Home / Najnowszepage 8

Najnowsze

Nie skladajcie obietnic bez pokrycia

Proszę, nie składajcie obietnic bez pokrycia. Proszę, nie składajcie obietnic, których nie możecie spełnić, bo dając sobie krótki moment, w którym czujecie się dobrze – uderzacie prosto w drugiego człowieka.  Bo on czeka. I czeka. I czeka. I delikatnie się przypomina i znów czeka. I czeka.  I czeka. Nie obiecujcie, jeśli nie potraficie spełnić obietnicy. Wycofajcie sie z niej, jeśli Was przerasta . Bo gdy drugi człowiek po raz milionowy pierwszy słyszy: “jak będę miał wolną chwilę”, czuje się jak ...

Czytaj całość »

Decyzja

support for Latitude 6220

Trwała gorąca, tropikalna noc. Mrok oblepiał smrodem, oblewał ciało kwaśnym potem, nie przynosił spodziewanej ochłody. Szłam chodnikiem zmęczona i zdołowana, z Gajenką za rączkę, zastanowiając się nad zamknięciem bloga, który sam w sobie od dawna się sypał. Nie byłam w stanie sobie z tym poradzić. Wydarzenia ostatnich kilku tygodni jasno pokazywały mi też, że dalsze pisanie nie ma sensu. Godziny spędzone nad ślimaczącym się kompem, zabrane odpoczynkowi i Gai nie były warte nawet tego, co tak bardzo kochałam. Nie były ...

Czytaj całość »

Poszłam kupić kozę czyli mangyańskie rękodzieło

gaja i koza

W mangyańskiej wiosce każdy dzień przynosił niezwykłe zwykłości. – Asia, idziemy z Kuyą kupić kozę – zakomunikowała Ate, widząc mnie w drzwiach chaty – Chcesz iść z nami? – Kupić kozę? – zdziwiłam się – Serio? – Tak. Przyda się, zeżre byle co, mleka da albo będzie na mięso. Zaraz wychodzimy, to co, idziesz? – Jasne, że idę – odparłam – W życiu nie kupowałam kozy. Zdążę Ate wypić jeszcze kawę? Zmarzłam strasznie na tym wschodzie słońca.     Faktycznie, ...

Czytaj całość »

Betel – czwarta używka świata

ate Ingan in Nipa house (1 of 1)

Wcześniejszą część historii znaleźć możesz we wpisie pt. „U mangyańskich Staruszków”. Ze Staruszkami zaprzyjaźniałyśmy się coraz bardziej, chociaż to one częściej zaglądały do nas, niż my do nich. Przychodziły codziennie, czasem razem, czasem pojedyńczo, zawsze ze swoimi dziewczynkami, nad którymi sprawowały pieczę. Jedynie nastoletniego Makmaka, nie widywałam. Uczył się on w szkole średniej pod górami, codziennie więc chodził lub jeździł ze znajomymi na zajęcia, wychodząc świtem, a wracając późnym popołudniem, w wekeendy natomiast znikał na całe dnie, wędrując swoimi ścieżkami. ...

Czytaj całość »

U mangyańskich Staruszków

Mangyan hanonoo family

Poprzednia część historii znajdziesz we wpisie pt. ” Filipiński uzdrowiciel”. Któregoś dnia, po oglądnięciu jak zwykle spektakularnego wschodu słońca z wielkiej góry wznoszącej się nad wioską,  Ate zaproponowała: – Asia, tyle razy obiecywałyśmy, że zaglądniemy do staruszek. Chodźmy tam dziś, a po drodze nakopiemy kasavy i ubi na obiad. Co Ty na to? Jakto, co ja na to. Z jasną od porannego chłodu głową i uwagą podlaną nieśmiertelną kawą 3w1, byłam gotowa wymaszerować choćby zaraz. – Nie, nie, kochana.. – ...

Czytaj całość »

Nakrzyczałam na Gaję

decatlon girl on skateboard

Nakrzyczałam wczoraj na Gaję. Zdarza mi się to czasami, nie jestem mamą idealną, choć każdą taką sytuację strasznie potem przeżywam, starając się wyciągać wnioski. Wczoraj jednakże nakrzyczałam na nią straszliwie. Poszłyśmy do Decatlonu.  Nie taka to prosta sprawa była, bo Decatlon od naszego hosteliku 15 kilometrów dalej leży, ale uparłyśmy się, że tam pojedziemy bo primo: Gaj potrzebował stroju kąpielowego, secundo: Gaj marzył o jeździe na rolkach. Ostatni strój kąpielowy Gajki kupiony w Decatlon Mexico przetrwał 3 lata, więc lepszej ...

Czytaj całość »

Filipiński uzdrowiciel

filipinski uzdrowiciel, healer

Pierwszą część tej historii znajdziesz we wpisie: „Mangyańscy staruszkowie”. Z tym odwiedzeniem Staruszek nie było łatwo. Niby mieszkały w tej samej wsi, ale ciągle coś się działo, co angażowało nasz czas i uwagę. Do tego należało z wyprzedzeniem myśleć o jedzeniu – bulw nakopać, drewna nanieść z dżungli, ryżu namłócić, a potem to wszystko ugotować na ogniu, by piętnaście osób mogło się najeść. Co prawda tym zajmowały się głównie dzieci Ate, ale i ona sama musiała przecież mieć oko na ...

