Poprzednią część historii znajdziecie w tekście: „Sri Lanka. Pierwszy przypadek koronowirusa.” Dobry Boże.. Trwa kolejny dzień kwarantanny.. Gaja śpi w pokoju obok, a ja patrzę jak wschodzi słońce nad blokami, które są na przeciwko. Czerwienie i złocistości pojawiają sie najpierw na chmurach, robi się coraz jaśniej, aż w końcu wielka kula słońca zalewa mnie siłą swoich promieni. Siadam do stołu. Koło mojego komputera książki Gajki, porozrzucane kredki, pusty talerz i bańki mydlane, które puszczał maluch przed samym snem. Wkoło chaos. ...
Czytaj całość »Najnowsze
Sri Lanka. Pierwszy przypadek koronowirusa.
Pierwszy raz o koronowirusie usłyszałam w grudniu. – A! – pomyślałam – Znowu Chiny. Poradzą sobie. – i o sprawie zapomniałam, ale tylko na chwilę. W połowie stycznia, roztrzęsiona koleżanka z Hongkongu przysłała mi filmik, o którym zupełnie nie wiedziałam co myśleć. Ona też nie wiedziała. – To fejk Asia? Jak myślisz, to fejk? – dopytywała się gorączkowo. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Montaż wyglądał filmowo, a podkreślone dramatyczną muzyką sceny tak nierealnie, że postawiłam na fejk. Film jednak nie dawał ...
Czytaj całość »Disneyland w Hongkongu – czy warto?
Disneyland to wielkie marzenie każdego dziecka. Disneyland to też olbrzymia frajda dla dorosłych. Od dawna łamałam więc sobie głowę, jak tu te nasze skromne finanse naciągnąć tak, by do owego Disneylandu móc Gajona zabrać. I, gdy już wylądowałyśmy w Hongkongu otrzymałam wiadomość od pani Barbary. I tak wydarzył się cud podróży.. Czy więc warto? Absolutnie warto! Jedźcie, korzystajcie i bawcie się świetnie – tylko planując wypad – absolutnie unikajcie piątku, soboty, niedzieli oraz wszelakich świąt państwowych oraz ferii. ...
Czytaj całość »Hongkong cz.1
Z Filipin wygonił nas kolejny tajfun i.. epidemia dengi. Wyjeżdżałyśmy po 8 miesiącach pobytu, z rozdartym pożegnaniami sercem, olbrzymim niedosytem, a jednocześnie z wielkim apetytem na nowe. Przed nami był kraina niezwykła – nowoczesna i świetnie zorganizowana, z innym systemem politycznym, mentalnością oraz z arcyciekawą kulturą i historią… Przed nami był.. Nie na darmo mówi się, że najtrudniejszą rzeczą w podróży jest podjęcie decyzji. Długo rozważałam różne destynacje, biorąc pod uwagę wiele czynników, pasując się z sobą, ważąc ...
Czytaj całość »Jedenaste. Nie bądź obojętny.
Pierwszy raz zobaczyłam go jadąc autobusem. Leżał na chodniku w pełnym słońcu, w dodatku na wznak. – Dobry Boże – pomyślałam – niech mu ktoś pomoże! Przecież on się odwodni na tym słońcu, umrze na udar, zawał, w najlepszym wypadku będzie cierpiał z poparzenia.. Autobus zatrzymał się na skrzyżowaniu, naprzeciwko leżącego mężczyzny, po czym szarpnął i ruszył dalej. Jeszcze chwilę myślałam o nim, po czym odpłynęłam w swoje sprawy. Trzy godziny później szłam tym samym chodnikiem w kierunku piekarni. Nagle ...
Czytaj całość »Zespół stresu bojowego
„Zespół stresu bojowego” to ciąg dalszy historii rozpoczętej w tekście: „The Border Adventure Camp”.(klik) Ulapane Boss był już ciut po 40 tce. Miał szpakowatą, krótką czuprynę, nieco zaokrąglone, choć wciąż sprężyste ciało i coś, co mimo jego spokoju wprowadzało mnie w niepokój. Rozmawiał przyciszonym głosem, starannie dobierając słowa, po czym nagle zawieszał się, jakby przyglądał się czemuś w swej głowie, a jego noga zaczynała nerwowo podrygiwać. – Wiesz, że my wszyscy jesteśmy z oddziałów specjalnych Lankijskich Sił Powietrznych? Jesteśmy komandosami. ...
Czytaj całość »The Border Adventure Camp
The Border Adventure Camp. Decyzja. Do hostów w Kandy czyli w lankijskim Krakowie nie miałyśmy jakoś szczęścia. Mimo, że wysyłałam mnóstwo zapytań, wszystkie spotykały się z odmową. Gdy więc nadeszła pierwsza akceptacja, podskoczyłam aż z radości. – Gajka, znalazłam na nas hosta! Nie ma referencji, ale ma takie cudowne zdjęcia przy ognisku, i namioty tam są, i płynie rzeka, i góry obok.. – I zaakceptował nas? – zapytała z zainteresowaniem Gaja – Tak, ale chyba tylko na dwa dni.. Jedziemy? ...
