście chcieli popracować u niego – piszcie bezpośrednio do Eddyego lub na numer Wana. Wan dodatkowo prowadzi swoją małą, jednoosobową AGENCJĘ turystyczną, dysponuje samochodem (może Was przywieść lub odwieźć w dowolne miejsce), a także możliwością zdobycia biletów w lepszej nieco niż oficjalna cenie (oficjalnie BILET otwarty kosztuje 70 MR – przechowajcie go w bezpiecznym miejscu, bo na ten sam bilet się WRACA!) Ponadto jeśli chcecie UNIKNĄĆ opłaty klimatycznej wysokości 30 MR/os, koniecznie łapcie PIERWSZY prom – Wan twierdzi, że z pierwszego promu opłat nie pobierają – my faktycznie nie płaciliśmy). Promy wypływają z Kuala Besut (z terminalu autobusowego Kuala Besut na przystań promu idzie się 15 min może). Ponadto Wan jest w stanie zorganizować Wam WYJAZD/WYCIECZKĘ dostosowaną do Waszych potrzeb (nocleg, kwestie wyżywienia, destynacja) w zdecydowanie konkurencyjnych do innych agencji cenach (zalety bycia panem samemu sobie).  Powołajcie się przy tym proszę na znajomość ze mną – to także powinno nieco pomoc.

Numery kontaktowe:

+60 11 17827977 Eddy 

+60 14 822 2702 Wan 

Eddi mówi po angielsku bardzo słabo i rozmowa z nim przez telefon będzie trudna, natomiast smsy lub whazup jest ok. Wana angielski jest w porządku. Obydwoje używają whazapu.

Jesli chcialibyście zostać w Mari-Mari w sezonie – zdecydowanie zróbcie REZERWACJĘ. Eddy ma 2 bungalowy w cenie 80 MR (jeden: łóżko małżenskie i zwykłe, drugi: małżenskie), choć być może za ten 3 osobowy zażyczy sobie dopłaty. 

 

 

Ceny pozostałych 3 bambusowych chatek oscylują pomiędzy 120-130 MR (małżeńskie łóżka z prywatną łazienka). Tu możecie zerknąc na Tree House, ale proszę, bierzcie pod uwagę, że jest świeżo po wyjściu klientów (tak, tak, wiem, powinnam nakręcić ten film później, myśląc o marketingowym jego przesłaniu, a nie o tym, że Gajka ciągnie mnie za łapkę, chcąc pokazać swoje odkrycie)

 

 

Poza sezonem, kiedy tam byłam (3 tyg września 2017r) nie zdażyło się, by wszystkie domki były wynajęte, wydaje się mi, że można po prostu przyjechać i tam zamieszkać. Gdyby jakimś zbiegiem okoliczności wszystkie poza sezonem bungalowy miały mieszkańców – zaraz obok jest ośrodek Petani Beach – u nich co prawda nie jest tak klimatycznie jak w Mari-Mari, ale mają dużo więcej bungalowów podobnych cenach. No i w zależności od długości pobytu poza sezonem zawsze można spróbować negocjować opłaty.

Do NISKOBUDŻETOWCÓW – zakupy na śniadanie i kolację można śmiało zrobic we wsi, do której z Mari-Mari prowadzi bardzo wyraźny szlak.  Przejście do wsi nam z Gajką zabrało 15 minut. Tam też smiało można się stołować za bardzo rozsądne pieniądze (ciepły posiłek – 4-10 MR), Jest tam oczywiscie drozej niz na stalym lądzie, ale zdecydowanie taniej niż w opcji stołowania się na miejscu. Polecam Wam serdecznie posiłki serwowane przez Eddyego, a szczególnie wspólne kolacje – atmosfera jest super, a potrawy, które wyjeżdżają na stół są prawdzwą orgią zmysłów. Ustalcie jednakże wcześniej cenę. Taka kolacja kosztuje zwykle pomiędzy 20 a 30 MR, w zależności od uzytych surowców (jest na ten temat adnotacja na menu, ale tzw drobnym druczkiem;) Absolutnie warto się na nią skusić, niemniej jednak widziałam oczy kilku niskobudżetowych podróżników, gdy zorientowali się, ile muszą zapłacić. Jeśli jednak nie dojdziecie do porozumienia w sprawie cen – 100m dalej, we wspomnianym wyżej Petani Beach jest restauracyjka, gdzie bez problemu i o każdej porze zjecie ciepły i smaczny posilek w granicach 10-15 MR. Natomiast poniżej macie przykładową stronę z menu Mari – Mari, ale uwaga, Eddyemu (w każdym razie poza sezonem) nie zawsze chce się w ciągu dnia gotować. Wspólna kolacja, to co innego.