Czytaj całość »

Mangyańscy staruszkowie

Mangyan's woman Hanonoo Unip

Pierwszą zobaczyłam Unip. Był świt, a ona gdzies szła nasza uliczką. Przez moment popatrzyła na mnie i wtedy zupełnie przepadłam w jej olbrzymich oczach. Wielkich, głębokich i takich uważnych.  Często chodziła z druga staruszką z ukolorowanym betelem ustami. Szybko okazało sie, że to jej starsza siostra, Ingan. Czasem zaglądały do sklepu na chwilkę, kupowały odrobinke ryżu, zamieniały parę słów z Ate. Któregoś dnia Ate Eping zaprosiła Unip do naszego domku na kawę. Staruszka usiadła na progu, dopiero wyraznie poproszona weszła ...

Czytaj całość »

Eping – czyli szósty palec

mangyan handicraft

– Na imię mam Eping. Eping, rozumiesz? Wiesz, co oznacza imię Eping? Kiwam głową przecząco, przeżuwając porcję ryżu z kurczakiem. Kurczak jest łykowaty, chyba niedogotowany, trudno go pogryźć. Jem jednak grzecznie, bo wiem, że kura została zabita nie tylko po to, by nakarmić 16 osób przebywających aktualnie pod jednym dachem, ale przede wszytkim by ugościć przybyszów. Jem więc i chwalę, pomimo że niezupełnie mi smakuje, doceniając gest gospodarzy. W środowisku, gdzie każde peso zdobywane jest sprytem lub ciężka pracą ubicie ...

Czytaj całość »

Somos Dos – zwiastun dokumentu o naszej 5-letniej podróży.

Somos Dos - teaser of documentary

Zapraszam Was na krótki zwiastun dokumentu, który niedługo już powinien byc gotowy. Będzie on przygotowany w wersji anglojezycznej oraz po polsku, tak by miał możliwość dotarcia do wielu osób, także spoza naszego kraju. Jest to o tyle dla mnie ważne, że jakiś czas temu ostatecznie rzuciłam pisanie bloga po angielsku i hiszpańsku, skupiając się na najbliższych mi czytelnikach, czyli Was.  Zapraszam Was więc w nasz świat. I dziękuję – że nieustannie towarzyszycie nam w drodze.     .

Czytaj całość »

Mangyańska szkoła

Mangyan's girl Mindoro

Tak sobie czasem myślę, że trzeba faktycznie głośno mówić o potrzebach i marzeniach, bo tylko i wyłącznie wtedy mają ona szanse się spełnić. – Wiesz Vic – powiedziałam któregoś dnia do mojego hosta – strasznie chciałabym zamieszkać w zwykłym nipa house (domek z bambusa), ze zwykłą rodziną, zobaczyć jak wygląda ich życie, co robią na codzień, co gotują, o czym marzą… Vic zamyślił się na chwilę. – Myślę, że to da się zrobić. Mam taką rodzinę zaprzyjaźnioną po drodze do ...

Czytaj całość »

Indigenous People’s Day

Po raz pierwszy Mangyan zobaczyam w Wigilię. Stali brudni, obdarci przed wejściem do manilijskiego metra, tacy nie stąd, inni zupełnie, przypominający raczej Cyganów niż Filipińczyków. Obdarci i brudni, ubrani w cokolwiek podchodzili do ludzi i zagadując, wyciągali rękę. Widziałam ich potem i pierwszego, i drugiego dnia Świąt. Spali na kartonach, a gdy zaczynał się ruch, wstawali i zaczynali żebry.  – To taka tradycja – powiedział złapany na stopa Filipińczyk, z którym mijałyśmy kolejne stacje metra, wygodnie siedząc w klimatyzowanym pojeździe ...

Czytaj całość »

Budowa sklepu

Krótka przerwa, Boss

Poprzednia część opowiadająca o budowie sklepu znajdziecie we wpisie pt. Jak otworzyć sklep? Wygladało na to, że po pozytywnej decyzji Inwestora wszystko wskoczyło na dobry tor. Ire podśpiewywała pod nosem, Boss ze szwagrem pracowali jak mrówki. Przygladałam sie temu razem z siostrami. Co prawda linie nie miały poziomu, a filary pionu, ale czy to miało jakies znaczenie? Sklep rósł w oczach, pojawiały sie nowe półki, półki zyskiwały plecy, a panowie mierzyli, cięli, dopasowywali, przybijali i wkręcali. Co pewien czas wyskakiwała ...