Czytaj całość »Wigilijne życzenia
Selina nie pamięta wojny. Ma siedem lat, a jej prosto przycięte, czarne włoski podskakują wesoło, gdy z Gajeczką przebiegają przez bramę basenu. Selina chodzi już do szkoły, mówi płynnie po arabsku, hiszpańsku i angielsku, a gdy się uśmiecha, na jej buzi wykwitają dwa prześliczne dołeczki. Wojnę za to pamięta Zainah, jej mama – dzień po dniu, minuta po minucie. I nigdy nie zapomni, gdy rodziła Selinę w ogłuszającym ryku wybuchających bomb, masakrujących domy, ludzi, ulice. – To cud, że nie ...
Czytaj całość »Pieniądze i kobiety
Nie jest tajemnicą, że nasz dzielny laptop wydał ostatnie tchnienie. Nie jest tajemnicą także, że po drodze zaskakują nas różne wydatki, którym musimy sprostać. Oczywiście najłatwiejszym sposobem zaradzenia takim problemom jest posiadanie pieniędzy, ale gdy się ich jednak w nadmiarze nie posiada? Rozwiązanie problemu jest całkiem proste. Jeśli mamony brakuje, należy ją zwyczajnie.. dorobić. Na ten pomysł wpadło już wiele całkiem poważnych ludzi, tak więc nie ma co się dziwić, że wpadła na niego także Gaja, z zapałem planując podreperowanie ...
Czytaj całość »Whang-Od. Buscalan czyli filipińskie Zakopane.
O Whang-Od, legendarnej Mambabatok, czyli mistrzyni tatuażu plemiennego słyszałam jeszcze przed wyjazdem z Polski. Pamiętałam tylko, że żyła gdzieś daleko, daleko w wysokich górach, na egzotycznej wyspie Luzon, w tropikalnych Filipinach. Wiedziałam, że jest stareńka i że sztuka, którą uprawia od 15 roku życia póki co nie ma zbyt wielu następców, bo i zmieniły się czasy. Kiedyś jej klientami byli wojownicy, którzy w zależności od zasługi, nagradzani byli odpowiednim tatuażem, oraz kobiety, w ten sposób przyozdabiające swoje ciało. Teraz plemienne ...
Czytaj całość »Wiza do Chin – jak zdobyć ją poza granicami Polski
Wiza do Chin poza granicami Polski. Uważam, że turystyczna wiza do Chin zdobyta w obszarze Azji Płd Wschodniej w 2019 roku to prawdziwy cud. Miałam możliwość aplikowania w Manili (Filipiny), Malezji (Kuala Lumpur) oraz Indonezji (Jakarta). Po wysłaniu mailowych zapytań, przedstawiających nas jako podróżniczki wiele lat przebywające poza granicami Polski, dostałyśmy uprzejme odpowiedzi, które można zamknąć w jednym krótkim, choć uprzejmym: „..nie, proszę aplikować w Polsce..” Portal oraz forum Caravanista, czyli kopalnia wiedzy o Azji Centralnej także nie nastrajał ...
Czytaj całość »Jak znaleźć tańsze bilety lotnicze?
Jak znaleźć tańsze bilety lotnicze Wchodzisz do samolotu, siadasz na swoim miejscu i zaczynasz rozmawiać z innymi pasażerami. W rozmowie dowiadujesz się, że z jakiegoś powodu za bilet zapłaciłeś dwa razy więcej niż partner po lewej, ale połowę tego, co zapłacił pan z prawej. Jak to możliwe? Czy miejsca nie są takie same? Wszyscy wiemy, że linie lotnicze mają swoje strategie handlowe, warto zatem poznać ich sztuczki. Zakup lotu może być najdroższym wydatkiem w każdej podróży. Jeśli musisz kupić ...
Czytaj całość »Rozterki czyli kulisy podróżowania
Ile we mnie lęku, ile niepokoju… Wydaje mi sie, ze ciagle jestem spóźniona, ciągle nie tam, gdzie powinnam… Spóźniona za porankiem, za porą suchą, za odpowiednim momentam, próbuję podjąć nalepszą dla nas decyzję… To takie trudne, takie cholernie trudne, by pogodzić kilka kierunków w tym samym czasie, by spełnić swoje marzenie podróżnicze, a jednocześnie zrobić to tak, by było bezpiecznie dla nas i ciekawie dla Gajki (bo dla mnie fajnie zawsze będzie). Niemoc czuję, ogromną niemoc, nie wiedząc w którą ...
Czytaj całość »Letnie smakołyki
Letnie smakołyki. Gaja czyta polecenie: – Któ-ó-órych sma-ko-ły-ków zamieeeeerzasz spróbować latem? Latem? Jakim latem?! Chyba porą suchą! – wybuchnęła śmiechem. Prawda. U nas inaczej świat wyglada. Podobnie, ale inaczej. Ot, nie ma 4 pór roku, ale dwie. Śnieg, kasztany i zimno to dla niej abstrakcja. Tu albo świeci słońce, albo pada, a chronić sie trzeba przed komarami, nie chłodem. Ostatnio, gdy rozwiązywałyśmy zadania z języka polskiego, zapytała się mnie, jak smakuje śliwka. – Śliwka? No.. Hmm.. Jak Ci ...
