Home / Ameryka (page 22)

Ameryka

Spray na karaluchy

Somos Dos - Tatianka

  Kolumbijska selva, poranek Dziś rano, gdy jeszcze leżałam w naszym zaimprowizowanym łóżku,  przyszła do mnie 2-letnia Tatianka, oblizując jakiś spray. Niespecjalnie się tym przejęłam, no bo przecież jesli coś liże, to z pewnością to coś służy do jedzenia. Może to jakaś śmietanka, lub coś takiego. Ale zaraz przyszło otrzeźwienie. Jaka śmietanka??? Śmietanka tu??? Na środku dżungli, gdzie Gaja codziennie wcina jajko, ryż i juke??? – Daj mi to pequenia! (mała) – rzekłam stanowczo i wyciagnęłam reke. Tatianka poslusznie oddała mi ...

Czytaj całość »

Migawki z (nie)zwyczajnego życia

Bardzo mnie bolala ta scieta palma (historia z albumu wczesniej), wiec z uwaga obserwowalam, jak Consuela wykorzysta ta garstke lisci, ktora z niego zabrala. Liscie lezaly sobie spokojnie pod dachem przed swietlica jakies dwa dni, po czym stopniowo, listek po listku Consuela rozcinala je, odkladajac na bok tylko gibki trzpien. Pomagali jej w tym chlopcy, oczywiscie jak ich do tego zagonila, bo – jak przystalo na dzieci XXI wieku – woleli grac na tabletach, ktore ladowali sobie przez kilka wieczornych ...

Czytaj całość »

W dzungle, huh!

Ktoregos dnia prawie cala rodzina gotowala sie do drogi. Viktor tez, wiec postanowilam zasiegnac jezyka. -Viktor, gdzie oni wszyscy ida? -W las. Na pole pozbierac troche ziol i lisci na artesanias. Consuela ma zlecenie. A, no to pieknie. Chetnie sie tez przejde. – Moge isc z Wami? – Zapytaj Consueli, jak sie zgodzi, to jasne:) Consuela pokrecila troche nosem. – Z dzieckiem? Isc? Nie ma gumiakow dla Ciebie, sa tylko te dziurawe.. -Moga byc dziurawe – zapewnilam szybko, majac za ...

Czytaj całość »

Mamy wyprawa do selvy

-Wiesz co Asia, mialem sen – powiedzial ktoregos ranka Viktor – Snilo mi sie, ze waz uciekl. Szukalem go jak szalony po wszystkich zakamarkach i nie moglem znalesc. A tu wiesz, tyle ludzi w szkole mieszka.. Rodzina Consueli, my.. Szostka dzieciakow, w tym trojka malych.. A to jest cholernie jadowity waz, nie jestem pewny, czy maja tutaj nawet antidotum.. Pewnie nie maja.. Viktor zadumal sie na chwile i kontynuowal dalej. -No wiec obudzilem sie mokrusienki ze strachu. To znak Asia, ...

Czytaj całość »

Dziewczynek wycieczka do dziadków.

Przestalo padac. I choc w szkole jest mnostwo miejsca do zabawy i nawet trzydniowy deszcz w niej nie przeszkadza, fajnie byloby sie wybrac na wycieczke. Tylko gdzie, hmmm?.. – Chodzmy do dziadkow – zaproponowala Tereska. Gaj na pomysl przystal z radoscia, spakowal plecaczek i dziewczynki ruszyly w droge.     Najpierw nalezalo przejsc przez szkolne podworko, potem przez wielka lake i boisko do kosza (dzugla, Dios mio, z 7 domow moze w okolicy), a potem jeszcze kawal, by wreszcie dotrzec ...

Czytaj całość »

Mrówki

Do wieczora mrowki skolonizowaly moj przywieziony, calotygodniowy zapas chleba. Dopadlam go przerazona i wyciagajac buleczke po buleczce, ogladalam je uwaznie, starannie wydmuchujac malych kolonizatorow. Dziady zachwycone byly szczegolnie drozdzowkami z cukrem i marmolada, skubane wlazily do srodka wszelkimi mozliwymi buleczkowymi szczelinkami. Ale ja bylam cierpliwa, wydmuchalam je wszystkie, chlebek wsadzilam w nowa reklamowke i calosc powiesilam na sznurku na hamaku Viktora. Hamak byl przywiazany do beli na suficie, pomyslalam wiec z msciwa satysfakcja, ze nie ma szans by mrowy wpadly ...

Czytaj całość »

Lagartococha

        Wreszcie przyszedl dzien wyplyniecia. Oczywiscie pelen niskich chmur, podmuchow bynajmniej niecieplego wiatru i siapiacego co chwile deszczu. Czyli generalnie dla nas z Gaja mocno niesprzyjajacy, bo jak tu uniknac przemoczenia i – co za tym idzie glutow po pas dnia nastepnego i – co za tym idzie zle przespanej nocy i kolejnego marudnego, zakatarzonego dnia? Probujac zminimalizowac konsekwencje niepogody, zostawilam wiec na wierzchu pokrowce z plecakow. Sprawdzily nam sie w pogoni za „El Emigrante”, powinny sprawdzic ...

Czytaj całość »

Finka, czyli domek na wsi

  W Puerto Leguizamo dlugo nie moglam znalesc zaczepienia. Kontakty dane przez znajomych nie pomagaly, a agencji turystycznej nie bylo. Nie moglam wiec isc, wypytac co ciekawego w okolicy, ogladnac to cos wlasnym sumptem, a potem w poczuciu zadowolenia wrocic do domu. Na szczescie los postawil na mej drodze Don J – osobe, ktora wszyscy w Leguizamo znali. PDon J byl przewesolym czlowiekiem, ktory ciagle sie smial i z tego smiechu bil sie dlonmi po udach:))) Zaskoczylo miedzy nami od ...

Czytaj całość »

Puerto Leguizamo – ludzka wyspa na selwy oceanie..

Somos Dos: Puerto Leguizamo - ludzka wyspa na selwy oceanie..

Pierwszy dzień w Puerto Leguizamo przywitał nas cudowna tęcza. Rozładunek barki trwał, wiec my, skoro świt, wyładowałyśmy nasze plecaczki i ruszyłyśmy w poszukiwaniu schronienia. Bez specjalnego żalu za „El Emigrante”. Pan Kapitan okazał się być Nie_Do_Konca_Slownym_Człowiekiem i nie zadowolił się pięknie wymalowaną maszynownią. Wyśmiałam jego propozycję dopłaty do przejazdu i zupełnie bezstresowo przespałam nas jeszcze jedną noc na barce, ale bezstresowo tylko dlatego, że staliśmy przycumowani do ruchliwego miejsca, a na barce także spała jej obsługa, w tym i członkowie ...

Czytaj całość »

Barkostatkieeeem w długi reeeejs…

        Zaczelo sie zle. Bardzo zle. Z glebokiego snu wybudzil mnie krzyk Hugo-Asia, wstawaj, szybko wstawaj!!! Emigrant sie odprawia!!! Wyplywaja!!! Wyskoczylam z kojki jak sprezyna. Jak to sie odprawia??? Jak to tutaj??? Przeciez mial wyplywac za 2 dni!!! -Biegnij do nich, blagaj, moze Cie jeszcze wezma!!!Cudnie. Wybiegam z barki. Gaja w ryk. Wracam na barke, przytomnie lapie pokrowce przeciwdeszczowe, Gaje na rece i gazem w gore, na skarpe do stanowiska zoldakow. Dobieglam, zziajana jak kon po wyscigach. ...

Czytaj całość »