Home / AZJA (page 20)

AZJA

Our volunteer work in Mari-Mari, Perhentian Islands

  Here is Mari-Mari, our quiet, green and turquoise heaven, where we are living, doing volunteer work.           We are working bit by bit and taking breaks for snorkling or playing on the beach.     In spare time we also do homeschooling. From Sara, our Penang host, we got great children’s pre-school books with quizes. Gaja loves to working on them.       In Mari-Mari there is neither electricity nor telephone signal. Of course ...

Czytaj całość »

Mari-Mari, Perhentian Islas, Malaysia – nuestro trabajo voluntario

  Esto es Mari-Mari, un paraiso tranquilo, verde y turquesa, donde vivimos, haciendo trabajo voluntario.               Estamos trabajando poco a poco, tomando descansos para bucear o jugar en la playa.       En el tiempo libre también hacemos un poco de trabajo escolar . Obtuvimos de Sara, nuestra presentadora de Penang , excelentes libros preescolares para niños con acertijos. A Gaja le encanta trabajar con eso.   En Mari-Mari no hay electricidad ni ...

Czytaj całość »

Penang, Malezja – czyli niespodziewane chińskie Święto Zmarłych – vlog#7

Gdyby nie to, że na Penangu zaprosiła nas do siebie wspaniała hostka Sara (couchsurfing.com), w zyciu byśmy nie zorientowały się, ze zaczynaja sie obchody chinskiego Swieta Zmarlych. Po raz kolejny potwierdziło się nasze myślenie i nasz pomysł na oglądanie świata. No bo kto najlepiej opowie Ci o miejscu, do którego dotarłaś? Pan z Agencji Turystycznej? Przewodnik z Lonely Planet? Na pewno trochę, ale dla nas, od początku naszej podróży najlepszymi przewodnikami są lokalni ludzie.  Tak więc bogom dziękujemy za Sarę, malezyjską Chinke, ...

Czytaj całość »

Wesele w Malezji

  Poprzedna część historii kryje się tu. Nasze życie toczyło się w pokoju jadalnym. Pokój też był po części kuchnią, po części sypialnia, a najważniejszym było to, że był wystarczająco duży, by pomieścic rodzinę i znajomych. I tenże to pokój stał się swiadkiem naszych przygotowań na ślub.   Zaczęłysmy oczywiście od zimnego prysznica, a potem dziewczyny wzięły nas w obroty. Ja wystroiłam się w podarowane mi na Eidul Adha tradycyjne, malezyjskie szaty, Gaja oczywiście podobnie. Jedynie małej gdzies zawieruszył się ...

Czytaj całość »

U babci muzułmanki

  Poprzedni fragment tej historii kryje się tu. Do babci, na drugi koniec Malezji wyjeżdżaliśmy w strugach tropikalnego deszczu.       To co dla mnie było totalnym oberwaniem chmury, kiedy to wycieraczki nie nadążają odprowadzać wodę, dla Ainu i jej rodziny było czymś zupełnie normalnym. Deszcz uśpił mnie szybko i gdy otworzyłam oczy, pełna winy, iż zostawiłam Ainu sama z dwójką dzieci, zobaczyłam piękny obraz. Deszcz zniknął, gdzieniegdzie plątały się jeszcze jakieś obłoczki, natomiast Baseit i Gaja pokładali się ...

Czytaj całość »

Ubój rytualny

  Poprzedni wpis kryje się tu.   Gdy wysiadłyśmy z samochodu, moją uwagę zwróciła grupa ludzi. Wciąż odświętnie ubrane dzieci i normalnie już ubrani mężczyźni stali, przyglądając się czemuś z uwagą. – Ainu, co się tam dzieje? – zapytałam wciąż głodna na nowości. – Nie wiem – odpowiedziała Ainu – chodźmy zobaczyć. – Mamo! Mamo! Ja nie chcę! Mogę iść do domu i się pobawić? Proooooszę?..- Gaj zrobił oczy kota ze Shrecka. No jasne, że zabawki Baseita były bardziej interesujące niż ...

Czytaj całość »

Eidul Adha

  Poprzednia część opowieści ukryta jest tu.   – Asia, jeśli Ty jesteś zainteresowana islamem, to może chciałabyś zobaczyć, jak się żyje u muzułmanów na wiosce? Jutro jedziemy odwiedzić naszą babcię, ona mieszka nad samym brzegiem morza w bardzo zwykłym i nieturystycznym miejscu. Jedziecie z nami? Wioska? Nieturystyczna? Brzeg morza? Zaświeciły mi się oczy. – A gdzie dokładnie babcia mieszka? – W Kuala Kurau. Koło Penang. „Niespodziewana propozycja podróży jest jak zaproszenie przez Boga do tańca” – zadzwięczało mi w ...

Czytaj całość »

Ainu

Długie weekendy nie sa niczym dobrym dla podróżujących. Ciekawe i mniej ciekawe miejsca sa zapchane odwiedzającymi, w hostelach brakuje miejsc, a ceny sięgają zenitu. Gdy więc dowiedziałam się, że mam przed sobą malajske 4 dni wolnego, postanowiłam przeczekać je bezpiecznie w Kuala u Macieja. Macieja we własnej osobie wiekszość czasu nie było, jako że pełniąc obowiązki Charge de Affairs był zasypany pracą. Gaj korzystając z wygodnego łóżka sypiał więc do południa, a ja nadrabiałam internetowe sprawy. I gdy tak, dokładnie w ...

Czytaj całość »

Your name

  What is your name? (Jak masz na imię?)– pyta Gajkę najstarsza na placu zabaw dziewczynka. – Gaja – odpowiada Gaja. – Gaja?.. – brwi nastolatki podjeżdżają do góry w wielkim zdziwieniu. – Yes, Gaja. – odpowiada niezbita z tropu Gaja. – You know.. Your full name?.. (Ale wiesz.. Twoje pełne imię?..)– drąży zdeterminowana dziewczyna. – G-a-j-a! – Gaja??? – twarz nastolatki jest jednym wielkim niedowierzaniem – But.. Your name?.. You understand?.. YOUR NAME??? (Ale.. Twoje imię? Rozumiesz? TWOJE IMIĘ???)– ...

Czytaj całość »

Kuala Lumpur. W Grocers’Inn.

Kuala Lumpur. Dzikie, drapieżne, hałaśliwe. Pełne form kanciastych, smukłych i obłych, pnących się dziko do nieba. Miasto Dwóch Wież i ulubionego gajowego Lizaka. Przyprawiające o zawrót głowy, zapierające dech w piersi, wysterczające 40, 60, 100 ma pięterami w górę, oszałamiające namacalnymi wytworami fantazji szalonych architektów. Kuala. Dynamiczne miasto ekspansywnych struktur, pochłaniające bezlitośnie ludzkie mrówki, zalane kanałami rwących dróg, podgryzane spleśniałą wilgocią monsunu i błyszczące ekskluzywnością światowych marek. Miejsce – dżungla. Nie lubie dużych miast. Dlaczego wiec w Kuala czuję się tak ...

Czytaj całość »