Home / AZJA (page 2)

AZJA

Emocje dzieci

rysowanie kredą

Emocje dzieci, to temat, który poruszyłam też we wpisie: „Tylko dzieci nie są w klatkach”.   Zauważyłam niedawno, że łatwiej Gajce wchodzić w grupy dzieciaków mieszkających na wsi lub w małych miasteczkach, niż w ekskluzywnych blokach Manili. Nie wiem, skąd to sie bierze. I tu, i tu dzieci mają swoje paczki, a jednak za bardziej otwarte i ciekawe inności uważam dzieci z prowincji. Niemniej jednak wszędzie sprawdzają sie nam łamacze lodu w postaci jakiegoś gadżetu. Świetnie do tych celów nadaje ...

Czytaj całość »

Tylko dzieci nie są w klatkach

Gaja and rice

Czy grzeczne dziecko jest w stanie obronić swoje granice? O przedmiotowym traktowaniu Gai przez dorosłych pisałam też w tekstach: Niegrzeczna dziewczynka oraz Nie dotykaj mnie!   Sytuacja pierwsza – Jak masz na imię? – słyszy Gaja po raz milionowy dziewiąty od kolejnej osoby na ulicy. Gaj nie reaguje. – Jak masz na imię? – powtarza głośniej sprzedawca Gaj nie reaguje.  – JAK MASZ NA IMIĘ! – mówi jeszcze głośniej i postanowiając zwrócić na siebie uwagę, łapie Gaję za policzek – ...

Czytaj całość »

Pobieranie krwi u dziecka – jak to zrobić bez bólu

po pobraniu krwi

Pobieranie krwi to jeden z koszmarnych lęków Gai.  Nie zdarza nam się to często, ot, w ciągu ostatnich 3 lat miało to miejsce może 2 razy. Jednak oba te zdarzenia były tak traumatyzujące, że teraz, gdy Gaja zrozumiała, że czeka ją „krewka”, to prawie osunęła mi się z lęku na ziemię. Gdy więc szłyśmy długimi korytarzami w kierunku punktu pobrań, Gajon trząsł się jak osinowy listek. Jej zachowanie było jak najbardziej zrozumiałe. Nigdy nie zapomnę, jak pobierano jej krew w ...

Czytaj całość »

Efekt placebo

No i zachorzał mi Gaj.  Zdarza się to nam od czasu do czasu, na szczęście rzadziej, niż częściej. W naszym dormi dzień wstał piękny, choć miły zmrok i chłód w ogóle tego nie anonsowały. Także nic nie anonsowało choroby Gai, która obudziła się, przeciągnęła, popatrzyła na mnie zaspanym okiem i znów zasnęła. Tak, chłodne i mroczne dormi nie nastrajało do dziennych aktywności. Dla mnie jednak taryfy ulgowej nie było. Należało wpakować całe 6 kg wreszcie pachnących świeżością ciuchów z powrotem ...

Czytaj całość »

Nauka zegara

Uczymy się z Gajenką zegarka. Wiadomo – umiejętność trudna, ale bardzo nam w praktyce potrzebna, bo nie raz zdarzyło się już, że pokrzykiwałam do malucha: – Gajaaaa!.. Która godzinaaaa?.. Gaj wówczas patrzył na pierwszy lepszy dostępny zegar i odkrzykiwał: – Gruba wskazówka na.. y… trzy!  A cienka…  yyy, między dziewięć i dziesięć! A że akurat w naszym podręczniku do matematyki istniał adekwatny rozdział, wyciągnęłam jeden z dwóch naszych kultowych zegarków i rozpoczęłam lekcję.     Rozrysowałam oś czasu, namalowałam dzień, ...

Czytaj całość »

Tsunami. Kiedy cofa się morze.

– Iman – zapytałam kiedyś mojego hosta mieszkającego w indonezyjskiej wiosce, na brzegu Cieśniny Sundajskiej – czy Ty nie boisz się tak mieszkać przy samej plaży? – Nie – odpowiedział ze zdziwieniem Iman – A czego miałbym się bać? Cicho tu, bezpiecznie, daleko od cywilizacji. Wszyscy się znamy, każdy obcy jest widoczny jak na talerzu. – Tsunami – odpowiedziałam, dzieląc się swym olbrzymim lękiem – Tsunami? – zastanowił się przez moment Iman – Nie, nie obawiam się. Tutaj tsunami nie ...

Czytaj całość »

Kucharz na polskim statku

kuya leo 3 Baler surfing

  D   Świat jest pełen niespodzianek. Otóż kierowałyśmy się już do domu, zmęczone godzinami w oceanie, gdy zaczepił mnie ubrany na żółto człowiek. Siedział sobie sam na pustej, mocno zaśmieconej działce i patrząc w morze, sączył piwo. – Where are you from, Ate? (Skąd Pani jest?)- zapytał z wyraźnym zainteresowaniem. – From Poland – odpowiedziałam, z góry przewidując dalszy ciąg typowej konwersacji, czyli pytania o długość pobytu w Baler i zagadkową nieobecność męża. Tym razem jednak życie przygotowało niespodziankę. ...

Czytaj całość »

Reni zginął

reindeer toy

O tym, że Reni zginął zorientowałyśmy się dopiero wieczorem. Ot, chciałam zrobic nam kanapkę, a chleb był w plecaku właśnie. Plecaczka jednak nie było. – Co sie z nim stało?..  –  zachodziłam w głowę – Przecież zawsze go mam na plecach. Gdzie ja go położyłam? Przeglądnęłam po raz kolejny hostelowe dormi, kuchnię, wyjrzałam na podwórko.  Nie ma. – Mamusia nie miała plecaczka na pleckach, jak przyszłyśmy. – oświadczyła Gaja – Pamiętasz? Siedziałaś tutaj, a ja się przytulałam do plecków.. Nie ...

Czytaj całość »

Ciepły prysznic, czyli migawka z naszej rzeczywistości

terma prysznicowa

Odkąd zawitałyśmy do Azji, podróżujemy z małą grzałką nurkową. A jak wyglądało nasze spotkanie z dużą? Ach, przeczytajcie sami poniżej..   *** PUF!!! Rąbnęło tak, że aż odskoczyłam. Niemiły swądek rozniósł się po pomieszczeniu. Grzałka. Spaliłam. Ale jak? Co? Co właściwie się stało?   – Iyyyyyaaaaa!.. – wrzasnęłam do naszej hostki, jedynej mieszkanki tego starego, ponurego domu w Baguio – Iyyyaaa!.. Iya już stała za moimi plecami. – Co się stało??? – Słuchaj, ja nie chcę tego podłączać. Ja się ...

Czytaj całość »

Hanging Coffins, Sagada. Niespodziewane odkrycie.

sagada, hanging coffins

Droga Wykończone całodzienną podróżą, nasz pobyt w nowej prowincji postanowiłyśmy rozpoczać od niedługiego treku, który wyglądał na nieuczęszczany, tak, by przyjrzeć się okolicy, pobyć trochę samemu w górach, a i zdążyc do domu przed zapowiadanym deszczem. Spakowałam więc prowiant, wodę i zeszłam z maluchem na przystanek jeepów tuż pod naszym hotelu w Bontoc (wytargowałyśmy pokój w cenie 340peso) Jeep (50 peso) wypełnił się w niecałe pół godziny, po czym ruszyłyśmy. Droga była duższa, niż się spodziewałam. Przejechanie 20 kilometrów dzielących ...

Czytaj całość »