Home / Ameryka (page 16)

Ameryka

Blog Roku 2015 – migawka z Hondurasu

Kochani, wczoraj moim wieczorem Renata Głuśniewska przytomnie przypomniala mi: „Pamiętaj jutro sprawdzać maile, ogłaszają nominacje”. Dobrze, ze przypomniala, bo mi sie ubzduralo, ze wyniki dopiero 18stego. Co wiecej, pomylily mi się godziny, wiec jak juz wiedzialam, ze to dzis, to myslalam, ze nowina zawita tu w nasze poludnie:) Obudzilam sie więc świtkiem, zrobiłam kawkę-rozpuszczawkę, przylepiłam się do ściany, przy której jest internet, otworzyłam tenże i … AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!   ***  Jej, patrzę i patrzę i patrzę. To faktycznie się stało? Młodziutkie, ...

Czytaj całość »

Jak się chce..

Copan Ruinas, malutka, senna wioska na zachodzie Hondurasu znana jest przede wszystkim z majańskich ruin. Bez wątpienia są one imponujące, piękne i przemawiające do mojej wyobraźni. Mniej przemawia do mnie cena, którą należy uiścić, by cokolwiek zobaczyć. 15 USD za zobaczenie kompleksu, plus drugie 15 USD za wejście w tunele, którymi można oglądać cuda ukryte w piramidach, to absolutna przesada. Do tego dodatkowo należy uiścić opłatę za każde z muzeów, a także jakoś do tych ruin dojechać i z nich ...

Czytaj całość »

Zobaczyłam dziś Gaję

Zobaczyłam dziś Gaję. Miała co prawda ciemniejsze włosy i brązowe oczy, ale było w niej coś znajomego, coś tak bardzo bliskiego i gajkowego. Zobaczyłam dziś Gaję. Wsiadła do autobusu z plecakiem w reku, zatrzymała się przy kierowcy, przez moment szukała wzrokiem wolnego siedzenia, po czym spokojnie ruszyła w kierunku upatrzonego miejsca. Usiadła tuz przed nami. Śliczna, młoda koza, tak dziwnie bliska i znajoma. Zobaczyłam dziś Gaję. Zobaczyłam ją za 20 lat, młodą, pogodną dziewczynę, która z plecakiem ogląda świat i ...

Czytaj całość »

Wulkan San Pedro z dzieckiem

No właśnie – wcześniej było informacyjnie – teraz już bardziej prawdziwie – czyli wejście na wulkan San Pedro z dzieckiem – to znaczy z sapaniem, momentami kryzysu i wielka, olbrzymią radością na szczycie. Nakręcone przez nas w trakcie wędrówki na gwatemalski wulkan materiały zgrabnie zebrała w całość Monika Pogocka.  Monia, dziekujemy ogromnie!  Zapraszam Was wszystkich na nasz kanał Youtube, gdzie oprócz tego filmiku znajdziecie szereg migawek z naszego codziennego, podróżniczego życia, a o samym wspinaniu się na wulkan San Pedro z dzieckiem ...

Czytaj całość »

Wulkan San Pedro – jak wejść na szczyt?

Prolog Na wulkan San Pedro ostrzyłam sobie zęby od dawna, w zasadzie od czasu, kiedy zamieszkałyśmy z Gajka w jego cieniu. Codziennie rano, gdy wychodziłyśmy na nasz olbrzymi taras, Atitlan migal do nas srebrem z jednej strony, nad nami niebiesciło sie niebo, a z drugiej strony dumnie spogladal na nas ciemnozielony wulkan. Przygladalam sie mu z respektem, wiedzac, ze to co widze, przycupnięta u jego podnóża to tylko fragment wielgachnej dwukilometrowej w pionie góry, na którą podejście dla wysportowanej osoby ...

Czytaj całość »

Oczami dzieci

  – Somos fantasmassss!… Łoooo! Somos fantassssssssmasssssss!!!! Łoooo! – straszyły mnie Gajka wraz z dziewczynkami odziane w brudnawe prześcieradła. Ja właśnie obierałam guanabanę o wdzięcznej polskiej nazwie Flaszowiec miękkociernisty:))) Ha, są dziewczyny, można im wrzucić troszkę witaminek do brzuszka. Ale dziewczyny nie chcą. Mamy głowa wiec pracuje:  – Aaa, mira (patrz), mam pokarm dla duchów! Biały jak Wy!.. Kto go zje, będzie najpotężniejszym duchem na świecie!..  Nie muszę dodawać, ze szybciutko po guanabanie zostało nam tylko wspomnienie.       ...

Czytaj całość »

Living on One Dollar

          Osobiście, z braku szybkiego netu i wolnego czasu, jeszcze nie oglądnęłam, ale bazując na opinii innych – polecam.   Cytuje za Punktem Kultury: „Bardzo dobry dokument traktujący o mieszkańcach Gwatemali. Przedstawia nie tylko ich sytuację finansową, ale także zwyczajne życie rodzinne, organizację społeczności lokalnej oraz możliwości edukacyjne w warunkach skrajnego ubóstwa. Czterech studentów z U.S.A. spróbowało życia gwatemalskich wieśniaków. Czy odważylibyście się na taki krok?”    

Czytaj całość »

Gdy żołądek nie ma nic do gadania

    Idziemy ulicą głodne jak wilki. Na merkado (plac handlowy). By kupić warzywka i złożyć z nich pyszny obiadek. Droga prowadzi pod górę: -Mamo.. Mamo.. – marudzi Gaja – Na rączki.. Na rączki.. Ulica pnie się do góry pod bardzo ostrym kątem. W zasadzie cud, że nie ześlizgujemy się w dół. Idzie się faktycznie trudno, ja nie mam nosidła.       – Gajku – zagaduję – a pamiętasz, jak szliśmy tutaj z Gabką i Jagódką? Maluch kiwa głową, ...

Czytaj całość »

Te, co bronić się nie mogą

Idziemy z Gajką gorącym przedpołudniem upolować warzywka na obiad. Żar tropików spada z nieba, chronimy nasze wysmarowane filtrem ciała w naturalnym cieniu ulicznych drzewek i kamienic. Wspomnianego cienia nie ma zbyt wiele. Słońce pada pionowo i gdy tylko fragment ciała wysunie się poza zbawczą ciemność, czuć wyraźnie, jak skóra nabiera temperatury wrzenia. I w taki to właśnie uroczy, tropikalny dzień-jak-codzień szłyśmy sobie z Gajką w kierunku mercado (targ) po nasze wymarzone warzywka i owoce. Im bliżej do targu, tym więcej ...

Czytaj całość »

Życia lekcja

  Akcja w sklepie. Gaj bierze do ręki różne rzeczy i komentuje: – Esto es crema de leche. Muy rico! (To jest słodka śmietanka. Bardzo dobra!) – Esto es la bebida de chocolate. Muy interesanta! (To jest napój czekolaowy. Bardzo interesujący!) – Esto es yogurt de fresa. Rosado! Muy bonito! – (To jest jogurt truskawkowy. Różowy! Bardzo ładny!) – po czym bierze do reki prawie litrowy wór jogurtu, bo tu jogurty także w worach sprzedają i komentuje z wyraźnym żalem ...

Czytaj całość »