Home / Tag Archives: malezja (page 2)

Tag Archives: malezja

Le Village Malacca Guesthouse – czyli najfajniejszy hostel w Malace

Do Malaki, jednego z najstarszych miast Półwyspu Malezyjskiego jechałyśmy z przygodami. Najpierw wysiadł wypożyczony nam internet (och, routerze, dlaczego w takim momecie), a potem pochorowała się Gaja. 2h drogi minęły nam więc na głaskaniu brzuszka i wymyślaniu bajek.      Z dworca do Le Village Malacca Guest House (39 Plaza Mahkota Jalan pm4, 75000 Melaka) dostać się było bajecznie prosto. Wystarczyło na tym samym Melaka Sentral Bus Terminal złapać autobus miejski nr 17 i za jedyne 2 MR za Dużą (Mała nie płaci) dojechać ...

Czytaj całość »

Z Ismą w drodze

To prawdziwa sztuka złapac stopa w kuchni. Rozmawiając o planach okazało sie, że Isma wkrótce wybiera się do Kuala Lumpur. Co więcej, jedzie autem, ale nie spieszy się nigdzie i chętnie pokaże nam trochę wybrzeża. Jak rzekł – tak się stało. Odwiedzilismy targ rybny w malutkiej wioseczce nad brzegiem morza, żółwie sanktuarium, spróbowałysmy malezyjskiej kawy w kawiarni, do której zabierał go jeszcze jego tata, biegałysmy po plażach wzdłuż wschodniego wybrzeża i zajadaliśmy się coraz to nowym, lokalnym jedzeniem.     ...

Czytaj całość »

U sąsiadow Ismy

Pomoc Ismy była dla Awanga nieoceniona. Z latami na karku i poważnym zawałem serca nie mógł już pracować, zresztą ileż mógłby urobić ze swoim podstawowym wykształceniem. Żona, Che Su, choć dwie dekady młodsza, pracować nie mogła, bo choroba męża wymagała jej ciągłej nieobecności. Było im niewątpliwie ciężko. Finansowo wspierał ich jak mógł moj host, a emocjonalnie? Emocjonalnie mieli tylko Allaha. Więc godzili się ze swoim losem, ciężko wzdychając, wierząc, że to wszystko po coś jest. Rozmawiałam z nimi i tak ...

Czytaj całość »

Batik

Muzeum Batiku było jednym z miejsc, które bardzo w Terrenganu chciałam zobaczyć. Ku memu zaskoczeniu Isma nie miał pojęcia, gdzie ona jest. – Jak to nie wiesz? Przecież tu się urodziłeś? – dziwiłam się głośno – Tak, urodziłem się. Ale od studiów już tu nie mieszkałem. Poza tym mnie nie interesowało, jak się batik robi, to dla bab jest. Dla bab, czy nie dla bab – kilka stuknięc w google i adresik sie znalazł. Tak więc wskoczylismy do auta i ...

Czytaj całość »

Isma, malajskie jedzenie i Loco Loco – najtańsze pole namiotowe na Pulau Kapas

Isma był moim najwiekszym zaskoczeniem tej części podróży. Przez cały czas myślałam, że jest Chinką, cały czas korespondowałam z nim, jak z osobą o tej samej płci, co ja. Wiadomo, po angielsku „you” jest „you” – nie zgadniesz, kim jest rozmówca. A na zdjęciach z CS w zasadzie niewiele było widać, poza jego czarną czupryna i oczami, które mogły należeć do każdego. Tak więc gdy na dworcu, zamiast kobiety w moim wieku zobaczyłam starszego ode mnie gościa – oniemiałam. A ...

Czytaj całość »

Uważaj o czym mówisz

Kula żalu stała mi w gardle od południa. Plecak leżał spakowany, ale czułam, że to jednak wciąż nie ten moment. Nie uszyłam jeszcze obiecanej zasłony na prysznic, nie zrobiłam polskiego, powitalnego napisu, ledwo zdążyłyśmy zaznaczyć się w Księdze Gości, a całe to pakowanie na wariackich papierach było. Przyszedł Willy z recepcjonistką z Alunanu, Eddy zrobił pożegnalną, fantastyczną malajską kawę, a ja czułam się jakoś tak dziwnie, niekompletnie, niekomfortowo, jakbym coś za soba zostawiała niedokończonego, rozgrzebanego, niezamkniętego. Coś we mnie szeptało: ...

Czytaj całość »

Demon

Najpierw było słońce. Potem nad horyzontem pojawiła się wielka czarna chmura. Dyskretnie, po cichutku, nikomu nie przeszkadzając ropościerała swe czarne skrzydła, aż zakryła jego złocistą tarczę. Mogliśmy z daleka obserwować nadciągającego szarego demona, zjadającego najpierw odległe, a potem coraz bliższe wyspy. Demon rósł w siłę, ział forpocztami wiatru, miętoląc groźnie morski horyzont, a my z Gajuchem, obserwując go z bezpiecznej plaży skakałyśmy z radości, że tym razem jesteśmy w domu, całe i zdrowe. Za plecami jaśniało ciepłym światłem Mari-Mari, wydobywając ...

Czytaj całość »

Waran

Dziś raniutko weszłam do kuchni. Na patelni, tym razem solidnie przygniecionej najwiekszym moździerzem leżał sobie zacny kawałek kurczaka, który Eddy zostawił na później, oczywiscie nie chowając go do lodówki. Co prawda nasza lodówka była w tak opłakanym stanie, że początkowo miałam wątpliwości co do jakiegokolwiek przechowywania w niej mięsa. Dopiero z czasem nabrałam zaufania do tego  sprzętu działającego na lód, nie na prąd i wkładając do środka jedzenie zakładałam, że 12 h powinno ono przetrwać. Niestety, po nocy na kuchence kurczak ...

Czytaj całość »

Mari-Mari – zostajemy dłużej

Ach, rafa koralowa! Ach Mari-Mari! Ach nasze zycie spokojne, tutejsze, w rytmie fal, w zgodzie ze sloncem.. Zostajemy jeszcze chwil kilka.       Mialysmy dzis juz wyjezdzac, ale jak tu wkładać rzeczy do plecaka, gdy poranne słonce sie do nas usmiecha, blekitne niebo obiecuje piękną pogodę, turkusowa woda wciaz jest przyjemnie ciepla, a piasek dwa kroki od naszego domu sprawia, ze gdy mowie o dalszej drodze, to usteczka Gajki wyginaja sie w podkowke. Wczoraj byl nasz pierwszy dzien bez ...

Czytaj całość »

Nie przyjeżdżajcie do Mari-Mari

Nie przyjeżdżajcie nigdy do Mari. Mari to czarna dziura. Mari to bagno. Mari to zło. Bo Mari wciąga. Mari uzależnia. Mari osacza Cię po cichutku, niepostrzeżenie otacza Cię swoimi mackami, rzuca urok spod którego nie możesz uciec. My nie możemy. Przecież miałyśmy zostać tu tylko trzy dni. Potem minęły kolejne trzy i kolejne, a teraz już dwa tygodnie za nami i dalej nie chce nam się stąd jechać. Lubię bardzo takie wolne życie. Życie w którym jest czas, by popatrzyć ...

Czytaj całość »