Już miałysmy wracac do hostelu, gdy wzrok mój przykuł niecodzinny widok. Grupa ociekających testosteronem samców wraz z wielkimi i ryczącymi motorami, a wśrod nich – mama z dzieckiem w nosidełku! Zachwyciłam się. Czy prędzej podeszłam i pogadałam, ściskając mamę i gratulując jej odwagi w spełnianiu RAZEM wspólnych rodzinnych pasji! Zabawnym było to, że nim pogadałam z Moną, to w głowie wysnułam opartą na stereotypach fantazję, jak to ojciec rodu od niepamiętnych czasów przebierał się w czarną skórę i ...
Czytaj całość »Najnowsze
Masjid Selat Melaka
Na wieże meczetu patrzyłysmy codziennie z naszej szpitalnej sali. Ich zielone tajemnicze światło ślniło z daleka, niby światło nawigacyjne od wieków uczęszczanych wód. W dali przewijały się punkciki kontenerowców, rudowęglowców, tankowców, drobnicowców przecinających przesmyk wzdłuż i wszerz, przywodząc na myśl czasy, gdy przez te wody przemykały szybkie jak wiatr klipry, skrzypiały nadbudówkami karawele czy gwizdały napiętymi wantami galeony. Nic dziwnego więc, że jak tylko wyszłyśmy ze szpitala, następnego dnia ucięłyśmy sobie mały spacerek właśnie tam – na wyspę Malaka. Poszłyśmy sobie niespiesznie, oglądając świat, a w ...
Czytaj całość »Szpitalne przeboje czyli o ubezpieczeniu słów kilka – cz. II
cd Gnana niepokojem zbiegam pędem na ostry dyżur. Zaglądam za zasłonę. Z łóżka patrzą na mnie wielkie, wciąż zaspane oczy. – Gdzie byłaś mamuś? – słyszę z wyrzutem – Nic nie powiedziałaś, że Cię nie będzie – i zaraz potem – Boli mnie gardełko.. Klnę w duchu siarczyście na malajskie zwyczaje. Czy Ci ludzie nie marzną? W autobusach, urzędach, sklepach klima po prostu zabija. Wszystkie nasze tutejsze problemy ze zdrowiem zaczynały się od mrożących do szpiku kości nadmuchów. – Ciepło Ci, Mała? ...
Czytaj całość »Szpitalne przeboje czyli o ubezpieczeniu słów kilka
Wydarzenia z kilku ostatnich dni powodują, że decyduję się skonsultować Gajkę z lekarzem. Wizyty lekarskie słono kosztują i nie mieszczą się w naszym malutkim budżecie – natomiast bezwzględnie mieści się ubezpieczenie, które opłacamy od początków naszej podróży. Nauczona więc doświadczeniamy ostatnich 3 lat, napisałam więc maila do ubezpieczyciela z prośbą o zorganizowanie bezgotówkowej wyzyty, w krótkim czasie dostając odpowiedź zwrotną. Potwierdzenie gwarancje płatności zostało dla wybranego przeze mnie, najbliższego nam szpitala zostało przesłane, mogę iść na wizytę. Jestem bardzo zadowolona, bo zdażyło ...
Czytaj całość »Le Village Malacca Guesthouse – czyli najfajniejszy hostel w Malace
Do Malaki, jednego z najstarszych miast Półwyspu Malezyjskiego jechałyśmy z przygodami. Najpierw wysiadł wypożyczony nam internet (och, routerze, dlaczego w takim momecie), a potem pochorowała się Gaja. 2h drogi minęły nam więc na głaskaniu brzuszka i wymyślaniu bajek. Z dworca do Le Village Malacca Guest House (39 Plaza Mahkota Jalan pm4, 75000 Melaka) dostać się było bajecznie prosto. Wystarczyło na tym samym Melaka Sentral Bus Terminal złapać autobus miejski nr 17 i za jedyne 2 MR za Dużą (Mała nie płaci) dojechać ...
Czytaj całość »Telefon
Mój nowo-stary telefon (dzieki Tony! ) spada z hukiem na ziemię. – Masz babo placek! – mówie wkurzona perspektywą kolejnej awarii. – Masz babo plecak! – powtarza za mna moja córka-podróżniczka równie wkurzonym głosem. *** Nasze dzieci. Nasze lustra.
Czytaj całość »Z Ismą w drodze
To prawdziwa sztuka złapac stopa w kuchni. Rozmawiając o planach okazało sie, że Isma wkrótce wybiera się do Kuala Lumpur. Co więcej, jedzie autem, ale nie spieszy się nigdzie i chętnie pokaże nam trochę wybrzeża. Jak rzekł – tak się stało. Odwiedzilismy targ rybny w malutkiej wioseczce nad brzegiem morza, żółwie sanktuarium, spróbowałysmy malezyjskiej kawy w kawiarni, do której zabierał go jeszcze jego tata, biegałysmy po plażach wzdłuż wschodniego wybrzeża i zajadaliśmy się coraz to nowym, lokalnym jedzeniem. ...
