Home / Ameryka (page 2)

Ameryka

Rok trzeci

Trzy lata temu, 6 maja, wstawałam w podbalickim hoteliku blada i trzesąca się jak galareta. Bałam się okropnie. Zostawiałam całą swoją niekomfortową bardzo, ale wciąż znaną strefę komfortu, wydeptane ścieżki, nasze cztery sciany, wspierajacych mnie z całej siły rodziców i wraz z moja malutka córeczką ruszałyśmy w nieznane. Co nas tam czekać będzie? Czy damy sobie radę? Jak poradzę sobie sama na obcym kontynencie, wśrod ludzi, z których mowy znam raptem parę słów? Jak tam się obie odnajdziemy?     ...

Czytaj całość »

Lody

Pani z naroznego sklepu szybko stala sie nasza znajomą. Bardzo rozmowna i wesoła zdobyła nasze serca od przysłowiowego pierwszego wejrzenia. Zachodziłyśmy do niej na zakupy, ale także – tak po prostu, gdy ten sklep mijałysmy – by zamienić dwa słowa, czy krzyknąć tylko „dzień dobry”. Czasem też w sklepie czekaliśmy na naszego hosta, ktory nie zawsze mogł dotrzeć do domu na czas, prowadząc długie pogawędki o życiu, klientach, podróży i dzieciakach. Podczas jednego z takich wieczorów Gaj niesmiało zaproponował pani ...

Czytaj całość »

Mam w sobie coś z kota, czyli krótka opowieść o Guanajuato

Guanajuato to bezdyskusyjnie najpiekniejsze miasto znanych mi Ameryk. Ma w sobie dużo z Krakowa – radosną hałaśliwość studentów, czar wąskich przesmyków, tętniące życie kulturalne, tysiące malutkich kafejek i cafe-restauracji, ma tez strome zbocza, na których jak ptaki przycupnęło tysiące domków, rozległe widoki, po które wystarczy wspiąć się parę metrów w górę i kolory, od których aż mieni się w oczach – i to wszystko do społu i jeszcze więcej czynią Guanajuato bajkowe.     A że Guanajuato studentami stoi – ...

Czytaj całość »

Człowiek

Siedział przy innym stoliku, nie za daleko, ale na tyle blisko, by słyszeć moją konwersację z kelnerką. – A zupa? – Sope? Tutaj jest. – Gdzie? Mowila Pani, że w tej cenie jest zupa i milanesa (schabowy) z frytkami i frejoles (fasola)! A tu nie ma żadnej zupy! – No tutaj jest! Nie widzi Pani??? – kelnerka wskazywala palcem na malusieńki kukurydziany placuszek przykryty frejoles i posypany serkiem. – TO JEST SOPA??? Miała być sopa (zupa), rozumie pani, caldo (rosół), ...

Czytaj całość »

Hacienda Santa Rosa – najbardziej polski skrawek Meksyku – vlog #6

Gdyby nie blog – nie spotkałabym Piotra. Gdyby nie Piotr – nie oglądnęłabym jego filmu o Santa Rosa. Gdyby nie ten film – nigdy bym pewnie o tym miejscu nie usłyszała. Pół roku później stałam wraz z Gajenką pod bramą hacjendy, zastanowiając sie, czy cerber w ochroniarskim mundurze wpuści mnie za żelazną bramę. Strażnik okazał sie być jednak przyjazny, a Ojcowie prowadzący obecnie w hacjendzie dom dziecka – życzliwi. Przekroczyłyśmy więc bramę z wielkim wzruszeniem i to wzruszenie nie opuściło ...

Czytaj całość »

Hacienda Santa Rosa. Odyseja w rytmie mariachi.

Zapraszam Was na kilkuminutową zajawkę dokumentu Sławomira Grunberga i Piotra Piwowarczyka „Santa Rosa – Odyseja w rytmie mariachi”:         Pierwszy raz z ten film zobaczyłam u Piotra w Oaxace. Był to szczególny seans, bo Piotr wyprodukował ten film. Opowiadał mi dużo więcej, niż sam obraz zawierał – o kulisach jego tworzenia, o docieraniu do materiałow, o poszukiwaniu żyjących jeszcze polskich uchodźców i uchodźczyń..   Film ten odcisnał się we mnie bardzo mocno, tak mocno, ze postanowiłam odwiedzić Leon ...

Czytaj całość »

Danzon w Leon

Jedna z przepieknych i moich ulubionych elementow kultury latynoskiej jest tutejsza muzykalnosc i tanecznosc. Jesli wezmiemy statystcznych 10 Polakow, to z nich tanczy, 0,001%. Jesli natomiast spojrzymy na Latynosow, to na 10 tanczy 12tu;) Latynosi tancza przy kazdej okazji do swej latynoskiej muzyki, ktora sprawia, ze od razu sama zaczynam przebierac nogami – bo ja uwielbiam tanczyc. Gaja milosc do tanca zdecydowanie odziedziczyla w genach. Maluch tanczy czy jest muzyka, czy jej nie ma – a jak jej nie ma ...

Czytaj całość »

Blog Roku 2015 – rzut oka za kulisy

O początkach pisania bloga przeczytasz TUTAJ.  W zasadzie fanfary przebrzmialy juz dawno, nagrody zostaly rozdane, dlonie uscisniete, a ja dopiero zaczynam skrobac na temat, ktory rozpoczal sie zupelnie niespodziewanie ktoregos lutowego popoludnia, gdy to, dyskretnie podkradając internet, odebralam wiadomosc od Ani. Konwersacja, ktora sie z tego wywiazala, jest przednia, pozwole sobie wiec ja szybciutko przytoczyć:) No i tak własnie wyglądało zgłoszenie Somos Dos do konkursu. W ostatniej chwili, na oparach internetu, gdzieś spod gwatemalskiego płotka. I pod tym płotkiem gosciłam ...

Czytaj całość »

Dobre, proste życie

Indiańskie życie, szczególnie w nie-za-ciepłych górach jest bardzo szorstkie. Nie ma tam luksusów, wanien, a jedyny prysznic na głowy spada w postaci deszczów. Bywa zimno, a nawet bardzo zimno. Bywa tez ciepło, a nawet bardzo ciepło. W takich warunkach rodzą się i żyją dzieci, które wyrastaja na bardzo odpornych dorosłych. Bo i wciaż natura tu decyduje, kto narodzic sie ma, a kto nie, a jak juz pojawi sie na świecie taki mały człowiek, to hartowanie go przebiega od maleńkości – ...

Czytaj całość »