Home / AZJA (page 19)

AZJA

Waran

Dziś raniutko weszłam do kuchni. Na patelni, tym razem solidnie przygniecionej najwiekszym moździerzem leżał sobie zacny kawałek kurczaka, który Eddy zostawił na później, oczywiscie nie chowając go do lodówki. Co prawda nasza lodówka była w tak opłakanym stanie, że początkowo miałam wątpliwości co do jakiegokolwiek przechowywania w niej mięsa. Dopiero z czasem nabrałam zaufania do tego  sprzętu działającego na lód, nie na prąd i wkładając do środka jedzenie zakładałam, że 12 h powinno ono przetrwać. Niestety, po nocy na kuchence kurczak ...

Czytaj całość »

Mari-Mari es nosotras

Ayer fuimos con nuestro jeffe a comer – a Alunan, muy lindo resort que se queda cerca de Mari-Mari. Comimos con amigos que trabajan en Alunan. En la mesa donde comimos habia tambien manager del resort, preguntando Eddi sobre la chica q busca trabajo y queria hacerlo en Mari – Mari. Cuando yo tradusco esta conversation a Gaja, ella estaba bien sorprendida. – Como lo es possible??? – dicho a mi – NOSOTRAS trabajamos acca! Eddi no necessita ninguna persona ...

Czytaj całość »

Mari-Mari is our

Yesterday our boss took us for a dinner to Alunan, beautiful resort at the very end of our beach. We had a nice meal and spoke with many friends who are working there. Also came general manager, who ask Eddi if he needs someone to help him during monsun season. When Gaja learn about that she was more than suprised. – Somebody new??? To work in Mari-Mari??? Why, mum??? – said to me – Mari-Mari is our place. WE are ...

Czytaj całość »

Mari-Mari – zostajemy dłużej

Ach, rafa koralowa! Ach Mari-Mari! Ach nasze zycie spokojne, tutejsze, w rytmie fal, w zgodzie ze sloncem.. Zostajemy jeszcze chwil kilka.       Mialysmy dzis juz wyjezdzac, ale jak tu wkładać rzeczy do plecaka, gdy poranne słonce sie do nas usmiecha, blekitne niebo obiecuje piękną pogodę, turkusowa woda wciaz jest przyjemnie ciepla, a piasek dwa kroki od naszego domu sprawia, ze gdy mowie o dalszej drodze, to usteczka Gajki wyginaja sie w podkowke. Wczoraj byl nasz pierwszy dzien bez ...

Czytaj całość »

Demon

The monster is coming. How good that we are in our home, Mari-Mari. How good that we are safe, watching dark blue clouds just from the distance. Just few days ago we were in such a storm, in a tiny vessel, desperately fighting to go back home.    

Czytaj całość »

Nie przyjeżdżajcie do Mari-Mari

Nie przyjeżdżajcie nigdy do Mari. Mari to czarna dziura. Mari to bagno. Mari to zło. Bo Mari wciąga. Mari uzależnia. Mari osacza Cię po cichutku, niepostrzeżenie otacza Cię swoimi mackami, rzuca urok spod którego nie możesz uciec. My nie możemy. Przecież miałyśmy zostać tu tylko trzy dni. Potem minęły kolejne trzy i kolejne, a teraz już dwa tygodnie za nami i dalej nie chce nam się stąd jechać. Lubię bardzo takie wolne życie. Życie w którym jest czas, by popatrzyć ...

Czytaj całość »

Prawa fizyki

– Mamo, mamo – zapytała mnie moja córeczka, podnosząc głowę znad piaskowych budowli i skanując uważnie horyzont – dlaczego tam, w tamtych dziurach jest tak różowo? Dlaczego jest tak różowo?.. Przecież wszyscy wiemy, że to przez zachodzące słońce, prawda? Że to kąt padania promieni słonecznych wydobywa pasmo czerwieni z drobinek powietrza. Tak wymyśliłam na szybko, ale czy dobrze? Na plaży nie ma internetu, by skonsultować plątające się po głowie resztki wiedzy fizycznej z faktycznym jej stanem. – Nie jestem pewna, ...

Czytaj całość »

Jesienna melancholia

  Poranek wstał senny. Światło było jakieś takie przytłumione, rozproszone warstwą mlecznych chmur, a szarawe o świcie morze szumiało monotonnie. Plaża była pełna liści, które poobrywał z drzew szalejący nocą wiatr, forpoczta monsunu. Westchnęłam ciężko i w melancholijno-sennym nastroju zabrałam się do pracy. Grabiłam i grabiłam. Było chłodno, a część leżących pod nogami liści miała złoto-brązowy kolor. I chociaż później przedmonsunowe słońce przebiło się przez chmury, to październikowa melancholia zadomowiła się we mnie na dobre. Grabiłam kolejne partie mari-mariowych włości, ...

Czytaj całość »

Głodne morze

Dziś w nocy obudził mnie wiatr. Wył górnym „C”, a kawałki drzew spadały mi na dach. Wyszłam zaniepokojona. Była ciepła noc, bynajmniej nie padało. Po rozgwieżdzonym nocnym niebie nie było ani śladu. Morze tańczyło, a agresywne fale zwartymi szeregami gryzły brzeg. Gdy dzisiaj wstałam, moim oczom ukazał się taki oto widok. Nie umiem wyobrazic sobie, co wstępuje w to morze podczas monsunu.            

Czytaj całość »

Wyrzucam jedzenie do dżungli

Wyrzucam jedzenie do dzungli. Wyrzucam też trochę do kosza, ale wciąż mam opory, by to robić. Jedzenie ma wartość, jedznie jest święte, jedzeniem się nie bawi, jedznie się szanuje. Są ludzie, którzy go nie mają. Są tacy, którzy są głodni. Sama nie raz byłam głodnawa, Gaja nigdy, mama owszem. Więc wyrzucam jedznie do dzungli, bo skoro my nie możemy – niech skorzystają inni. A jedzenia u nas pod dostatkiem, bo Eddi zawsze gotuje trochę więcej, zostawiając go sobie na noc, choć ...

Czytaj całość »