Czytaj całość »

Zupa z małży

sunset mindoro philippines

Poprzednią część historii znajdziesz we wpisie pt. „Agihis – czyli zbieranie małży”   Na farmie nie ma ciepłej wody. Myjemy się z Gajonem w zimnej, nie przepadając za tą przyjemnością. Dziś jednak decydujemy się na rozpustę i po raz pierwszy grzejemy pełny sagan. Akurat kończę myć Gaje, gdy wołanie wyciąga mnie z łazienki. Przed naszym patio stoi Angela. – Ate!.. – nie posiadam się ze zdziwienia – Coś się stało?.. Coś się wydarzyło?.. – Przyniosłam małże. – mówi po prostu ...

Czytaj całość »

Agihis – czyli zbieranie małży

Storm is comming, Philippines

Dzień był długi i przyjemnie gorący. Siedziałyśmy na patio farmy, wokół kwitła zieleń podlewana mocnymi promieniami słońca. Gaja rysowała, ja kończyłam blogowy wpis. Choć siedziałyśmy skryte w przyjemnym cieniu, czułam, ze moja skóra wysyca sie żarem. Był najwyższy czas, by wskoczyć do morza. – Gaja! – krzyknęłam do siedzącej kawałek dalej córki – Idziesz popływać? – Ale ja słucham!.. – odkrzyknęła Gaja. Odkąd odkryła audiobooki Harrego Pottera, poświęcała im każdą wolną chwilę, równolegle rysując, lepiąc z plasteliny czy wycinając wzory ...

Czytaj całość »

Jak otworzyć sklep?..

Boss

Poprzednią cześć historii Irene znajdziecie tu: „Ile kosztuje życie na Filipinach”. – Aśka – pisze Inwestor – przecież to nierealne. Z obliczeń wynika, że jedna rodzina w miesiącu zostawi u niej 29 tysięcy peso! A sama mówiła, że siostra zostawia 4 tysiące. Gdzieś jest błąd w rozumowaniu. Słuchaj, mi się wydaje, że te fajki i alkohol trzeba wyciąć z biznesplanu. Popatrz – jeśli jest tak jak pisze, to na same fajki rodzina wydałaby 4 tysiące w miesiącu.  No nie sądze.. ...

Czytaj całość »

Sunny Beach Resort – rozrywka, sport i odpoczynek na Filipinach

Sunny Beach Resort massage

Prolog Po dwóch tygodniach mieszkania z dużą, filipińską rodziną byłam wykończona. Wszystko było dobrze, ale nie dawało się spać. Każdy z 19 osób mieszkająch w konglomeracie czterech malutkich mieszkań miał inny przyzwyczajenia, a cienkie ściany nie były przeszkodą dla dźwięków. Trudno było zasnąć, gdy do późnej nocy dudnił telewizor, a o świcie wstawały siostry i zaczynał się ruch. Coraz bardziej brakowało mi sił, a w dzień przecież należało działać, by zaplanowany Irene’s Store postawić jak najszybciej na nogi. Gdy więc ...

Czytaj całość »

Ile kosztuje życie na Filipinach?

working on business plan, Philippines

Poprzednią część historii znajdziecie we wpisie „Jak zbierać pieniądze”. Gdy skończyłam, Ire wyglądała tak, jakby miała za chwilę zemdleć. – Czy to jest pewne, Asia? – No nie. Właśnie na tym polega znok. Musimy spełnić postawione warunki. I Ty, i ja. Na początku chcę, byś zrobiła listę produktów, które chcesz sprzedawać w sklepie. Do każdego dopisz, za ile go możesz kupić oraz za ile chcesz go sprzedać, okej? – Okej! Zaraz wszystko będziesz miała gotowe! Ale gotowe nie było ani na ...

Czytaj całość »

Jak zbierać pieniądze?

morning coffee Philippines

Poprzednia część historii schowana jest TU.   Ranek wstał senny i zachmurzony. Siostry już dawno były po pierwszej i drugiej kawie, choć siedziały jeszcze na podwórku, rajcując jak zwykle. Na widok mojej zaspanej twarzy wybuchnęły śmiechem. – Kawy? – zaproponowała Sheryl i nie czekając nawet na odpowiedź zniknęła za drzwiami.     Usiadłam obok Ire  z parującym kubkiem w ręku. Sheryl na szczęście nie dosładzała 3 w 1, co wcale nie było takie oczywiste. Zamiłowanie do cukru w niektórych tropikalnych ...

Czytaj całość »

Praca na Filipinach

pedikir na Filipinach

Poprzednią część historii znajdziesz we wpisie pt.”Cztery siostry”.   Ire wróciła z nosem na kwintę. – I co? Zapytałam retoryczne. – I jajco! – żachneła sie Irene – Wzięli numer telefonu i powiedzieli, że jeśli się zdecydują mnie zatrudnić, to zadzwonią rano. – Ire, przecież oni nie zadzwonią! Idź do nich jeszcze raz jutro, powiedz, że przyszłaś po odpowiedź, niech widzą, że NAPRAWDĘ chcesz pracować.. – Daj spokój, Aśka. To nie ma sensu. Jestem po 30, mam ciemną karnację, jest ...

Czytaj całość »