Czytaj całość »Jak mówic do dziecka?
Jak mówić do dziecka? Wiele o tym już stron napisano, ale i tak pytanie to powraca do mnie jak bumerang. Jak mówić? Co mówić? By wspierać? By uniknąć choć niektórych błędów? Dawno temu zakodowałam sobie „pozytywne formułowanie zdań”. Nie mówię więc: „Nie rób tego”, ale „bądź uważna”, albo „rób ostrożnie”. W efekcie widzę, jak Gaj przekracza granice niedostępne dla części filipińskich dzieci – tych, których strzegą mamy lub nianie oczywiście, bo pozostałe dzieci dawno przekroczyły progi, których nawet nie potrafię ...
Czytaj całość »Mangianie. Nowe chatki dla Staruszków. Jak radzić sobie z ludzką zazdrością.
Więcej o naszym powrocie do mangyańskiej wioski przeczytacie TU. Najpierw pojawiła się Baye Unip. Weszła bezszelestnie, jak to ma w zwyczaju i przycupnęła w rogu, pozdrawiając swym charakterystycznym kiwnięciem głowy każdego z mieszkańców. Mnie też pozdrowiła. Po czym spojrzała uważniej. A potem jeszcze uważniej. Wyszłam z cienia, w którym siedziałam, wyciągnęłam rękę. – Ate Asia??? – oczy Baye Unip, wielkie na co dzień, były jeszcze większe – Ale jak to?.. Jak?.. – Niespodzianka! – zaśmiała się Ate Eping – ...
Czytaj całość »Mangyanie. Życie we wiosce, czyli powrót do domu.
Słowem wstępu W mangyańskiej wioseczce mieszkałyśmy calutki miesiąc. Wrosłyśmy w tamtą społeczność, żyjąc ich życiem, ich rytmem. Z czasem poznawałyśmy ich zwyczaje, chadzałyśmy do mangyańskiej szkoły, z Ate kopałyśmy kasawę i gabi w dżungli, a Gaja brykała z mangyańskimi dzieciakami, szybko opanowując najpotrzebniejsze słownictwo. Poznałyśmy też ich problemy – cienie codziennych dni, ale też uczestniczyłyśmy w tylu wspólnych radościach, które życie we wiosce przynosiło. Pięknym zbiegiem okoliczności, o którym piszę TU, poznałyśmy bliżej mangyańskich Staruszków, żyjących w skrajnej ...
Czytaj całość »Pies czyli nie bądźmy obojętni.
Pies był duży i strasznie chudy. Sterczał przywiązany do muru cmentarnego w sposób, który przypominał skazanego na szubienicę. Sznur, który łączył go z barierką okalającą wielki grobowiec był króciutki, ot na tyle długi by trzymać głowę w normalnej pozycji. Na położenie się pies nie miał szans, każde spuszczenie nosa do ziemi owocowało naciskiem sznura na podgardle i zduszonym charkotem. Zresztą, kto by chciał się kłaść na tym rozgrzanym do białości betonie? Był środek upalnego dnia, żar lał się z nieba, ...
Czytaj całość »Jak dostać się z Marinduque na Mindoro – z przygodami lub bez
Nie byłyśmy wcale pewne, czy uda nam się dostać z Marinduque na Mindoro. Niby wyspy są niedaleko siebie, ale żaden prom tam nie pływał. Dopiero lokalni ludzie szepnęli nam do ucha, że codziennie płynie tam nie prom, ale łódka, która przewozi lokalnych ludzi. Nie było więc na co czekać. Gdy tylko skończył się sztorm, postanowiłyśmy sprawdzić, czy tej łódce można zaufać. Nasza przeprawa na Mindoro zaczęła się o 3 am, gdy to dopakowałam plecak, wyżłopałam kawę i obudziłam Gajenkę. Maluch, ...
Czytaj całość »Zaśmiecone plaże na Filipinach
Zaśmiecone plaże na Filipinach widuje często. Za często. Lokalne społeczności żyją w śmieciach i nie mają potrzeby zmiany tego stanu, a wynika to z biedy, przyzwyczajenia i zerowej edukacji ekologicznej. Dopiero pojawienie się turystów i perspektywa zysku zaczyna wymuszać wolną zmianę. Ale od początku. Manila to miejsce, gdzie bywamy tylko jak musimy, zostając tam jak najkrócej. Tym razem „najkrócej” rozciągnęło się w długie 3 tygodnie, w trakcie których pożegnałyśmy porę suchą i powitałyśmy monsun, który w jednej chwili zalał Manilę ...
Czytaj całość »
Somos Dos Fotoreportażowy blog podróżniczy mamy z dzieckiem