Czytaj całość »U sąsiadow Ismy
Pomoc Ismy była dla Awanga nieoceniona. Z latami na karku i poważnym zawałem serca nie mógł już pracować, zresztą ileż mógłby urobić ze swoim podstawowym wykształceniem. Żona, Che Su, choć dwie dekady młodsza, pracować nie mogła, bo choroba męża wymagała jej ciągłej nieobecności. Było im niewątpliwie ciężko. Finansowo wspierał ich jak mógł moj host, a emocjonalnie? Emocjonalnie mieli tylko Allaha. Więc godzili się ze swoim losem, ciężko wzdychając, wierząc, że to wszystko po coś jest. Rozmawiałam z nimi i tak ...
Czytaj całość »Batik
Muzeum Batiku było jednym z miejsc, które bardzo w Terrenganu chciałam zobaczyć. Ku memu zaskoczeniu Isma nie miał pojęcia, gdzie ona jest. – Jak to nie wiesz? Przecież tu się urodziłeś? – dziwiłam się głośno – Tak, urodziłem się. Ale od studiów już tu nie mieszkałem. Poza tym mnie nie interesowało, jak się batik robi, to dla bab jest. Dla bab, czy nie dla bab – kilka stuknięc w google i adresik sie znalazł. Tak więc wskoczylismy do auta i ...
Czytaj całość »Vecinos de Isma
Con Isma pasamos unos dias bonitos en el pueblito chiquito Marang. Antes nuestra salida fuimos a sus amigos – vesinos a desayunar. Awang es un amigo de papa de Isma, y con su pareja son los amigos de la familia. Antes unos meses Awang tenia un attack de corazon muy duro. Desde este tiempo necessita ajuda de su esposa. Entonces no pueden trabajar. Esto significa q no tienen plata. Y porque no tienen ninguna familia – viven la vida muy ...
Czytaj całość »Neighbours of Isma
In Marang, Terrengany we spend tremendous few days. Before we left, we had a breakfast with neighbours of Isma. Awang was a friend of Ismas father, and both with his wife were friends of Isma now. And as a friend, my host was generously supporting them with money. They couldnt work. Awang had a serious heart attack, his wife dedicated herself to him. He needed her constatn help. Their life was difficult by no means. But their faith was helping ...
Czytaj całość »Isma, malajskie jedzenie i Loco Loco – najtańsze pole namiotowe na Pulau Kapas
Isma był moim najwiekszym zaskoczeniem tej części podróży. Przez cały czas myślałam, że jest Chinką, cały czas korespondowałam z nim, jak z osobą o tej samej płci, co ja. Wiadomo, po angielsku „you” jest „you” – nie zgadniesz, kim jest rozmówca. A na zdjęciach z CS w zasadzie niewiele było widać, poza jego czarną czupryna i oczami, które mogły należeć do każdego. Tak więc gdy na dworcu, zamiast kobiety w moim wieku zobaczyłam starszego ode mnie gościa – oniemiałam. A ...
Czytaj całość »Last morning
The very last morning welcomed us with stunning eruption of colours and shapes. Sea was tempting me with promicingly cool, turquoise waves was hissing to my ear welcome news from my underwater friends. Yes, I would like to meet it. It would be our last time..
Czytaj całość »Farewell
Evening came with a all shadows of gold painted by invisible hand of sun. All of us just ran to the beach, to be petrified by astonishing tints of velvet clouds, softly reflected by quiet surfice of the sea.. The farewell time was still in front of us..
Czytaj całość »Despedida
La atardecer vino con todos tonos de oro, con tranquilidad de noche, con belleza de los colores y formas..
Czytaj całość »Food
Eddy cooks really good. Always we have some leftovers. Eddy is leaving it for later, but never is eating. So in the morning our kitchen is full of food – on the floor, on tables, on stove.. But I cannot throw away this food to the trash. It is still food. So Im carrying it to the jungle, leaving it for jungle’s inhabitant. At least they can take advantage of it.
Czytaj całość »Comida bien rica
No puedo recordar donde comimos tan rico. Durante el dia preparaba desaunos para la gente y para nosotras, despues los almuerzos, pero el tope del dia era la cena. Yo ayudaba, pero Eddy cocinaba – y cree me – Eddy coccina como angel, la comida esta perfecta. Gracias a Eddy experimentamos la comida verdadera de Malasya..
Czytaj całość »Varan
Hoy por la manana fui a la cosina. En la olla habia un poco de carne de ayer. Decidi darla a nuestra gatitta pequena, q vino con Eddy del pueblo. Entonces puse la comida a su plato y fui a limpiar las mesas. Nuestros hospedes muy pronto van a pedirme por el caffe. Cuando regrese a la coccina, un repente vi un monstro grande. Era varan que comia la comida de gatitta. Lagartita me miro con la mirada fea y ...
Czytaj całość »Varan
Today, when I steped into the kitchen I noticed that Eddy hadnt put leftovers to the fridge. Piece of chicken definitely was gone so I decided to give it to our little, black kitty, Mingo. So I put it into her bowl and calling her name went to clean tables. Our guest was just about to ask me for their’s morning coffee. When I got back, I saw big, fatty waran voraciously eating up Mingo’s meal. it was looking at ...
Czytaj całość »La naturalesa
Nuestra casa tiene mucha vida.Murcielagos, hormigas, cucarachas, ratones, ardillas – es normal. Pero hoy algo raro salio de nurestro muro de madera. Algo salio y se fue.. De verdad en nuestra casa existe mucho mas vida que nosotras piensamos..
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem