Home / AZJA (page 2)

AZJA

Pies czyli nie bądźmy obojętni.

dręczony pies

Pies był duży i strasznie chudy. Sterczał przywiązany do muru cmentarnego w sposób, który przypominał skazanego na szubienicę. Sznur, który łączył go z barierką okalającą wielki grobowiec był króciutki, ot na tyle długi by trzymać głowę w normalnej pozycji. Na położenie się pies nie miał szans, każde spuszczenie nosa do ziemi owocowało naciskiem sznura na podgardle i zduszonym charkotem. Zresztą, kto by chciał się kłaść na tym rozgrzanym do białości betonie? Był środek upalnego dnia, żar lał się z nieba, ...

Czytaj całość »

Jak dostać się z Marinduque na Mindoro – z przygodami lub bez

jak dostac sie z marinduque na mindoro

Nie byłyśmy wcale pewne, czy uda nam się dostać z Marinduque na Mindoro. Niby wyspy są niedaleko siebie, ale żaden prom tam nie pływał. Dopiero lokalni ludzie szepnęli nam do ucha, że codziennie płynie tam nie prom, ale łódka, która przewozi lokalnych ludzi. Nie było więc na co czekać. Gdy tylko skończył się sztorm, postanowiłyśmy sprawdzić, czy tej łódce można zaufać. Nasza przeprawa na Mindoro zaczęła się o 3 am, gdy to dopakowałam plecak, wyżłopałam kawę i obudziłam Gajenkę. Maluch, ...

Czytaj całość »

Zaśmiecone plaże na Filipinach

Padre Burgos beach

Zaśmiecone plaże na Filipinach widuje często. Za często. Lokalne społeczności żyją w śmieciach i nie mają potrzeby zmiany tego stanu, a wynika to z biedy, przyzwyczajenia i zerowej edukacji ekologicznej. Dopiero pojawienie się turystów i perspektywa zysku zaczyna wymuszać wolną zmianę. Ale od początku. Manila to miejsce, gdzie bywamy tylko jak musimy, zostając tam jak najkrócej. Tym razem „najkrócej” rozciągnęło się w długie 3 tygodnie, w trakcie których pożegnałyśmy porę suchą i powitałyśmy monsun, który w jednej chwili zalał Manilę ...

Czytaj całość »

Dzieci z grobowców. Manila, Cmentarz Północny.

Cmentarz Północny.

– Wiesz co, Rona? Jutro jedziemy na Cmentarz Północny. Masz ochotę się z nami wybrać? Rona popatrzyła na mnie dziwnie. – Po co chcecie tam jechać? – Zobaczyć groby sławnych ludzi. I spotkać tych, którzy w grobach mieszkają. Pogadać z nimi jak się da. Posiedzieć. Pobyć. – Zwariowałaś? Przecież tam jest niebezpiecznie! Musisz znac kogoś z środka, by tam wejść. Nie możesz iść tam sama! Okradną Cię! Porwą dziecko! Rona raczej nie była panikarą. Jej słowa rozważałam w milczeniu. Były ...

Czytaj całość »

Sąsiad terrorysta

Mieszkamy na blokowisku. Ekskluzywnym, bo ekskluzywnym, ale wciąż na blokowisku. W naszym przypadku to trzy mrówkowce i wspólne, zamknięte podwórko – z dwoma basenami, dwoma placami zabaw, siłownią, małym ogrodem i pokojem na imprezy. Azjatycki standard na osiedlach, gdzie mieszka pracująca klasa wyższa. W naszym konglomeracie ludzie są przemieszani. Są single, rodziny, starsi i młodsi. Są też oczywiście dzieci. Z dziećmi, które od dawna bawią się w swoich grupkach, w końcu Gaja nawiązała kontakt. Z reguły jestem z nią na ...

Czytaj całość »

Emocje dzieci

rysowanie kredą

Emocje dzieci, to temat, który poruszyłam też we wpisie: „Tylko dzieci nie są w klatkach”.   Zauważyłam niedawno, że łatwiej Gajce wchodzić w grupy dzieciaków mieszkających na wsi lub w małych miasteczkach, niż w ekskluzywnych blokach Manili. Nie wiem, skąd to sie bierze. I tu, i tu dzieci mają swoje paczki, a jednak za bardziej otwarte i ciekawe inności uważam dzieci z prowincji. Niemniej jednak wszędzie sprawdzają sie nam łamacze lodu w postaci jakiegoś gadżetu. Świetnie do tych celów nadaje ...

Czytaj całość »

Tylko dzieci nie są w klatkach

Gaja and rice

Czy grzeczne dziecko jest w stanie obronić swoje granice? O przedmiotowym traktowaniu Gai przez dorosłych pisałam też w tekstach: Niegrzeczna dziewczynka oraz Nie dotykaj mnie!   Sytuacja pierwsza – Jak masz na imię? – słyszy Gaja po raz milionowy dziewiąty od kolejnej osoby na ulicy. Gaj nie reaguje. – Jak masz na imię? – powtarza głośniej sprzedawca Gaj nie reaguje.  – JAK MASZ NA IMIĘ! – mówi jeszcze głośniej i postanowiając zwrócić na siebie uwagę, łapie Gaję za policzek – ...

Czytaj całość »

Pobieranie krwi u dziecka – jak to zrobić bez bólu

po pobraniu krwi

Pobieranie krwi to jeden z koszmarnych lęków Gai.  Nie zdarza nam się to często, ot, w ciągu ostatnich 3 lat miało to miejsce może 2 razy. Jednak oba te zdarzenia były tak traumatyzujące, że teraz, gdy Gaja zrozumiała, że czeka ją „krewka”, to prawie osunęła mi się z lęku na ziemię. Gdy więc szłyśmy długimi korytarzami w kierunku punktu pobrań, Gajon trząsł się jak osinowy listek. Jej zachowanie było jak najbardziej zrozumiałe. Nigdy nie zapomnę, jak pobierano jej krew w ...

Czytaj całość »

Efekt placebo

No i zachorzał mi Gaj.  Zdarza się to nam od czasu do czasu, na szczęście rzadziej, niż częściej. W naszym dormi dzień wstał piękny, choć miły zmrok i chłód w ogóle tego nie anonsowały. Także nic nie anonsowało choroby Gai, która obudziła się, przeciągnęła, popatrzyła na mnie zaspanym okiem i znów zasnęła. Tak, chłodne i mroczne dormi nie nastrajało do dziennych aktywności. Dla mnie jednak taryfy ulgowej nie było. Należało wpakować całe 6 kg wreszcie pachnących świeżością ciuchów z powrotem ...

Czytaj całość »

Nauka zegara

Uczymy się z Gajenką zegarka. Wiadomo – umiejętność trudna, ale bardzo nam w praktyce potrzebna, bo nie raz zdarzyło się już, że pokrzykiwałam do malucha: – Gajaaaa!.. Która godzinaaaa?.. Gaj wówczas patrzył na pierwszy lepszy dostępny zegar i odkrzykiwał: – Gruba wskazówka na.. y… trzy!  A cienka…  yyy, między dziewięć i dziesięć! A że akurat w naszym podręczniku do matematyki istniał adekwatny rozdział, wyciągnęłam jeden z dwóch naszych kultowych zegarków i rozpoczęłam lekcję.     Rozrysowałam oś czasu, namalowałam dzień, ...

Czytaj całość »