 

Menu w Mari-Mari. Pulau Perhentian, Malezja

Menu w Mari-Mari. Pulau Perhentian, Malezja

 

Eddy nie miał nic przeciwko własnemu jedzeniu w Mari-Mari, goście przynosili swoje własne śniadania kupione ze wsi, u Eddiego kupując tylko wodę (5MR – 1,5 MR) albo malajską kawę. Też nie było problemu, by w lodówce schować jogurty lub owoce, choć to w zależnosci od ilości osób w Mari-Mari. Jest tam tylko jedna lodówka, schładzana głównie lodem (prąd jest kilka godzin w nocy), która oczywiście ma ograniczoną pojemność.

Dodam jeszcze od siebie, że Eddy wyrzuca rzeczy, które nie nadają sie do jedzenia, nie robiąc z nich na siłę dań (a takiej sytuacji swiadkowalam osobiście choćby w Kolumbii, gdzie także pracowałam na wolontariacie), a warzywa myje przed użyciem, co wcale nie jest takie częste 😉 Do tego codziennie pływa do wsi po zakupy, więc jedzenie jest świeże i na prawdę dobre. Woda, którą używa jest wodą z kranu, przegotowaną. Woda na wyspę jest podciągnięta rurami ze stałego lądu.

Pomimo tych wszystkich spisanych na gorąco uwag, zachęcam Was do czujności i zachowania Waszych standardów higieny w podróży, bo licho oczywiście nie śpi 😉 

No i pozdrówcie Mari-Mari.

Niech Wam tam będzie pięknie!

 

***

Post scriptum

A jeśli jesteście lub będziecie w Malezji, zobaczcie koniecznie wpis o wolontariacie językowym w Dumai, na Sumatrze – z Malezji do Indonezji przecież jeden krok, a jaka przygoda!

 

Nasz mały raj - wolontariat w Mari-Mari. Pulau Perhentian, Malaysia

Nasz mały raj – wolontariat w Mari-Mari. Pulau Perhentian, Malaysia

 

 

About Somos Dos - Migawki z podróży Małej i Dużej

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Wolontariat jezykowy w HiszpaniiSomos dos - migawki z podróży Małej i DużejJolanta Marta Gontarz CarvalhoRenata Głuśniewska Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] do poczytania o spotkanym na naszej drodze Wolontariacie w Indonezji (klik) oraz o niezapomnianym wolontariacie w Mari – Mari – maciupkim resorcie na malezyjskiej wyspie. To historie o dwóch z kilku wolontariatów, w […]

Renata Głuśniewska
Gość

Oj kusisz kusisz

Jolanta Marta Gontarz Carvalho
Gość

1MR = ?? ZŁ? 🙂 tak mniej więcej chociaż

Somos dos - migawki z podróży Małej i Dużej
Gość

1PLN – 1 MR Duzego bledu nie bedzie 🙂 [1MR=0.86PLN]

Jolanta Marta Gontarz Carvalho
Gość

No to raj jest dostępny za faktycznie nieduże pieniądze 🙂 pięknie tam, póki co zazdroszczę z własnej kanapy, ale kto wie co przyszły rok przyniesie 🙂

Somos dos - migawki z podróży Małej i Dużej
Gość

Jolanta Marta Gontarz Carvalho Otoż to.. <3

x

Check Also

muesli breakfast

Muesli

Kuala Lumpur. Poranek. – Mamo?..  Co dziś zjemy?..  – pyta zaspanym głosem ...